fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Nowe zasady segregacji śmieci są dziurawe. Łatwo będzie je omijać

Adobe Stock
Właściciele sklepów i biurowców bez trudu ominą obowiązek segregacji odpadów – uważają samorządowcy.

Nowe zasady wywozu śmieci są dziurawe. Łatwo będzie je omijać, więc pozorny stanie się prawny obowiązek sortowania wszystkich odpadów komunalnych.

Czytaj także:

Ładnie na papierze

Na biurku prezydenta Andrzeja Dudy leży nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Ma zmusić Polaków do lepszej segregacji. Nowe przepisy nakazują selekcjonować wszystkie śmieci.

Dziś, płacąc więcej za wywóz odpadów, można się z tego obowiązku zwolnić. Tak ma już nie być, ale nowe przepisy zawierają furtki, dzięki którym wielu segregacji uniknie. Na przykład w nieruchomościach niezamieszkanych, czyli m.in. sklepach, restauracjach, hotelach, biurowcach.

– Nowe przepisy dają właścicielom wybór, czy chcą korzystać z komunalnego systemu odbioru odpadów czy nie – mówi Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. – Ci, którzy nie zechcą skorzystać z gminnych usług, będą mogli sami organizować wywóz śmieci. A to oznacza, że dzikich wysypisk nie ubędzie i raczej nie trafią na nie segregowane śmieci – dodaje ironicznie.

– Komunalny wywóz śmieci jest droższy, więc należy się spodziewać, że z możliwości wyłączenia się z komunalnego systemu skorzysta wielu właścicieli niezamieszkanych nieruchomości – mówi Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP. – Ale śmieci trafią nie tylko na dzikie wysypiska, będą też podrzucane pod cudze śmietniki.

Ile metalu, ile tektury

Nowe przepisy przewidują też, że to samorządy w swoich regulaminach uregulują kryteria ustalania, czy śmieci w danym pojemniku posortowano bez zarzutu, czy też są zmieszane.

– To bardzo złe rozwiązanie. Od początku zabiegaliśmy, by nowe przepisy zawierały delegację w tej sprawie dla ministra środowiska. Tego rodzaju kryteria powinno zawierać powszechnie obowiązujące rozporządzenie, a nie regulaminy – uważa Leszek Świętalski.

– Dzięki temu zasady segregacji byłyby sprawiedliwe i jednolite. A tak w jednej gminie będzie można więcej wyrzucić papieru z plastikiem i nie będą to jeszcze zmieszane odpady, a w innej już nie – i tam będą groziły kary.

Nowelę chwali Sławomir Sobczak, prezes Komunalnego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji sp. z.o.o. z Nakła nad Notecią. Widzi jednak także jej mankamenty.

– Wprowadzenie samego obowiązek segregacji to mało. Musi być jeszcze pomysł na drugie życie odpadów, a z tym w Polsce nie jest najlepiej – twierdzi Sławomir Sobczak.

Nieodpowiedzialni producenci

– W nowych przepisach zabrakło odpowiedzialności producentów opakowań. Powinni uiszczać opłatę produktową, a im bardziej wymyślne opakowanie, tym większa powinna ona być. A pieniądze z tego tytułu powinny być przeznaczane na recykling – dodaje dyrektor Sobczak.

Nakło nad Notecią jest przykładem gminy, w której segregacja odpadów jest możliwa. Bo był na nią pomysł.

– Mieszkańcy Nakła zanoszą odpady mokre (resztki żywności) do altan pod blokiem, a suche mogą zanosić do punktu segregacji śmieci (minipszoków) albo je wyrzuć do pojemników w altanach – ale wtedy za śmieci zapłacą 33 zł. Jeśli zaś pójdą do punktu segregacji śmieci – znajduje się na każdym osiedlu – zapłacą tylko 16,5 zł od osoby. Oczywiście wszyscy wybierają minipszoki. Mieszkańcy otrzymali kartę, na której zakodowano adres lokalu. Po przyjściu do punktu ważą śmieci. W systemie pojawia się informacja, ile kilogramów zostawili. Później pracownicy punktu zatrudnieni przez miasto segregują śmieci. Robią to od godz. 10 do 18. Po tych godzinach można przyjść samemu, ale wtedy mieszkańcy sortują śmieci tylko na trzy frakcje. Jeżeli długo mieszkańca nie ma w minipszoku, informujemy go, że jeżeli nie będzie przychodzić, zapłaci za śmieci 33 zł za osobę. To dyscyplinuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA