fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Polacy nie kochają Platformy, oni po prostu nie chcą już PiS

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Jarosław Kaczyński ośmiesza swoje ugrupowanie i niszczy jego szanse na odzyskanie pozycji centrowej – mówi prof. Jadwiga Staniszkis
Rz: Polacy zakochali się w Donaldzie Tusku i PO? W sondażach Platforma ma już prawie 60 procent poparcia, to ewenement.
Prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog, politolog: Dramat polskiej sceny politycznej polega na tym, że nawet gdyby PO źle rządziła czy nie rozwiązywała problemów, i tak może odnieść sukces w następnych wyborach tylko dlatego, że ludziom nie podoba się, jak PiS się zachowuje w opozycji. Czyli Polacy popierają PO z nienawiści do PiS?
Tak, to widać wyraźnie. Poparcie dla Platformy jest wyrazem odrzucenia strony przeciwnej, czyli PiS, i przekonania, że nie ma innego wyjścia. To niedobra sytuacja. Z wielu powodów. Są problemy, które trzeba wyłączyć ze sporów politycznych i rozwiązywać wspólnie. Poza tym wysokie poparcie jest niedobre dla PO, bo zwalnia ją z mobilizacji. Już widać, że Sejm źle pracuje. Zespół marszałków się nie sprawdza. Brak kalendarza prac nad ustawami. Brak samych projektów ustaw, choć myśleliśmy, że odpowiedzialna opozycja przygotowuje się do rządzenia i ma je gotowe. Mimo tych niedociągnięć PiS popełnia te same błędy, które doprowadziły je do przegranej w ostatnich wyborach. Jakie to błędy? Prowadzi dość agresywny i prostacki dyskurs, na który ludzie nie chcą być narażani. PiS ma też poważny problem z traktatem lizbońskim, prezentuje paranoiczne stanowisko. Nie chodzi tylko o to, że robiąc aferę wokół traktatu, partia ośmiesza prezydenta, bo przecież Lech Kaczyński jednak ten dokument podpisał. PiS się ośmiesza, ponieważ tworzy i usiłuje wymusić na Sejmie dokonanie zabezpieczeń na zabezpieczeniu. W traktacie są już bowiem skomplikowane procedury dokonywania zmian. I na dodatek te zmiany wymagają dwóch trzecich głosów w Sejmie, których nie ma bez posłów PiS. Zatem PiS zawsze będzie miało silną pozycję i będzie kontrolowało sytuację. Tymczasem upiera się przy swoim i ucieka do szantażu. Ta sytuacja może się zakończyć źle dla samej partii, np. złamaniem dyscypliny w głosowaniu, jeśli zostanie narzucona. Widać przecież, że młodzi posłowie bronią stanowiska PiS, ale czują niesmak. Trudno im zachować lojalność. Zdają sobie sprawę, że szansą na przyszłość w polityce jest sprostanie oczekiwaniom ludzi ich pokolenia. A w oczach młodych stanowisko wobec traktatu skreśla PiS. Bo to dobry dokument, który zmienia filozofię władzy w Unii, daje państwom możliwość wyboru kombinacji prawno-instytucjonalnej w zależności od ich tradycji, tożsamości, poziomu rozwoju. Stawia na indywidualizm, dzięki czemu łatwiej się otworzyć na kraje o innej kulturze politycznej, jak Turcja, Ukraina, nawet Białoruś. Państwa w UE dostają warianty do wyboru i same muszą decydować, jaką chcą iść drogą. Dziś Unia stała się miejscem, w którym władza znowu jest czymś wymagającym refleksji. A młodzi doskonale rozumieją lekki model władzy w UE, który funkcjonuje podobnie do „ruchu otwartego programowania” ze świata informatyki, który pozwala każdemu użytkownikowi samodzielnie zmieniać program. Jarosław Kaczyński przy traktacie zagrał pokerowo. Ale może doprowadzićdo rozpadu partii Obecna awantura o traktat rodzi w młodych frustrację. Jest odbierana jako dramat braku reprezentatywności władzy. Luka między władzą a społeczeństwem jest wielka. Od dawna było widać, że istnieje, ale nie miało to większych konsekwencji, ponieważ sprowadzało się do dyskusji. A teraz nagle Polska, nasze społeczeństwo może zostać pokazane w innym świetle, niż by chciało, niż wyraża to w sondażach. I jest bezradne, może tylko patrzeć. PO też nie reprezentuje młodych? Też nie. Platforma tylko o tyle jest atrakcyjniejsza, że prowadzi lżejszą politykę. Dlatego Jarosław Kaczyński swoim stanowiskiem niszczy dziś szansę zrobienia czegoś, na czym mu zależało: odzyskania przez PiS pozycji centrowej oraz poparcia inteligencji i młodzieży. Staje się więźniem środowiska, które istnieje właściwie tylko dzięki PiS, a dyktuje mu warunki. Prezes PiS nie chce tylko stracić elektoratu Radia Maryja? Nie, oczywiście kieruje się też obawą o przyszłość, chce zabezpieczyć traktat przed zmianami. Ale ryzykuje tym, że PiS będzie trudno wycofać się ze swego stanowiska bez utraty twarzy. Co się stanie, jeśli traktat nie zostanie ratyfikowany? Kaczyński wie, że traktat to dobry dokument, a mimo to tworzy sobie pułapkę. A Platforma sprawie nie pomaga. Wypowiedzi szefa Klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego, że nie będzie do wtorku rozmów z PiS, są wstrząsające. To za poważna sprawa na takie zachowanie. Dlaczego Kaczyński brnie w tę pułapkę? Bo były sondaże pokazujące, że traci pozycję i że Zbigniew Ziobro byłby lepszym prezesem PiS. Kaczyński nie bardzo może znaleźć dla partii formułę po wyborczej przegranej. W sprawie traktatu zagrał pokerowo, by pokazać, iż może dyktować warunki. Ale sądzę, że doprowadzi tym do rozpadu własnego ugrupowania. Młodzi posłowie to też są ludzie patriotyczni, ale i inteligentni. Rozumieją ten lekki, nowy system władzy w UE. Nie mają tych obaw, co Kaczyński. Dla nich przyszedł moment na refleksję: czy chcę wiązać moją przyszłość z tego typu awanturnictwem? Mają czas, będą nadal w Sejmie i mogą złamać dyscyplinę w głosowaniu, dzięki czemu otworzą sobie szanse na przyszłość. Przecież tworzą się nowe formacje. Czyli formacja Kazimierza M. Ujazdowskiego i Rafała Dutkiewicza miałaby szansę zaistnieć? Oczywiście. Sprawa traktatu może być tym negatywnym katalizatorem refleksji wewnątrz PiS. Konsekwencją może być to, że PiS nigdy nie wróci już do władzy? Tak. Jeżeli dojdzie do najgorszego, czyli odrzucenia traktatu. Zresztą coraz częściej się słyszy, że konieczna jest zmiana pokoleniowa. Już trwa szukanie ludzi, którzy coś wokół siebie budują. To się dzieje w samorządach, a wielu tych młodych posłów było przecież radnymi. Tego typu ludzie, niewykorzystani, są też w Platformie, choćby Nitras. Do tego wielu młodych, np. z kręgu Instytutu Sobieskiego i samej PO, zostało teraz wyrzuconych z wysokich stanowisk w agendach rządowych. Polityka PO polega na tym, by wywalać ludzi. Ta beztroska i bezradność Tuska, brak wyobraźni Komorowskiego, niebezpieczne i ambicjonalne podejście Chlebowskiego do rozmów o traktacie też budzą przerażenie u ludzi młodszych, lepiej wykształconych. Ta sprawa może da młodym w PiS i PO do myślenia: nie powinniśmy ze sobą walczyć, bo tylko razem pozbędziemy się obecnych przywódców.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA