fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Łakomstwo jako sztuka życia

materiały prasowe
Na pozór dziwne jest, że Florent Quellier, autor książki „Łakomstwo", zaczyna swój wywód od epoki średniowiecza.
Na pewno przecież stał w Muzeum d'Orsay przed monumentalnym płótnem pędzla Tomasa Couture'a zatytułowanym „Dekadencja Rzymu", na którym starożytni używają, ile wlezie. Wczytując się jednak w wykład autora, dochodzimy do przekonania, że to zabieg jak najbardziej celowy, gdyż Francuz pragnie nam pokazać stosunek do łakomstwa ujęty w karby cywilizacji chrześcijańskiej. Ten zabieg pozwala mu na spójność wykładu, uwypukloną bardzo ciekawymi ilustracjami, najczęściej reprodukcjami miniatur i płócien. Zobacz na Empik.rp.pl
Podtytuł książki „Historia grzechu głównego" jest równie intrygujący. Otóż średniowieczni teologowie uznawali, że łakomstwo „wygnało człowieka z raju, gdzie panował", a to na skutek zapatrzenia Ewy w dojrzałe jabłko rosnące na pewnym drzewie. Kościół przez cały ten okres piętnował łakomstwo, które rozumiał jako nadużywanie jedzenia, ale również pijaństwo. Średniowieczne rękopisy pełne są przedstawień mąk piekielnych, na jednym z obrazów Hieronima Boscha żarłok za karę musi zjeść ropuchę, węża i jaszczurkę, na dodatek żywcem! Reformacja w swojej krytyce nadużyć duchowieństwa często piętnowała obżarstwo mnichów i wystawność papieskiego stołu, w zamian proponując wstrzemięźliwość, choć jak wiemy, Marcin Luter był wielkim smakoszem i admiratorem piwa. Zresztą, jak przekonuje Quellier, cezura reformacji była dla rozumienia łakomstwa niezwykle znacząca: od niej zaczyna się bowiem rozdwojenie. O ile teologowie protestanccy piętnują przyjemności płynące od stołu, Kościół katolicki zachowuje rezerwę i głosi, że przyjemność odczuwana podczas jedzenia nie jest grzeszna, ale dana również przez Stwórcę, należy się nią cieszyć i z umiarem zeń korzystać.
Stąd już kroczek do tzw. dobrego łakomstwa, które zaczyna się we Francji w XVII w. Rozwój sztuki kulinarnej jest domeną tego kraju, utrwala ją arystokracja widząca w wykwintnym jadle ważny składnik swej kultury, utrwalają rządy Ludwika XV – króla-łasucha. A kiedy na początku XIX w. ukazuje się „Almanach Łakomczuchów", pierwszy przewodnik po restauracjach i karczmach Paryża, widzimy, że coś się dokonało. Sztuka kulinarna przestała już być wyłącznie celem zaspokajania żołądka, a „dobre łakomstwo" i dbałość o podniebienie to już forma kultury, dziś zaś część dziedzictwa każdego narodu dbającego o swą tożsamość. Czymś, czego trzeba się uczyć.
Używajmy zatem z umiarem, pamiętając o właściwym zachowaniu przy stole, podtrzymywaniu interesującej konwersacji podczas jedzenia, a także o maksymie wielkiego Brillat-Savarina, autora słynnej „Fizjologii smaku": „Zwierzęta się pasą, człowiek je, a tylko człowiek inteligentny wie, jak jeść".
Florent Quellier, „Łakomstwo. Historia grzechu głównego", Mówią Wieki, Bellona, Warszawa 2013
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA