fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Koronawirus: czy trzeba płacić za wesele które się nie odbyło

Adobe Stock
Nie zawsze trzeba płacić za przyjęcie weselne, które się nie odbyło z powodu objęcia powiatu czerwoną strefą.

Organizacja wesela w czasie pandemii to ruletka. Gdy ma się pecha, na kilka dni przed przyjęciem można się dowiedzieć, że dom weselny lub restauracja właśnie znalazły się w strefie czerwonej lub żółtej. I duże, wystawne wesele musi być albo odwołane, albo zamienić się w bardziej kameralne. Co wtedy? Czy państwo młodzi i ich rodzina mogą liczyć na zwrot przynajmniej części poniesionych kosztów?

Gdzie kruczki

Obecnie przepisy zezwalają na organizowanie wesel do 150 osób. Ale z chwilą ustanowienia w danym powiecie strefy żółtej liczba gości kurczy się w strefie żółtej do 100, a w strefie czerwonej do 50. Ministerstwo Zdrowia zapowiada też, że w związku z rekordową liczbą zachorowań na Covid-19 można spodziewać się kolejnych obostrzeń na weselach. Nie podało jednak daty ich wprowadzenia. Przykrych niespodzianek może być więcej.

Czytaj także:

– Niestety zdarza się, że nowożeńcy nie zawierają z restauracją czy domem weselnym żadnej umowy, wpłacają jedynie zaliczkę. To duży błąd, który może słono kosztować, bo szanse na odzyskanie pieniędzy bardzo trudno wykorzystać – mówi Piotr Pałka, radca prawny, wspólnik z Kancelarii Prawnej Derc Pałka.

Mecenas Piotr Pałka namawia nowożeńców do zawierania pisemnych umów z restauracją czy domem weselnym.

– Warto zadbać, by taka umowa regulowała, że jeżeli z powodu pandemii pojawią się okoliczności uniemożliwiające przeprowadzenie imprezy na dotychczasowych zasadach, wpłacone pieniądze zostaną zaliczone na poczet imprezy, która odbędzie się w terminie późniejszym, w warunkach bezpiecznych dla jej uczestników oraz przy zachowaniu przepisów dotyczących reżimu sanitarnego – sugeruje mec. Piotr Pałka.

W umowie powinien pojawić się również zapis, że przedsiębiorca zobowiązuje się do zapewnienia w trakcie wesela warunków, które będą zgodne z aktualnie obowiązującym reżimem sanitarnym.

Dlaczego to takie ważne? Pojawiają się pomysły na kolejne rejestracje wesel oraz wprowadzenia kontroli sanepidu w trakcie imprezy weselnej. W Białej Podlaskiej takie kontrole zostały już przeprowadzone i jak przekazał tamtejszy sanepid, nie objęły uczestników, tylko przedsiębiorców odpowiedzialnych za kontrolę wesela.

Co jednak zrobić, gdy takiej umowy nie ma albo brakuje w niej odpowiednich zapisów, a wesele kurczy się do 50 osób?

– Gdy zaprosiliśmy lub planujemy zaprosić 100 osób, a prawo zakazuje imprez na więcej niż 50 osób, wtedy mamy do czynienia z tak zwaną częściową niemożliwością świadczenia, o której mowa w art. 495 § 2 kodeksu cywilnego. Przepis ten brzmi następująco: „Jeżeli świadczenie jednej ze stron stało się niemożliwe tylko częściowo, strona ta traci prawo do odpowiedniej części świadczenia wzajemnego. Jednakże druga strona może od umowy odstąpić, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez tę stronę cel umowy, wiadomy stronie, której świadczenie stało się częściowo niemożliwe" – tłumaczy Maciej Gawroński, radca prawny, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Gawroński & Partners.

Niemożność świadczenia

Niemożliwość wynika z ograniczeń prawnych. Żadna ze stron umowy o zorganizowanie wesela i wynajęcie sali na weselną ucztę nie jest za to odpowiedzialna.

– Młodzi w tej sytuacji mają więc dwie możliwości. Nie muszą płacić za gości, których nie mogą zaprosić. Mogą też zrezygnować całkowicie z imprezy weselnej. Wtedy nie muszą płacić nic. Wątpliwość może budzić sytuacja, gdy młodzi rozważają jednak zorganizowanie wesela z mniejszą liczbą gości, ale chcieliby w związku z tym mniej zapłacić za salę weselną – jest ona bowiem mniej przydatna – mówi Maciej Gawroński.

W jego ocenie formalnie młodzi mają prawo żądać obniżenia ceny także za wynajem sali – mniej więcej o ten procent, o jaki musieli ograniczyć liczbę gości. Jednak w praktyce obie strony muszą się na to zgodzić, bo sąd tej sprawy na pewno nie zdążyłby rozstrzygnąć w żadnym sensownym terminie, nie mówiąc już o tym, że wyrok byłby nieprzewidywalny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA