fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Egipt: Koniec rządów islamistów

AFP
Armia dokonała przewrotu. Mohamed Mursi nie jest już prezydentem. Na placu Tahrir w Kairze wybuchła euforia. W kilku miastach doszło do zamieszek. Egipskie służby bezpieczeństwa aresztowały przywódców Bractwa Muzułmańskiego. Rzecznik organizacji twierdzi, że władze przetrzymują też prezydenta
O godzinie 19. armia przekazała prezydentowi Mohammedowi Mursiemu, że nie jest już szefem państwa. Funkcję tę pełni teraz przewodniczący trybunału konstytucyjnego. Siedem minut później zawieszono konstytucję.
Wieczorem z orędziem do narodu wystąpił gen. Abdul Fattah Sisi, głównodowodzący egipskich sił zbrojnych. - Armia uznała, że naród egipski wezwał ją, by udzieliła mu wsparcia, służyła interesowi publicznemu i ochroniła rewolucję, a nie po to, by przejęła władzę czy panowała - ogłosił gen. Sisi.
Poinformował, że wkrótce ma powstać niezależny rząd, rozpoczną się też przygotowania do wyborów. Powołana zostanie również komisja pojednania narodowego.
Generał ostrzegł Egipcjan, że siły zbrojne i policja zdecydowanie rozprawią się z wszelką przemocą. Oświadczył też, że plan działań został uzgodniony ze środowiskami reprezentującymi przekrój ugrupowań politycznych.
Gdy przemawiał w telewizji za jego plecami siedzieli najważniejsi muzułmańscy i chrześcijańscy przywódcy kraju: Ahmed al-Tajeb, kierujący Al-Azhar czyli najsłynniejszą uczelnią w świecie muzułmańskim oraz koptyjski papież Tawadros. Wkrótce po generale głos zabrał laureat Pokojowej Nagrody Nobla Mohamed ElBaradei, którego liberalna opozycja oraz organizacje skupiające świecką młodzież wyznaczyły na swego przedstawiciela.
Gen. Sisi ogłosił decyzję przeszło trzy godziny po upływie ultimatum, jakie armia dała prezydentowi na to, by doprowadził do zakończenia kryzysu, który ostatnio groził wybuchem wojny domowej albo podał się do dymisji. W niedzielę w Kairze odbyła się największa w historii Egiptu antyrządowa demonstracja, w której uczestniczyło ponad 14 mln ludzi. W pierwszą rocznicę objęcia urzędu przez Mursiego opozycja zażądała od niego, by oddał władzę. Oskarżała jego oraz rządzące krajem Bractwo Muzułmańskie o systematyczne próby zawłaszczenia władzy oraz zamiar zmienienia Egiptu w państwo wyznaniowe.
W starciach, do jakich od niedzieli dochodziło między opozycją a zwolennikami Mursiego, zginęło ponad 60 osób, a półtora tysiąca zostało rannych. Mimo to prezydent kilka godzin przed upływem wyznaczonego przez armię ultimatum zapowiedział w orędziu do narodu, że nie zrezygnuje ze stanowiska.
Przez cały dzień gen. Sisi naradzał się z wojskowymi, przywódcami religijnymi oraz opozycją. „Prosimy armię, by ocaliła Egipt po tym, jak Mursi postradał rozum i podżega do rozlewu krwi" – napisał ElBaradei w oświadczeniu wydanym jeszcze w trakcie rozmów.
Od generałów zaproszenia do rozmów nie przyjęło Bractwo Muzułmańskie. – Nie będziemy się z nikim spotykać. Mamy prezydenta i to wystarczy – grzmiał jeden z najważniejszych przywódców ruchu Walid al-Haddad. Rozmów odmówiła też powołana przez Bractwo Partia Wolności i Sprawiedliwości. Jej wiceprzewodniczący Essam Erian przestrzegł, że naród egipski nie będzie czekał spokojnie w obliczu „wojskowej rebelii" i podkreślał, że „wolność jest cenniejsza niż życie". Z wojskowymi współpracy odmówił też sam prezydent.
Rzecznik Mursiego kilka minut przed upływem ultimatum ogłosił, że szef państwa wolałby zginąć, „niż zapisać się w historii jako ten, który pogrzebał nadzieje Egipcjan na demokrację". Zaraz potem na ulice Kairu wyjechały czołgi i pojazdy opancerzone. Szybko okazało się, że zabezpieczają miejsca, w których demonstrują grupy osób związanych z Bractwem Muzułmańskim.
Wieczorem w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych Mohammed Mursi ogłosił, że nie przyjmuje do wiadomości decyzji o usunięciu go z urzędu, uznał ją za nielegalną i wezwał swych zwolenników do przywrócenia konstytucji.
W środę w nocy egipska oficjalna agencja informacyjna MENA podała, że telewizja Egipt25 związana z Bractwem Muzułmańskim, przerwała nadawanie, a jej kierownictwo aresztowano. Stacja na żywo transmitowała odbywające się w Kairze i innych miastach manifestacje tysięcy zwolenników odsuniętego od władzy przywódcy, a także wystąpienia krytykujące działania wojskowych. Egipskie służby bezpieczeństwa aresztowały też przywódców Bractwa Muzułmańskiego i islamistycznej Partii Wolności i Sprawiedliwości (PWiS), do której należał odsunięty przez wojsko prezydent Mohammed Mursi. Jak podają światowe agencje, wśród zatrzymanych jest lider PWiS, były przewodniczący parlamentu Mohammed Saad el-Katatni i Raszad el-Bajumi, jeden z czołowych przywódców Bractwa Muzułmańskiego.
Jak podaje rzecznik Bractwa Ahmed Aref,wojsko przetrzymuje także prezydenta Mursiego. Aref powiedział, że wraz z Mursim jest prezydencki doradca Essam el-Haddad. Anonimowy przedstawiciel służb bezpieczeństwa cytowany przez Reutersa twierdzi, że są w jednej z placówek wywiadu wojskowego. Wcześniej współpracownik Mursiego podał, że prezydent został przeniesiony w nieznane miejsce.
W nocy w Aleksandrii i innych miastach doszło do starć zwolenników i przeciwników Mursiego. W mieście Matruh, na północy, zginęły cztery osoby - Ofiary to zwolennicy prezydenta - powiedział cytowany przez Reutersa gubernator miasta Matruh, Badr Tantawi.
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA