fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Za drogę do marketu płaci inwestor

Fotolia.com
Przedsiębiorca korzystający z pomocy samorządu przy uzyskiwaniu pozwoleń na inwestycję nie można zaskakiwać roszczeniami finansowymi.

Tak jak w ogóle w biznesie, także na styku publiczno-prywatnym obowiązuje lojalność. To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego.

Zjazd do sklepu

Wojciech S., deweloper, zakupił działki przy szosie wojewódzkiej w Białogardzie w Zachodniopomorskiem i po uzyskaniu odpowiednich zezwoleń sprzedał część gruntu sieci hipermarketów, która zbudowała na nich sklep oraz przebudowała szosę, budując na niej rondo i drogę dojazdową, bez czego inwestycja nie mogła się odbyć. Województwo szło Wojciechowi S. na rękę, sprawnie przygotowało niezbędne zezwolenia. Po zakończeniu inwestycji, ponieważ rondo będące fragmentem drogi wojewódzkiej zajmowało część drugiej działki, Wojciech S. zażądał od województwa 188 tys. zł. Domagał się wynagrodzenia za kilka lat bezumownego władania tym fragmentem gruntu przez województwo. Jako podstawę prawną swojego żądania wskazał art. 224 i 225 kodeksu cywilnego, według których właścicielowi rzeczy (w szczególności nieruchomości) należy się wynagrodzenie za korzystanie od jej (samoistnego) posiadacza.

Sąd Okręgowy w Koszalinie zasądził żądaną kwotę. Uznał, że sprawa jest oczywista: województwo władało w tych latach – załatwiając odpowiednie pozwolenia – gruntem Wojciecha S. bez podstawy prawnej, powinno mu więc zapłacić wynagrodzenie.

Kto korzysta, ten płaci

Województwo odwołało się do Sądu Najwyższego. Jego pełnomocnik mec. Łukasz Frankiewicz wskazywał, że zaangażowanie samorządu nastąpiło wyłącznie na wniosek Wojciecha S., i to jemu zależało na przebudowie drogi, zgodził się też na zajęcie części działki na czas uzyskiwania pozwoleń i przebudowy.

Z kolei pełnomocnik powoda mec. Piotr Kołodziejczak argumentował, że z tej inwestycji skorzystał nie tylko Wojciech S. i sieć, ale też służy ona mieszkańcom, a więc członkom województwa, a ponieważ województwo odmówiło wykupienia tego fragmentu gruntu, to powinno zapłacić wynagrodzenie za korzystanie z niego.

Sąd Najwyższy nie podzielił tego stanowiska, więcej, zakończył definitywnie sprawę, oddalając powództwo.

– Owszem, województwo władało przez kilka lat tym gruntem, ale w interesie inwestora, było jedynie pośrednikiem, dzierżycielem, nie ma więc podstaw do żądania od niego wynagrodzenia – wskazał w uzasadnieniu wyroku sędzia SN Wojciech Katner.

– Tej kwalifikacji nie zmienia fakt, że inwestycja służy wszystkim – jak większość inwestycji publicznych; w tym wypadku służyła głównie inwestorowi. Poza tym roszczenie powoda nie zasługuje na uwzględnienie ze względu na zasady współżycia społecznego (art. 5 k.c.). Nie może bowiem zasługiwać na ochronę nielojalne zachowanie w biznesie, także w relacji przedsiębiorca–samorząd. Tym bardziej że zgodnie z art. 16 ustawy o drogach publicznych budowa lub przebudowa dróg publicznych spowodowana inwestycją niedrogową należy do inwestora tego przedsięwzięcia – dodał sędzia Katner.

prof. Michał Romanowski - Uniwersytet Warszawski, Kancelaria Romanowski i wspólnicy

To sprawiedliwy i mądry wyrok. Płynie z niego nauka, że zachowanie nielojalne nie tylko nie korzysta z ochrony prawnej, ale jest wręcz bezprawne. To przecież przedsiębiorca miał interes majątkowy i zabiegał o to, aby oddać województwu grunt we władanie. Dzięki temu mógł osiągnąć godziwy zarobek na sprzedaży części gruntu sieci hipermarketów. Można się tu doszukiwać konstrukcji umowy użyczenia gruntu województwu w interesie majątkowym przedsiębiorcy. Umowa taka polega na bezpłatnym używaniu oddanej w tym celu rzeczy. Nawet gdyby jednak uznać, że było to bezumowne korzystanie przez województwo z gruntu przedsiębiorcy, to fakt, że to przedsiębiorca zabiegał, aby województwo korzystało z tego gruntu, oraz osiągnął z tego tytułu bezpośrednią korzyść majątkową, powoduje, że jego żądanie było zachowaniem po prostu nieprzyzwoitym.

Sygn. akt: II CSK 666/16

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA