fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Szpital polowy wyleczy powodzian

www.sxc.hu
Wojskowe pojazdy i mobilne sale operacyjne będą legalnie pomagać cywilom. Wszystko dzięki statusowi ambulatoriów, który przyznaje im ustawa o działalności leczniczej.

Dotychczas szpitale polowe mogły legalnie leczyć rannych tylko w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa państwa lub na terenach objętych działaniami wojennymi. Na zorganizowanie szpitala polowego przy okazji ważnych wydarzeń masowych, takich jak Światowe Dni Młodzieży w 2016 r., potrzebna była osobna regulacja ustawowa. W zeszłym roku zorganizowanie przez wojsko punktów medycznych, które miały pomagać pielgrzymom, umożliwiła ustawa z 18 marca 2016 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z organizacją wizyty Jego Świątobliwości Papieża Franciszka w Rzeczypospolitej Polskiej oraz Światowych Dni Młodzieży – Kraków 2016. Nie mogły legalnie pomagać przy okazji klęsk żywiołowych, jak np. powódź.

Resort zdrowia chce jednak, by wojskowa służba zdrowia mogła leczyć cywilów bez konieczności każdorazowych regulacji ustawowych. W projekcie nowelizacji ustawy o działalności leczniczej, który niedawno trafił do konsultacji publicznych, w art. 12 ust. 3, zapisano, że ambulatoryjnych świadczeń zdrowotnych udziela się „w pojeździe lub innym obiekcie będącym na wyposażeniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, przeznaczonym do udzielania świadczeń zdrowotnych".

– To ważna zmiana, przywracająca funkcjonalność systemu ochrony zdrowia w strategii bezpieczeństwa – uważa gen. prof. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego (WIM). – Zapis ten jest niezwykle istotny z punktu widzenia odbiorców usług medycznych. Jego wejście w życie umożliwi wykorzystanie komponentów wojskowej służby zdrowia do udzielania pomocy medycznej w sposób gwarantujący pełne bezpieczeństwo prawne, zarówno korzystającemu z pomocy, jak i udzielającemu jej personelowi medycznemu – dodaje generał.

Zdaniem ekspertów wojskowych takie rozwiązanie jest szczególnie istotne w sytuacji zagrożenia terrorystycznego i udzielania pomocy medycznej w zdarzeniach o charakterze terrorystycznym, do których przygotowanie ma wyłącznie biały personel wojskowy, który przechodzi regularne ćwiczenia. Mimo zmian geopolitycznych cywilne wydziały lekarskie wciąż nie kształcą w zakresie tzw. medycyny pola walki, czyli udzielania pomocy w sytuacji zdarzeń masowych o charakterze terrorystycznym. Tymczasem poprawnie wykonywane procedury ratownictwa cywilnego mogą nawet szkodzić, bo protokół postępowania w ratownictwie cywilnym jest zupełnie inny niż w ratownictwie wojskowym.

—Karolina Kowalska

etap legislacyjny: konsultacje publiczne

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA