fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Weterani walki z komuną

Liczbę osób aktywnie walczących z władzą w czasach PRL szacuje się na ok. 250 tys. Kilka tysięcy z nich wymaga pilnej pomocy materialnej. Na zdjęciu demonstracja zwolenników podziemnej „S” w listopadzie 1982 r. w Warszawie
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Opozycjoniści z czasów PRL piszą ustawę, która zapewniłaby im formalny status i wsparcie od państwa
Po latach zaniechań ze strony polityków, także tych z solidarnościowym rodowodem, pojawiają się inicjatywy, które mają doprowadzić do ustawowego uhonorowania dawnych działaczy podziemnej „S".

Piszą do marszałka

Obecnie co najmniej dwie propozycje trafiły na biurka polityków. I chociaż się nie wykluczają, już wywołują spory w środowisku dawnych antykomunistów. Różnica zdań polega na tym, czy przyszła ustawa ma pomagać tylko kilku tysiącom działaczy, którzy obecnie są w dramatycznej  sytuacji materialnej, czy też objąć swym zasięgiem szersze grono opozycjonistów, szacowane nawet na 60 tys. osób.
Działacze dawnej  „S" wysłali w zeszłym tygodniu list do marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. Piszą w nim o przygotowywanym przez siebie projekcie ustawy o „ statusie weterana opozycji wobec dyktatury komunistycznej PRL w latach 1971–1989 oraz korpusie weterana opozycji antykomunistycznej". – Uważam, że państwo jest zobowiązane do objęcia ustawowymi, obowiązkowymi świadczeniami tych ludzi, którym zawdzięcza swój suwerenny byt – mówi „Rz" Andrzej Rozpłochowski, współtwórca  „S" w Katowicach w latach 1980–1981, który po wprowadzeniu stanu wojennego spędził w wiezieniu trzy lata. – Nie oczekujemy zasiłków, bo nie o pomoc społeczną chodzi, ale o komplementarne rozwiązanie godne ludzi, którzy walczyli o wolną Polskę – podkreśla Rozpłochowski, który podpisał się pod listem. Szczegóły ustawy nie są jeszcze gotowe, ale dyskutuje się o dostępie do służby zdrowia, wsparciu w staraniach o przydział mieszkania komunalnego, a także o rentach specjalnych. Z listu do  marszałka Borusewicza dowiadujemy się, że prace nad obywatelskim projektem ustawy prowadzi  grupa robocza, powołana w 2012 r. na ogólnopolskim spotkaniu przedstawicieli opozycji antykomunistycznej z lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Spotkanie zorganizował wówczas prezes Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński. Pracownicy IPN pomagają przy tworzeniu projektu. Grupa spotyka się cyklicznie (najbliższy zjazd 18 maja). – Powinniśmy się taką ustawą zająć zaraz po Okrągłym Stole – mówi inny sygnatariusz listu Andrzej Sobieraj, współtwórca „S" z Radomia, więzień polityczny stanu wojennego i prezes Stowarzyszenia Osób Internowanych i Represjonowanych w Stanie Wojennym Regionu Radomskiego. – Od lat starałem się zwrócić uwagę polityków, że dawni bohaterowie nie mają za co wykupić leków, żyją w biedzie  i są wyśmiewani przez swoich prześladowców ubeków. Czy to nie wstyd dla państwa? – pyta. Sobieraj jest zdania, że powinna być jedna ustawa mówiąca o tym, że każdy, kto działał na rzecz niepodległego państwa polskiego, ma zagwarantowaną rekompensatę za swoją postawę. W tej grupie na pewno muszą znaleźć się osoby prześladowane, więzione czy też takie, które na skutek represji straciły pracę, a często także zdrowie.

Tylko dla najuboższych

Jak pisaliśmy w „Rz", trwają jednak prace nad innym projektem. Grupa senatorów, którą kieruje wicemarszałek Senatu Jan Wyrowiński (PO),  chce doprowadzić do szybkiego (być może jeszcze w tym roku) uchwalenia ustawy przyznającej zasiłki w wysokości najniższej emerytury najbiedniejszym, zasłużonym działaczom opozycji antykomunistycznej. Pomysłodawcami projektu są  doradcy prezydenta: Jan Lityński i Henryk Wujec, którzy w czasach PRL byli wielokrotnie represjonowani za swą opozycyjną działalność. – To tej sprawie trzeba teraz podporządkować wszelkie inne działania – przekonuje Wojciech Borowik, prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Ta ustawa byłaby znacznie mniej kosztowna. Według różnych szacunków obecnie co najwyżej kilka tysięcy osób może  potrzebować natychmiastowej pomocy materialnej. – Koszt dla państwa byłby niewielki  – mówi prof. Antoni Dudek, politolog, członek rady IPN. – Mam nadzieję, że w końcu, po latach dojdzie do szczęśliwego finału. Oby się jednak nie okazało, że to okresowa erupcja różnego rodzaju deklaracji i zapowiedzi, które znowu gdzieś utkną – dodaje Dudek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA