fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Skąd się biorą blizny i dlaczego nie wolno ich opalać?

AdobeStock
Wiele osób, które ma problemy ze skórą, np. blizny po trądziku czy zranieniu, liczy, że dzięki opaleniźnie mankamenty staną się mniej widoczne. Ale opalanie blizn, to duży błąd, przekonują dermatolodzy.

Opalona skóra wygląda zdrowiej, ale to efekt krótkotrwały. Po dłuższym czasie można spodziewać się pogorszenia jej stanu. Najbardziej szkodliwe jest wystawianie na słońce uszkodzonej skóry, która jeszcze się nie zagoiła. Związane jest to z samym procesem powstawania blizny, który może być zakłócony przez promieniowanie słoneczne.

–  Jest kilka etapów gojenia się skóry. Są to procesy, które przebiegają poprzez pobudzenie stanu zapalnego i uruchomienie kaskady najróżniejszych reakcji w skórze. Działanie na nią promieni UV także pobudza szereg reakcji zapalnych, zwłaszcza w przypadku oparzeń słonecznych – wyjaśnia dr Ewa Rybicka, dermatolog z Kliniki Medycyny Estetycznej Estetica Nova. –  Jeśli w okresie gojenia oparzymy skórę,  w tkance nasilą się procesy zapalne, wzrośnie ilość metaloproteinaz (MMP), enzymów, które są zdolne do trawienia między innymi kolagenu. Może to doprowadzić do zaburzeń gojenia, skutkujących bliznowaceniem – dodaje.

Czytaj też: 5 najbardziej bolesnych operacji według pacjentów

Doktor Rybicka wyjaśnia, że powstanie blizn to swego rodzaju kompromis pomiędzy pełną regeneracją struktury i funkcji tkanki a szybkim uzupełnieniem ubytku i przywróceniem homeostazy organizmu po urazie. W tym skomplikowanym, trwającym wiele miesięcy procesie, bierze udział bardzo wiele typów komórek. Niestety, mimo wysiłków, jakie czyni nasz organizm, blizna nigdy nie będzie wykazywała takiej funkcjonalności i struktury, jaką miała przed urazem.

Włókna kolagenowe w bliźnie są znacznie cieńsze niż w skórze zdrowej, nie układają się w sieć, która gwarantuje skórze elastyczność. Z tego powodu blizna jest mniej rozciągliwa i sztywna w porównaniu ze skórą zdrową.

Dlaczego blizny się nie opalają

Blizny nie mogą się opalić, ponieważ pozbawione są melanocytów, komórek produkujących melaninę, czyli barwnik, którego głównym zadaniem jest  ochrona głębokich warstw skóry przed promieniowaniem słonecznym – tłumaczy dr Ewa Rybicka. Ostrzega jednocześnie, że nadmierna ekspozycja na promienie słoneczne może między innymi trwale przebarwić blizny, powodując, że staną się one bardziej widoczne.

Zdaniem dermatologów wszyscy powinniśmy stosować ochronę przeciwsłoneczną, i to nie tylko w czasie wakacji. Bezwzględnie natomiast trzeba chronić najbardziej narażone na promieniowanie miejscach, czyli blizny (i pieprzyki)

Pamiętajmy, że promieniowanie UVA przenika przez ubrania czy szyby i niszczy DNA skóry. Podczas zwiększonej ekspozycji na słońce, powinno zaczynać się od produktów z jak największym faktorem – tzw. blokery z SPF 50+,  i w razie potrzeby po kilku dniach można stopniowo je zmniejszyć. W przypadku blizn blokery stosujemy cały czas. Tego typu kremy nakładajmy co najmniej 20 minut przez wyjściem na zewnątrz.

Co robić, by blizny nie przerosły

Działanie regulujące proces bliznowacenia wspomagają specjalne preparaty zawierające wyciąg z cebuli. Ich skuteczne działanie oparte jest na efekcie okluzji, który zapewnia odpowiednią wilgotność tkanki blizny. – Kremy zawierające wyciąg z cebuli stosujemy wówczas, gdy zaobserwujemy nieprawidłowości w procesie gojenia. Od niedawna dostępne są bardzo praktyczne preparaty na blizny w plastrach, które zawierają wyciąg z cebuli i allantoinę. Można stosować je np. na noc.

Podwójny mechanizm działania reguluje proces bliznowacenia, zapobiegając powstawaniu przerosłych blizn, jednocześnie zmiękczając, wygładzając i uelastyczniając je. – Nie zapominajmy jednak, że w dzień skóra powinna być bezwzględnie chroniona blokerami UV – podkreśla dr Rybicka.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA