fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Gastronauci wracają z Marsa

Specjalna kapsuła na Mauna Loa była domem dla szóstki astronautów przez cztery miesiące
hi – seas, Angelo Vermeulen Angelo Vermeulen
Dobiega końca symulowana misja na Czerwoną Planetę. Naukowcy sprawdzali... czym karmić ludzi.
Cztery miesiące na Hawajach, plus 5 tys. dolarów i zwrot kosztów podróży? Kto by nie chciał. Nic dziwnego, że szóstka ochotników skusiła się na wzięcie udziału w eksperymencie HI-SEAS (Hawaii Space Exploration Analogue & Simulation).
Naukowcy z Cornell University, którzy zorganizowali całe przedsięwzięcie, nie zamierzali jednak nikomu fundować darmowego wypoczynku. Trzy kobiety i trzej mężczyźni zamieszkali w zamkniętej kapsule na zboczu wulkanu Mauna Loa, na wysokości 2,5 tys. metrów. Wykonywali symulowane eksperymenty, „wyjścia” w skafandrach na powierzchnię, a przede wszystkim... gotowali. Badacze chcieli bowiem sprawdzić, jak organizm ludzki zareaguje na monotonną dietę, ile wody i energii trzeba do przyrządzenia jedzenia, czy ludzie schudną, czy przytyją. A także, jakie ćwiczenia będą dla nich najlepsze i ile zużyją ubrań.
Dziś eksperyment się kończy, a hawajscy astronauci pierwszy raz od 120 dni wyjdą na słońce bez skafandrów.

Barszcz przebojem

Kwestia odżywiania się astronautów podczas długiego pobytu w kosmosie tylko na pozór wydaje się mało naukowa. – Ludzi nie tylko nuży jedzenie, za którym normalnie przepadają, ale przede wszystkim jedzą mniej. A to prowadzi do utraty masy mięśniowej i kostnej oraz zmniejszenia wydolności fizycznej – tłumaczy kierująca eksperymentem prof. Jean Hunter z Cornell University.
– Czterech członków mojej załogi, w tym ja, straciło kilka kilogramów. Dwoje musiało za to przejść na dietę – zdradził kilka dni temu dowódca wyprawy, biolog Angelo Vermeulen. – To może być kwestia jedzenia, ale również dużego wysiłku. Wszyscy na życzenie NASA intensywnie trenujemy. Chcą sprawdzić, jak długo można spać i ćwiczyć w jednym ubraniu zanim zapach stanie się nie do zniesienia.
„Najpoważniejszym problemem z przygotowaniem posiłków podczas misji kosmicznych jest koszt zasobów niezbędnych do gotowania i mycia: wody, energii, sprzętu i pracy załogi. To wszystko, co mogłoby być wykorzystane do realizacji naukowych celów misji” – piszą badacze na internetowej stronie programu HI-SEAS. Dlatego załogę wyposażono w gotowe potrawy, jak i przepisy oraz składniki do samodzielnego przygotowania. To te ostatnie cieszyły się największym powodzeniem załogi.
– Kulinarnymi hitami były: barszcz czerwony, marokański tażin, enchilasagne, zupa z owocami morza i fabada asturiana (to rodzaj gulaszu z fasolą). Nie piliśmy praktycznie żadnych słodkich napojów, tylko wodę, kawę i herbatę – zdradza dowódca.

Weźcie czekoladę

– Świetnie sprawdzały się placki i tortille, dokładnie jak na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej — mówi Vermeulen. – Świetne były też liofilizowane warzywa, których używaliśmy do każdego posiłku. Najgorszy był za to gotowy kurczak – zupełnie pozbawiony smaku i o ślimakowatej konsystencji.
Hawajski test był stosunkowo krótki i mało stresujący dla ludzi. Wcześniej zakończył się europejsko-rosyjski Mars500, w którym sześciu ochotników musiało spędzić w zamknięciu 520 dni. Badano m.in. relacje członków załogi podczas tak długiego okresu przymusowego przebywania razem.
Po wyjściu z marsjańskiej kapsuły załoga HI-SEAS (oprócz dowódcy to również Yajaira Sierra-Sastre, Kate Greene, Sian Proctor, Simon Engler i Oleg Abramov) będzie opowiadać naukowcom i mediom o swoich wrażeniach i propozycjach menu.
– Powinni koniecznie zabrać dużo przypraw i sosów. Przyda im się też nutella i masło orzechowe – podpowiada Vermeulen.

Bilet w jedną stronę za kilkanaście dolarów

Rekordy popularności bije projekt Mars One – założenia stałej kolonii na Czerwonej Planecie.  Można się do niego zgłosić, wypełniając formularz w Internecie i wpłacając od kilkunastu do kilkudziesięciu dolarów (w zależności od kraju). Zgłosiło, się już 100 tys. osób.Pierwsza czwórka astronautów amatorów poleci w 2022 roku – zapewnia Bas Lansdorp, założyciel i szef Mars One. Jest tylko jeden haczyk – nigdy już nie wrócą na Ziemię. Pierwszy lot będzie kosztował ok. 6 mld dolarów. Skąd pieniądze? Od ochotników rejestrujących się przez Internet oraz od telewizji, które będą chciały rejestrować przygotowania bohaterów oraz ich losy na Marsie – coś w rodzaju kosmicznego Big Brothera. Pierwszą grupę 40 osób Mars One wybierze jeszcze w tym roku. Z nich zostanie wyselekcjonowana czwórka – dwie kobiety i dwóch mężczyzn, którzy w kwietniu 2023 r. postawią stopy na Czerwonej Planecie. Zanim porzucą życie na Ziemi, będą musieli przejść ośmioletni trening, podczas którego nauczą się m.in. naprawiać potrzebne urządzenia i uprawiać rośliny. Na Marsie zamieszkają w kapsułach wykonanych z części statków kosmicznych, którymi przylecieli. Przed nimi na planecie wylądują zapasy oraz roboty, które przygotują część instalacji na przybycie ludzi.—peka, cnn
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA