fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Leczenie transgraniczne: nasi sąsiedzi zarabiają na kolejkach

Adobe Stock
Okulistom z zagranicy opłaca się operować polską zaćmę, bo mają mniejsze wymagania sanitarne, a tym samym koszty.

Średnio 2,19 tys. zł zwracał Narodowy Funduszu Zdrowia za operacje zaćmy wykonane w ramach opieki transgranicznej w Czechach, Niemczech czy na Litwie. To niewiele, jedynie 50 zł więcej niż rok wcześniej. Mimo to Czechom i Litwinom opłaca się operować polskich pacjentów, a nawet z tej kwoty zorganizować pacjentowi transport za południową granicę i z powrotem, a czasem także nocleg i pełne wyżywienie. Dlaczego?

– Czeskie i litewskie kliniki nie muszą spełniać surowych warunków sanitarnych, które obowiązują w Polsce. Żeby u nas otworzyć klinikę okulistyczną, trzeba zainwestować nie tylko w sprzęt do operowania, ale także w infrastrukturę medyczną. Zadbać o podłogi, sufity, kafelki czy drzwi z materiału medycznego, który jest nawet kilka razy droższy – tłumaczy prof. Marek Rękas z Wojskowego Instytutu Medycznego (WIM), konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki.

Tymczasem w innych krajach sterylna musi być tylko sala operacyjna, a jeśli klinika jest na piętrze, nie ma wymogu posiadania windy.

Dlatego Czesi i Litwini inwestują w polskich pacjentów, a nawet ściągają do swoich klinik polskich okulistów i pielęgniarki.

Powikłania leczą w kraju

Dwa lata temu Polskie Towarzystwo Okulistyczne ostrzegało, że leczenie powikłań spada na lekarzy w kraju. A medykom trudniej leczyć przypadek, którego sami nie operowali. Dlatego wprowadzając w zeszłym roku nowe kryteria kwalifikacji do operacji zaćmy, prof. Rękas zdecydował o obowiązkowej wizycie nie tylko kwalifikacyjnej, ale też kontrolnej. Dziś w 14 dni po zabiegu pacjent musi zgłosić się do ośrodka, w którym go zoperowano, a podczas wizyty, za którą NFZ płaci szpitalowi ponad 400 zł, lekarz zbiera dane do sprawozdania dla Funduszu o stanie pacjenta. Nowa formuła ma zapewnić lepszą kontrolę efektów zabiegu i pozwolić uniknąć kosztownych powikłań. Dziś zgłaszalność na wizytę wynosi 93 proc., ale prof. Rekas chciałby, by była stuprocentowa.

Nieuczciwa kaucja

Z informacji polskich okulistów wynika, że ponieważ kwota za wizytę wypłacana jest lecznicom dopiero po wizycie, zagraniczne kliniki biorą od przyjezdnych zastaw, który zwracają, jeśli pacjent wróci na kontrolę.

Większość operowanych pokazuje się jednak lekarzowi przyjmującemu blisko miejsca zamieszkania i taka kaucja przepada na rzecz zagranicznego szpitala. Zdaniem prof. Rękasa to nieuczciwa praktyka:

– Ideą opieki transgranicznej jest leczenie pacjentów, w danej klinice od początku do końca, a nie zabezpieczanie się poprzez dodatkowe kaucje i kruczki prawne – tłumaczy prof. Rekas.

Ma nadzieję, że dalsze skracanie się kolejek do likwidacji zaćmy sprawi, że coraz więcej osób będzie mogło i chciało operować się w miejscu zamieszkania.

– Ze statystyk wynika, że ok. 10 proc. pacjentów wybiera zabiegi prywatne bez względu na to, czy mają dostęp do refundowanych – mówi.

Po operacjach zaćmy najpopularniejszym świadczeniem transgranicznym są wśród Polaków zabiegi stomatologiczne. Z 22 kierunków europejskich najrzadziej korzystamy z usług medycznych na Węgrzech, w Finlandii i na Cyprze (po jednym wniosku o zwrot kosztów), a częściej na Słowacji (140 wniosków).

Marcin Pakulski były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

Brak wyraźnego skrócenia kolejki po zniesieniu limitów na operacje zaćmy pokazuje, że dostęp do świadczeń zdrowotnych nie jest zależny wyłącznie od finansowania, ale też od kadry i infrastruktury. Czasami szpital nie jest w stanie zwiększyć liczby zabiegów, bo brakuje mu specjalistów. I to nie tylko okulistów, ale także anestezjologów, bez których nie da się przeprowadzić operacji. Choć zgodnie z Centralnym Rejestrem Lekarzy Naczelnej Izby Lekarskiej w Polsce zawód wykonuje 4,6 tys. okulistów, to większość z nich zajmuje się leczeniem zachowawczym, a operatorów jest niewielu. Kolejną przeszkodą jest to, że stając przed perspektywą intensywniejszej pracy, lekarze słusznie domagają się podwyżek, a dyrektorzy szpitali nie zawsze chcą im je przyznać. Być może na efekty zniesienia limitów i skrócenie kolejek musimy jeszcze poczekać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA