Kultura

Bogdan Zdrojewski - rozmowa

Bogdan Zdrojewski ?był ministrem kultury ?i dziedzictwa narodowego od 2007 r.
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Minister kultury podsumowuje swoją kadencję. Z Bogdanem Zdrojewskim rozmawia z Jackiem Cieślakiem.
„Rz": Czy dla PO eurowybory były ważniejsze niż kierowanie kulturą w całym kraju?
Bogdan Zdrojewski: Dolny Śląsk wraz z Opolszczyzną, gdzie startowałem, to ważny okręg. Kiedy padła propozycja, po prostu oddałem się do dyspozycji premiera. Miałem świadomość, iż moja kadencja w MKiDN za rok dobiegnie końca. Spośród blisko 200 inwestycji tylko pięć ma opóźnienia, w tym jedna prowadzona wyłącznie ze środków własnych – Muzeum II Wojny Światowej, które wymaga przesunięcia kolektora. To niezły wynik i gwarancja, iż w najbliższym czasie nic złego resortowi już nie grozi. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że przy okazji kolejnych trzech kampanii wyborczych kultura może być traktowania instrumentalnie przez formacje opozycyjne. Takie kwestie, jak na przykład dotacji dla muzeum w Świątyni Opatrzności Bożej, na pewno byłyby traktowane instrumentalnie – ze szkodą dla państwa i ministerstwa. To paradoks, ale moje odejście być może uchroni resort od zbędnych politycznych perturbacji. Na czym polega ta instrumentalność?
Na braku pamięci i schlebianiu określonym grupom wyborców. Decyzja o finansowaniu muzeum w Świątyni Opatrzności Bożej została podjęta przez Sejm w 2007 roku i wpisana do budżetu państwa na 2008 rok. Z kardynałem Nyczem ustaliłem wydzielenie zadania ze świątyni – pod względem technicznym, finansowym, a także logistycznym. Przez cztery lata wydatki na Muzeum Kardynała Wyszyńskiego i Jana Pawła II były finansowane z rezerwy budżetu państwa i rezerwy ministra kultury bez sprzeciwu jakiejkolwiek siły politycznej. Dopiero czas kampanii wyborczej i przeniesienia ostatniego etapu finansowania do programu ministra (zalecenie NIK) spowodowało nagłe sprzeciwy. W tym wypadku mam spore wątpliwości co do szczerości intencji. Ponadto nie akceptuję myślenia, które zakłada, że przynależność Jana Pawła II czy też kardynała Wyszyńskiego do polskiego Kościoła rzymskokatolickiego oznacza konieczność finansowania muzeum przez Kościół. Konsekwencją tego absurdalnego myślenia byłoby uznanie, iż Muzeum Chopina to zadanie dla koneserów jego muzyki, Muzeum Powstania Warszawskiego – dla powstańców lub ich rodzin, a Muzeum II Wojny Światowej – dla kombatantów kampanii wrześniowej i żołnierzy AK. Przypomnę, że  Świątynia Opatrzności Bożej to także panteon,  gdzie spoczywają m.in. Ryszard Kaczorowski, ostatni prezydent na wychodźstwie, i ksiądz Jan Twardowski, poeta. Polska ma sukcesy w pozyskiwaniu pieniędzy z funduszy europejskich na kulturę, ale jej udział w budżecie powinien być większy. Sukces jest rzeczywiście godny uznania. Dla pełnej satysfakcji kluczowa będzie jesień. To wówczas dokonane zostaną ustalenia związane z konkursem na perspektywę 2015–2020. W grę wchodzi ponad 1,2 mld euro. Jesteśmy pod tym względem absolutnym liderem. Już w latach 2007–2014 mieliśmy do wydania dwukrotnie więcej niż drugie na liście Włochy, a pozostałe kraje miały jeszcze mniej. Jeśli chodzi o budżet, kiedy rozpoczynałem swoją kadencję, udział resortu kultury wynosił 0,54 proc., co dawało 2 mld zł. Obecnie mamy 0,89 proc. i 3,5 mld zł. Biorąc pod uwagę, że premier Donald Tusk zadeklarował dalsze zwiększenie, wystarczy, by w przyszłym roku dołożyć ok. 350 mln zł, by uzyskać symboliczny 1 proc. Jeśli do tego dodamy dobrą ocenę dynamiki i wyjątkowo dobrą ocenę postępów w procesach digitalizacyjnych – możemy mieć satysfakcję z awansu Polski do pierwszej piątki państw UE w tym zakresie. Niestety, wydatki Polaków na kulturę są wciąż małe. To kwestia przyzwyczajeń z czasów, kiedy uważano, że kultura powinna być za darmo. Wciąż brakuje nam świadomości, że o statusie społecznym nie decyduje zawartość portfela, tylko udział w nim wydatków na kulturę. W 2012 r. statystyczny Polak wydawał na książki 16–19 zł rocznie. To jest wynik, który lokuje nas w europejskiej końcówce. Jeszcze gorzej jest z kupnem płyt i biletów na koncerty. Polacy przeznaczali na nie około 10 zł rocznie. Atrakcyjność oferty polskiego rynku muzycznego daje nam wysokie, 23. miejsce na świecie, ale małe zainteresowanie muzyką spycha Polaków poza pierwszą setkę. Mamy dostęp do fantastycznych artystów, za których nie chcemy płacić. Zbyt duża jest akceptacja dla piractwa. Tym bardziej się cieszę, że udało mi się wywalczyć miejsce dla polskiej muzyki w najlepszym czasie antenowym, bo była spychana na pory, kiedy wszyscy śpią. Powierzono panu sprawę uporządkowania kwestii abonamentu i TVP. Potem zajął się tym rząd. Ostatnio odpowiedzialność znowu spoczywa na panu. TVP jest spółką Skarbu Państwa i nie podlega mi tak, jak polityka audiowizualna. Przypomnę, że pierwszy projekt zablokował śp. prezydent Lech Kaczyński, drugi zaś wywołał spór o wysokość dotacji związanej z jednoczesną likwidacją abonamentu. Obecnie kończę pracę nad nową ustawą. Zakłada rezygnację z obligatoryjnego rejestrowania odbiorników telewizyjnych i radiowych, zniesienie abonamentu i wprowadzenie opłaty audiowizualnej dla gospodarstw domowych oraz podmiotów gospodarczych w wysokości 10 zł miesięcznie lub 100 zł rocznie, płaconych z góry. Te pieniądze mają zasilić Fundusz Misji Publicznej, który gwarantowałby jakość produkowanych programów. Maksymalne wpływy mogłyby dać TVP i Polskiemu Radiu 1,5 mld zł rocznie. Dziesiąta część tych pieniędzy byłaby zarezerwowana dla nadawców komercyjnych, gdyby chcieli produkować programy misyjne. Jednocześnie TVP poddałaby się ograniczeniom w nadawaniu reklam. Obecnie pozyskuje za nie ponad miliard złotych rocznie, z abonamentu zaś około 600 mln zł. Głównym celem jest to, by nowa ustawa motywowała TVP do pełnienia misji, produkcji filmowej i teatralnej, a jednocześnie gwarantowała jej finansowanie. Dzięki panu powróciła do szkół nauka plastyki i muzyki. I mam z tego powodu wielką satysfakcję. Decyzja zapadła w 2008 r., a od zeszłego roku już we wszystkich sześciu klasach szkół podstawowych trwa nauka. Uzupełniliśmy kadrę, a teraz trwa wyposażanie szkół w pomoce naukowe i instrumenty. Został przygotowany e-book „Muzykoteka", a jesienią będzie gotowa „Pinakoteka" – do plastyki. Zmieniliśmy też sposób kształcenia. W szkołach artystycznych już nie zajmujemy się wyłącznie szkoleniem solistów – uczymy też gry zespołowej. Dzieci chodzą do filharmonii i muzeów, czemu służy m.in. program dla młodzieży do lat 16 dający możliwość kupna biletów do muzeów za złotówkę. Już w ubiegłym roku  muzea odwiedziło siedmiokrotnie więcej dzieci niż w czasie początków mojego ministrowania. W ostatnich latach powstało 58 nowych szkół muzycznych pierwszego stopnia, dwie drugiego stopnia i jedna wyższa w Szczecinie. Ostatnio przyspieszyłem przetarg na remonty ponad 150 szkół muzycznych I i II stopnia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL