fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

W strefach ekonomicznych brakuje miejsca na inwestycje

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Konieczna nowelizacja ustawy o specjalnych strefach.Obowiązujące przepisy nie pozwalają już rozszerzać SSE. Inwestorzy się niecierpliwią.
„Uprzejmie informuję, że limit sumarycznego obszaru stref (12 tysięcy hektarów) jest już prawie wykorzystany, a więc do czasu wejścia w życie nowelizacji ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych nie będą rozpatrywane nowe wnioski o zwiększanie obszarów stref” – czytamy w piśmie, do którego dotarła „Rz”. Przesłał je wiceminister gospodarki Rafał Baniak do zarządów specjalnych stref ekonomicznych.
– Mamy już wykorzystanych 80 proc. terenu. Złożyliśmy do Ministerstwa Gospodarki wniosek o rozszerzenie strefy na konkretne inwestycje. Wygląda jednak na to, że inwestorzy będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Czy się nie rozmyślą? Tego nigdy nie wiadomo – mówi Marek Indyk, dyrektor Agencji Rozwoju Przemysłu w Tarnobrzegu, która zarządza tamtejszą strefą. – Dziwię się, że tak późno zajęto się nowelizacją, zwłaszcza że od dawna było wiadomo, ze tempo przyrostu nowych inwestycji jest bardzo duże. Tymczasem areał stref jest prawie wyczerpany. W większości są to resztówki, które nie nadają się pod większe inwestycje – komentuje Radosław Szczęch, partner w Ernst & Young.
Wczoraj odbyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych na posiedzeniu Sejmowej Komisji Gospodarki. Posłowie zdecydowali o powołaniu specjalnej podkomisji, która go dopracuje. Projekt przewiduje powiększenie łącznej powierzchni terenu, jaki może być objęty SSE z 12 tys. ha do 20 tys. ha. – Trudno z całą pewnością przewidzieć, kiedy nowelizacja zostanie uchwalona, ale oceniam, że stanie się to jeszcze w tym półroczu – mówi Teresa Korycińska, wicedyrektor Departamentu Instrumentów Wsparcia w Ministerstwie Gospodarki. Kilka miesięcy to jednak długo. Część zainteresowanych już od dawna czeka na możliwość inwestycji. Ministerstwo ma zaś w rezerwie tylko 200 ha pod naprawdę wyjątkowo ważne i duże inwestycje. Pozostali muszą ustawić się w kolejce. – Wstrzymanie decyzji o rozszerzeniu stref na kilka miesięcy może okazać się problemem. Mamy przynajmniej trzech zainteresowanych inwestorów z projektami przekraczającymi 40 mln euro każdy. I czekają oni właśnie na miejsce – mówi Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej SSE. W lepszej sytuacji są szefowie stref Starachowice i Kostrzyńsko-słubickiej, którzy deklarują, że u nich wolnych gruntów nie zabraknie. Ale to wyjątki. – My także czekamy na zgodę na poszerzenie strefy pod dwie nowe inwestycje. Pracujemy też nad wnioskami o zwiększenie gruntów objętych SSE o Pisz, Kętrzyn, Giżycko oraz tereny wokół Olsztyna. Liczymy na to, że prace nad nowelizacją przebiegną szybko i zostanie ona uchwalona jeszcze wiosną – mówi Adam Puza, prezes Warmińsko-Mazurskiej SSE. Ale eksperci obawiają się poślizgu. – Nie chcemy powtórki z ubiegłego roku, kiedy to ministerstwo opracowywało kryteria obejmowania SSE gruntów prywatnych i na kilka miesięcy został wstrzymany proces rozszerzania stref. Spowodowało to irytację wielu firm, które chciały zainwestować w Polsce kwoty rzędu kilkuset milionów złotych. Obecnie też jest wielu chętnych do rozpoczęcia inwestycji w ciągu kilku najbliższych miesięcy. A nie wiadomo, czy będzie to możliwe – mówi Radosław Szczęch. Po uchwaleniu nowelizacji najprawdopodobniej w drodze rozporządzenia zostanie przedłużony okres funkcjonowania stref minimum o trzy lata, czyli do 2020 r.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA