fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Z polską bronią do Azji

Kołowy Transporter Opancerzony Rosomak produkowany jest w Polsce od 2003 r. na licencji fińskiej.
Fotorzepa, Bartosz Jankowski Bartosz Jankowski
Firmy zbrojeniowe znad Wisły coraz częściej spoglądają na Azję. To region, w którym wydatki obronne rosną w tempie należącym do najszybszych na świecie.
Podczas ekspozycji sprzętu wojskowego Bridex 2013 w Bandar Seri Begawan, stolicy Brunei, sułtan tego kraju odebrał cztery śmigłowce Black Hawk produkowane w Mielcu. To pierwsza partia z 12 sztuk, które zakupiła armia brunejska. Polacy pokazali na wystawie także rosomaka z Siemianowic Śląskich, który też ma szansę na eksport do Brunei.
Wydatki obronne w Azji rosną bardzo szybko. Według danych Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) dorównują jej pod tym względem jedynie Rosja i niektóre kraje Ameryki Łacińskiej. Tylko w latach 2005–2009 Malezja zwiększyła import broni o 722 proc., wydatki wojskowe Singapuru urosły o 146 proc., a Indonezji o 84 proc.
– Państwa regionu wymieniają uzbrojenie przestarzałe na nowe, stąd wzrost ich budżetów obronnych. To szansa dla polskiego eksportu – mówi „Rz" Adam Jelonek, polski ambasador w Malezji. Tym bardziej że nie jest to prosta wymiana „pokoleniowa" na zasadzie „jeden do jednego", broni gorszej i tańszej na lepszą i droższą, ale realny przyrost uzbrojenia w proporcji średnio jeden do półtora. Napięcia na linii Chiny–Japonia, rosnąca siła militarna Pekinu czy przesuwanie amerykańskiej uwagi strategicznej na Pacyfik, za czym idzie współpraca z Wietnamem, Filipinami czy Indiami, wzmocnią jeszcze tendencję do zbrojenia się.

Razem raźniej

Polacy stają na tym rynku w szranki ze światowymi gigantami, ale nie są bez szans, co pokazuje właśnie Brunei, gdzie do tej pory królowali dostawcy brytyjscy – to pozostałość po protektoracie Wielkiej Brytanii, który zakończył się dopiero na początku lat 80. XX w. Na wystawę do Brunei przejechało osiem naszych firm i instytutów, wyjazd koordynował MSZ. – Współpraca firm z dyplomacją układa się coraz lepiej – twierdzi Bogusław Winid, wiceminister spraw zagranicznych.
Polska ekspozycja z rosomakiem ustępuje rozmiarami jedynie Brytyjczykom, sąsiaduje za to z przestrzenią wystawową firmy Sikorsky i PZL Mielec, gdzie stanął black hawk S-70i. Razem dominowały wizualnie nad konkurencją.
„Pokazanie się" ma w Azji zasadnicze znaczenie, nieudana ekspozycja może przekreślić szanse na eksport. Dwa lata temu przekonali się o tym Ukraińcy, którzy zaprezentowali transporter typu BTR, który nieprzyjemnie pachniał smarami. Sułtan zajrzał do środka i szybko odszedł, co oznaczało, że szansa na sprzedaż minęła. Brunejczycy nadal przyjmują oferty ze świata na transporter, zaświtała więc nadzieja dla rosomaka.
– Potencjalni kupcy muszą tutaj dotknąć sprzętu, musi im się po prostu podobać, wysyłanie samych maili czy folderów nic nie da – mówi „Rz" Artur Dąbkowski, szef Wydziału Przemysłu, Handlu i Inwestycji ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Kuala Lumpur.
W eksporcie na ten rynek pomaga też raz zdobyta na nim dobra reputacja. Udany zakup zwiększa zaufanie do innych produktów pochodzących z tego samego kraju. Stąd mielecki Black Hawk może pociągnąć za sobą kontrakt na rosomaki, zaś ich udana eksploatacja w Brunei może zachęcić inne kraje regionu do polskiego sprzętu.
– Szanse naszych produktów zależą tak od jakości, jak i prężności w ich promowaniu, to rynek coraz bardziej wymagający, bez fizycznej obecności na takich wydarzeniach jak Bridex, trudno mówić o podtrzymywaniu relacji, kontaktów czy wreszcie zapoznaniu ze sprzętem decydentów rozstrzygającym o zakupach – podkreśla w rozmowie z „Rz" Robert Kupiecki, wiceminister obrony RP.

Naprawdę dobra broń

Jakość cechuje właśnie śmigłowiec z Mielca. Mike Skaggs, amerykański pilot oblatywacz black hawków, podaje przykład drzwi do kabiny pilotów. Polskie zamykają się lekko, są dobrze dopasowane. Te wyprodukowane w USA trzeba pchnąć, by trzasnęły.
– Kiedy Amerykanie czekali na pierwszy helikopter z Polski, nie byli całkowicie pewni, czy wszystko będzie w porządku, okazało się, że wykonanie jest perfekcyjne, jak twierdzili – mówi prezes PZL Mielec Janusz Zakręcki.
Piloci kolumbijskich sił zbrojnych, które kupowały dotąd black hawki produkcji amerykańskiej – mają ich 100, także podkreślają lepsze wykonanie i mniejszą awaryjność polskich odpowiedników.
Na równie dobrą opinię ma szansę także inny sprzęt – rosomaki, elektronika z WB Electronics, wreszcie niezawodny i tani samolot M-28. Trzeba tylko zacząć je sprzedawać, by zostały docenione.
W 2012 r., jak podaje GUS, polski eksport uzbrojenia sięgnął 89,2 mln zł, dla porównania – eksport w kategorii „obuwie i nakrycia głowy" to 2845 mln zł. Czas najwyższy zmienić te proporcje, Azja może być iskierką nadziei na tej drodze.
Andrzej Talaga z Brunei
Podyskutuj z nami na Facebooku, www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Czy eksport do Azji może być szansą dla polskiej zbrojeniówki?

Opinia:

Muhammad bin Haji Azmanshar, wiceminister obrony Brunei
Zdecydowaliśmy się na Black Hawka S-70i po długiej analizie, jaki sprzęt odpowiada naszym potrzebom. Do ostatniej fazy przetargu przeszedł Eurocopter i śmigłowiec produkowany w Polsce. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wyboru. Można przypuszczać, że kupimy więcej tych maszyn, niż opiewa kontrakt.
Dobre wrażenie zrobił na nas także transporter Rosomak. Przywieziony do Brunei eksponat pozostanie tu przez dwa tygodnie; w tym czasie zostanie poddany testom w terenie. Jeśli przejdzie je pozytywnie, nie wykluczamy zakupu od was także tego sprzętu. Cieszy nas współpraca z Polską, mamy nadzieję, że będzie się rozwijać, tym bardziej że właśnie podpisaliśmy list intencyjny między ministerstwami obrony naszych krajów.

Trzy lata z Black Hawkiem

Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu zaczęły produkcję śmigłowca Black Hawk w wersji eksportowej S-70i trzy lata po prywatyzacji i wykupieniu przedsiębiorstwa przez amerykański koncern UTC, który jest także właścicielem firmy Sikorsky Aircraft Corporation.
Pierwszy helikopter tego modelu polskiej produkcji wzbił się w powietrze w lipcu 2010 roku. Do dziś wyprodukowano 27 maszyn.
Po zainwestowaniu około 140 milionów dolarów między innymi w linie produkcyjne, szkolenia załogi i infrastrukturę firma zatrudnia 2250 osób – o ponad 800 więcej niż przed prywatyzacją, a 40 procent nowych pracowników to inżynierowie. Przy produkcji Black Hawków PZL Mielec dają także zlecenia ponad 50 podwykonawcom.
Przedsiębiorstwo ma moce na wytwarzanie 24 śmigłowców rocznie, ale obecnie wytwarza 10 do 15 sztuk. W Polsce powstaje ponad 80 procent elementów struktury Black Hawka S-70i, w tym kabina i stożek – czyli zwężająca się część między kabiną a wirnikiem. Kompozytowy kokpit jest importowany.
Polskie Zakłady Lotnicze zachowały biuro konstrukcyjno-projektowe, które zostało połączone z analogicznym biurem firmy Sikorsky. W ciągu najbliższych lat Mielec zamierza wydać na technologie innowacyjne około 50 milionów dolarów.
Black Hawk S-70i startuje w przetargu na podstawowy śmigłowiec polskiej armii, staje w szranki z EC 725 koncernu EADS i AW 149 - maszyną firmy Agusta Westland. S-70i lata już w Arabii Saudyjskiej, Meksyku, Kolumbii, a od wtorku także w barwach sułtanatu Brunei.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA