Historia

Bulcsú szturmuje Augsburg

AKG/East News
W 954 roku węgierskie zagony natrafiły na słaby opór i powróciły do zimowych siedzib z obfitymi łupami.
Rozzuchwaleni tym sukcesem wodzowie Bulcsú, Lél i Súr, odpowiedziawszy na wezwanie bawarskich możnych, którzy znowu buntowali się przeciw Ottonowi I, w następnym roku zgromadzili armię wojowników i wyruszyli na łupieżczą wyprawę. O przebiegu kampanii z 955 roku informują nas Widukind (Res Gestae Saxonicae) oraz autor żywotu świętego Udalryka (Vita Sancti Udalrici).
Swoim zwyczajem węgierscy najeźdźcy rozproszyli się w małych oddziałach i spustoszyli Bawarię. Ich łupem padł m.in. zamożny klasztor Tegernsee oraz biskupie miasto Freising. Główny obóz założyli w Gunzenlee, na wschodnim brzegu rzeki Lech. Tam mieli przeprowadzić koncentrację i ruszyć ku głównemu celowi najazdu – pobliskiemu biskupiemu miastu Augsburg leżącemu po zachodniej, szwabskiej stronie Lech (rzeka ta rozgraniczała księstwa Bawarii i Szwabii). Za murami Augsburga szukało schronienia wielu uciekinierów. Obronę gotował dzielny i wpływowy biskup Udalryk (po śmierci został przez papieża ogłoszony świętym). Załogą miał dowodzić jego brat, graf Dietpold. Warto wspomnieć, że od 924 roku, niemal od początku swego urzędowania, biskup robił wiele, by ulepszyć obwarowania swej stolicy. Drewnianą palisadę częściowo zastąpił kamiennym murem, co było trudnym przedsięwzięciem w okolicy, która dostarczała jedynie żwiru. Dlatego jako budulec wykorzystywano resztki rzymskich kamiennych ruin.
Według żywota świętego Udalryka węgierskie oddziały przekroczyły rzekę, otoczyły Augsburg i 8 sierpnia 955 roku ruszyły z bojowymi okrzykami do szturmu. Bitnych Węgrów dopingowała żądza bogactw zgromadzonych przez mieszkańców i uciekinierów. Główne uderzenie skierowali na najszerszą wschodnią bramę, w pobliżu której przepływała odnoga rzeki Lech, i gdzie znajdowało się ujęcie wody pitnej dla miasta. Tam wywiązała się zażarta walka wręcz. Udalryk osobiście zjawił się w tym miejscu konno, bez hełmu i pancerza, odziany w szaty liturgiczne. Błogosławił i zagrzewał do boju obrońców, których krzepił widok pasterza odważnie wystawiającego się na grad strzał, dzirytów i kamieni. Również dwaj inni biskupi znaleźli się pośród walczących wojowników: Starkhard z Eichstätt oraz Michael z Ratyzbony. Pierwszy z nich odniósł śmiertelną ranę. Mimo strat zadanych obrońcom, Węgrzy nie zdobyli miasta. Następnego dnia oczekiwano rozstrzygającego szturmu. Rzeczywiście Węgrzy atakowali zawzięcie i podobno byli bliscy złamania oporu obrońców. Według późniejszych przekazów naczelnicy węgierscy mieli poganiać batami bardziej opieszałych wojowników (brało się to z przekonania, że lekka kawaleria węgierska niechętnie walczyła na wałach czy murach). Walkę niespodzianie przerwały sygnały wzywające napastników do odwrotu. Bulcsú bowiem został poinformowany przez bawarskiego renegata Bertolda z Reisenburga o ruchach wojsk Ottona I, które nadciągały z odsieczą. Władca niemiecki miał 7 sierpnia rano wyruszyć z Ulm, a potrzebował trzech dni, by dotrzeć pod Augsburg. Dlatego Bulcsú zwinął szturm, a następnie przegrupował swe oddziały tak, aby zaskoczyć armię Ottona I i wydać jej walną bitwę w dogodnym miejscu i czasie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL