fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Lekarze w USA praktykują mimo błędów w sztuce

AFP
W USA tysiące lekarzy, którzy popełnili błędy w sztuce, ciągle może praktykować medycynę – wynika z dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez reporterów „USA Today".
Stanowe rady lekarskie wciąż pozwalają lekarzom na przyjmowanie pacjentów, nawet jeśli udowodniono im poważne uchybienia czy wręcz wykroczenia, które narażały leczonych na niebezpieczeństwo.
Dotyczy to m.in. lekarzy, którym zabroniono prowadzenia praktyki w szpitalach lub innych placówkach medycznych – w tym również tych, którzy w ramach ugód sądowych zostali zmuszeni do wypłaty siedmiocyfrowych odszkodowań. Nie odwołuje się jednak ich stanowych licencji lekarskich.
Dziennikarze „USA Today" przejrzeli dokumentację z różnych źrodeł, w tym federalną bazę danych gromadzącą informację o licencjach lekarzy, działaniach dyscyplinarnych i sprawach o błędy lekarskie (National Practitioner Data Bank). Powinny do niej trafiać wszystkie sprawy dotyczące każdego z 878 tys. lekarzy, którzy naraziliby pacjentów na niebezpieczeństwo.
Z danych wynika, że między 2001 a 2011 rokiem około 6 tys. lekarzy miało cofnięte przez szpitale prawo do leczenia klinicznego za błędy i inne uchybienia przy praktykowaniu medycyny. Jednocześnie aż 52 proc. z nich nie otrzymało nigdy sankcji ze strony stanowych rad lekarskich. Bezkarnie uchodziły także dużo poważniejsze wykroczenia. Około 250 lekarzy, które różne placówki i instytucje służby zdrowia ukarały za „bezpośrednie zagrożenie zdrowia i bezpieczeństwa" pacjentów, nigdy nie utraciło prawa do uprawiania zawodu. Dotyczy to także lekarzy zmuszonych do zapłacenia najwyższych odszkodowań za błędy w sztuce. Dziennikarze „USA Today" przytaczają cały szereg konkretnych przypadków lekarzy, którym mimo błędów nie odebrano licencji. Innym problemem są procedury usuwania lekarzy, które potrafią toczyć się długie lata. W czasie ich trwania mogą oni przyjmować pacjentów.
„Rady lekarskie nie przypominają w niczym departamentów zdrowia, które systematycznie sprawdzają np. czystość w restauracjach" – mówi David Swankin, kierujący organizacją Citizen Advocacy Center, która walczy u poprawę efektywności nadzoru medycznego. Z informacji „USA Today" wynika, że systemy nadzoru w poszczególnych stanach potrafią się różnić znacznie między sobą. Niektóre stały się w ostatnich latach dużo bardziej przejrzyste i bardziej restrykcyjne wobec lekarzy. Inne ciągle nie mogą się uporać z długimi procedurami, solidarnością środowiska lekarskiego oraz przeciążeniem urzędów z powodu cięć budżetowych.
Zastrzeżenia dotyczące rad lekarskich datują się od 1986 roku, kiedy inspektor generalny federalnego Departamentu Zdrowia skrytykował brak podejmowania przez nie działań dyscyplinarnych wobec lekarzy. Kolejne lata przyniosły pewną poprawę sytuacji, ale w latach 90. ub. wieku Departament Sprawiedliwości stwierdził, że inspektor generalny nie ma jurysdykcji nad stanowymi radami lekarskimi, które nie mogą być regulowane przez rząd federalny.
Watpliwości pojawiły się ponownie w 2011 roku, kiedy organizacja broniąca praw konsumentów, Public Citizen, opublikowała raport o podobnej wymowie, co konkluzja śledztwa „USA Today" – rady lekarskie w nieodpowiedni sposób reagują na raporty o błędach w sztuce.
Lisa Robin z Federacji Rad Lekarskich (Federation of State Medical Boards) broni jednak działań władz nadzorczych. Jej zdaniem stanowe rady traktują poważnie swoje obowiązki i chronią interesów pacjentów, a w polityce dyscyplinarnej stosują całą gamę środków od wysyłania lekarzy na ponowne szkolenie po odebranie licencji na uprawianie zawodu.
Tomasz Deptuła z Nowego Jorku
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA