fbTrack

Kościół

Matka Jana Pawła II – tajemnicze pochodzenie?

Milena Kindziuk. Matka papieża. Znak, Kraków 2013
Rzeczpospolita
Litwinka, Ukrainka, Słowaczka, Żydówka czy Polka? Śledztwo w sprawie korzeni Emilii Kaczorowskiej-Wojtyłowej.
Kanonizacja Jana Pawła II sprawia, że na nowo wzrosło zainteresowanie nie tylko nim, ale także jego rodziną. Jedna z największych tajemnic jeszcze do niedawna otaczała matkę papieża – Emilię z Kaczorowskich-Wojtyłową – która zmarła, gdy miał on zaledwie dziewięć lat. Sam papież mówił o matce niewiele.  Nic zatem dziwnego, że przez lata pojawiały się różne teorie  na temat jej życia oraz rodowodu. Dopiero kilka miesięcy temu udało się ostatecznie obalić mity związane z Emilią Wojtyłową.

Połowa serca należy do Litwy

Przed pielgrzymką na Litwę w 1993 roku powiedziano Janowi Pawłowi II, że tamtejsze media donoszą o litewskim pochodzeniu jego matki Emilii. Sugerowano, by sprostował te informacje. – A po co? – odpowiedział, machając ręką.
Nie pojawiły się także żadne sprostowania, gdy w pochodzeniu jego matki doszukiwano się korzeni ukraińskich, żydowskich czy słowackich, chociaż nigdy nie przedstawiono na to żadnych jasnych dowodów. Sprawa litewskiego pochodzenia Emilii Kaczorowskiej była rzeczywiście głośna na Litwie przy okazji wizyty papieża 4–8 września 1993 roku. „Matka Jana Pawła II Emilia Kaczorowska (Kačorovskaite) była Litwinką" – napisał wtedy litewski dziennik „Respublika". Gazeta powołała się na świadectwo niejakiej Birute Šadauskiene, według której ojciec jej męża i matka Emilii byli stryjecznym rodzeństwem. Obie rodziny mieszkały na północy Litwy, przy granicy z Łotwą. „Emilia była Litwinką, rozmawiała po żmudzku. Jeszcze przed ogłoszeniem niepodległości [Litwy w 1918 roku] wyjechała na nauki do Wileńskiego Seminarium Nauczycielskiego i pozostała tam, by pracować jako nauczycielka. Poznała tam Polaka i wyszła za niego za mąż" – cytowano na łamach dziennika słowa Šadauskiene. Według gazety przypuszczenia, że papież wiedział o swych litewskich korzeniach, mają potwierdzać słowa Jana Pawła II, iż połowa jego serca należy do Litwy. Šadauskiene nie wykluczała jednak, że matka mogła nie zdradzić synowi swego litewskiego pochodzenia. – Miał dziewięć lat, gdy zmarła mu matka. Jako że w tamtym czasie oba państwa, Polska i Litwa, były sobie wrogie, Emilia mogła o tym nie opowiadać. Mąż był oficerem. Kobieta żyła niczym w obozie wroga – twierdziła Šadauskiene. Według niej po wyjeździe Emilii do Polski jej kontakty z litewską rodziną się urwały, między innymi z powodu ówczesnych wrogich stosunków polsko-litewskich. – Jednakże Emilia przysłała zdjęcie, na którym jest ona, mąż i czteroletni Karol – twierdziła Šadauskiene. Na zamówienie dziennika litewskich korzeni matki Jana Pawła II szukano w Państwowym Litewskim Archiwum Historii, gdzie są przechowywane dokumenty kościelne, ale dowodów na to, że Emilia Kaczorowska pochodziła z Litwy, nie znaleziono. O litewskim pochodzeniu matki papieża litewskie media niejednokrotnie wspominały, zwłaszcza po śmierci Jana Pawła II.

Rodzinny związek z papieżem

Do związków z Janem Pawłem II przyznaje się także Ukraina. Dziennik „Deń" napisał tuż po jego śmierci, że mieszkańcy Lwowa „odczuwają prawie rodzinny związek z papieżem. Tym większy, że matka Karola Wojtyły pochodziła z ukraińskiej rodziny Kaczorowskich". Wcześniej, podczas pielgrzymki na Ukrainę w 2001 roku, jeden z lwowskich dzienników informował: „Mama Jana Pawła II była Ukrainką". Punktem odniesienia dla tych twierdzeń była babcia Emilii Urszula Malinowska (druga żona Mikołaja Kaczorowskiego, matka Feliksa). Urodziła się ona 22 października 1818 roku w Komaszycach w parafii Chodel na Lubelszczyźnie. Ślub z Mikołajem Kaczorowskim wzięła w 1842 roku w Szczebrzeszynie (to była parafia Mikołaja, który mieszkał i pracował wtedy w Michalowie). Czy w pochodzeniu Urszuli były korzenie ukraińskie, jak chcą niektórzy autorzy ukraińscy, a także polscy i inni? Rzeczywiście jej ojciec Jan Malinowski urodził się koło Cudnowa, a więc na terenie obecnej Ukrainy. Samo pochodzenie z tych terenów nie rozstrzyga o etnicznej przynależności. W Cudnowie bowiem, leżącym w obwodzie żytomierskim, mieszkali nie tylko Ukraińcy. Tym bardziej że w czasach, gdy na świat przyszedł prapradziadek Jana Pawła II Jan Malinowski (ur. w 1779 roku), miejscowość ta znajdowała się jeszcze w granicach Rzeczypospolitej, a do Ukrainy została włączona dopiero po zmianie granicy z Rosją w wyniku drugiego rozbioru Polski. Faktycznie więc Jan Malinowski urodził się w Polsce. Być może rozbiory miały nawet jakiś wpływ na migrację jego rodziny z Cudnowa. To by znaczyło, że uciekła ona spod zaboru rosyjskiego, czyli z Ukrainy, do Polski. Wiadomo bowiem, że związek małżeński Jan Malinowski zawarł w 1815 roku już w Chodlu z Agatą (z domu Migora), pochodzącą z Godowa na Lubelszczyźnie. Nie ma wyraźnych podstaw, by w pochodzeniu Jana Malinowskiego dopatrywać się korzeni ukraińskich. Nie mają też podstaw sugestie, by z syna i wnuka jego córki, czyli z Mikołaja czy Feliksa Kaczorowskich, czynić prześladowanego unitę z Chełmszczyzny, w domyśle Rusina-Ukraińca. Wiadomo bowiem, że rodzina Kaczorowskich przybyła na Zamojszczyznę z Polski centralnej, a głównym powodem były związki z hrabią Zamoyskim. We wszystkich metrykach ślubnych, chrzcielnych czy pogrzebowych Kaczorowskich powtarza się określenie: „wyznanie rzymskokatolickie". Jako znaczący wymienia się fakt, że metryka zgonu Feliksa Kaczorowskiego, ojca Emilii, zmarłego w 1908 roku została spisana cyrylicą. To także nie świadczy o przynależności etnicznej zmarłego. Kraków należał do Galicji stanowiącej część Austro-Węgier. W Galicji (oficjalna nazwa Królestwo Galicji i Lodomerii), rozciągającej się od Bukowiny aż do Białej, dużą część mieszkańców stanowili Ukraińcy. Ten fakt był uwzględniany w wielu publikacjach. Józef Czech w swym „Kalendarzu krakowskim" na rok 1884 podawał na każdy miesiąc w jednej rubryce „święta rzymskie", a w drugiej, obok, „święta ruskie". Formularze spisu ludności w Krakowie na rok 1890 są pisane cyrylicą. Dokumenty kościelne nawet w zachodniej Galicji, a więc powstałe w Krakowie, Wadowicach czy Białej, są pisane po łacinie, ale też po niemiecku, ukraińsku czy polsku. To prawda, że metryka zgonu dziadka Karola Wojtyły napisana jest cyrylicą. Nie wynikało to z faktu, że rodzina Kaczorowskich wyjechała z zaboru rosyjskiego i zamieszkała w Białej w austriackiej Galicji, ani tym bardziej z tego, że miała korzenie ukraińskie. To była jedna z form zapisu na terenie Krakowa. W publikacjach internetowych, ale też w drukowanych, pojawiają się opinie o żydowskich korzeniach matki Jana Pawła II. Powód jest jeden: ojciec Emilii Feliks Kaczorowski, gdy przybył już z Zamojszczyzny do Galicji, zawarł związek małżeński z Marią Scholz, urodzoną w Białej, córką Jana Scholza, szewca z Białej, i Zuzanny z domu Rubickiej. Nie ma dokumentów, by wyprowadzić głęboką genealogię rodziny, ale można stwierdzić, że była to rodzina „od wieków" osiadła w Białej. Na podstawie samego nazwiska – pisanego różnie, nawet w niemieckich zapisach pojawia się Maria Szolc – nie można się doszukiwać jej pochodzenia żydowskiego czy niemieckiego. Na tych terenach nazwiska niemiecko brzmiące nie były wtedy rzadkie, mogła je nosić rodzina, która od wielu pokoleń czy wieków była polska. Nawet w najnowszej włoskiej publikacji na temat nazizmu pojawiła się opinia, że Karol Wojtyła w czasie II wojny światowej był pod baczną obserwacją esesmanów, a to dlatego, że był, jak wiedzieli, synem Żydówki, która faktycznie nazywała się Emilia Katz, a zmieniła nazwisko na Kaczorowska. Dziwić może informacja, jakoby nazwisko matki papieża Kaczorowska było pewną formą nazwiska rodziny żydowskiej Katz. Dzieje przodków Emilii, czyli rodziny Kaczorowskich, wyraźnie temu przeczą. Wreszcie należy wspomnieć o sugestiach dotyczących słowackiego pochodzenia matki Jana Pawła II. Jest faktem, że niemal przez rok (1914/1915) Karol Wojtyła wraz z żoną Emilią i synem Edmundem przebywał na Morawach. Pobyt wiązał się z przeniesieniem tam oddziału wojskowego męża Emilii ze względu na ówczesne działania wojenne. Nie było to w żadnym stopniu podyktowane jakimiś związkami rodzinnymi z tamtymi terenami. Nie ma żadnych podstaw do wysuwania podobnych opinii.

Do Krakowa z Mazowsza

To piękne, że różne narody chcą zaliczyć Jana Pawła II do swej rodziny. Zapewne te przypuszczenia biorą się z tego, że Kaczorowscy, pochodzący z Polski centralnej, mieli szczęście mieszkać na terenach pogranicza, które mają zazwyczaj niezwykle ciekawą historię i wielokulturowy, wyjątkowy koloryt. Najpierw przybyli pod Szczebrzeszyn, do Michalowa, a więc rzeczywiście na pograniczne tereny położone tuż przy ziemi chełmińskiej, Rusi Czerwonej i Ukrainie. Potem Feliks Kaczorowski pojął żonę z Białej, a więc z miejscowości, która leżała nad rzeką Białą, podobnie stanowiącą przez wieki granicę Małopolski i Śląska oraz Polski i Czech, a pod zaborem austriackim także granicę między Galicją i tak zwanym Śląskiem Austriackim. Dlatego Biała stała się miastem, które można nazwać wielonarodowym, a brzmienie nazwisk nie zawsze wskazywało na przynależność etniczną. Te fakty dały podstawy do różnych opinii pojawiających się w popularnych i poważnych publikacjach, o litewskich, ukraińskich, żydowskich czy słowackich korzeniach przodków Karola Wojtyły. Oczywiście ewentualne greckokatolickie czy hebrajskie korzenie Wojtyły nie byłyby niczym uwłaczającym. Wręcz przeciwnie, świadczyłyby o bogactwie kulturowym. Jednak należy trzymać się faktów. Z analizy źródeł historycznych wynika niezbicie, że Emilia Kaczorowska nie była ani Litwinką, ani Ukrainką, ani też Żydówką czy Słowaczką. Jej rodzina przywędrowała do Krakowa z Mazowsza, tam należy szukać najstarszych śladów rodziny papieża. Korzenie jego matki więc z całą pewnością są rdzennie polskie. dr Milena Kindziuk, adiunkt w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW, jest autorką książki pt. „Matka papieża. Poruszająca opowieść o Emilii Wojtyłowej"
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL