fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Margrethe Vestager, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej: Ochrona konkurencji w Europie to moja czerwona linia

Bart MAAT / ANP / AFP
Regulacje będą tam, gdzie widzimy ryzyko – mówi Margrethe Vestager, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej.

Jednym z ważnych tematów w polityce konkurencji w najbliższych miesiącach jest kwestia przeglądu zasad fuzji i przejęć. Niemcy i Francja, do których we wspólnym liście dołączyły Polska i Włochy, apelują o zmiany umożliwiające tworzenie europejskich czempionów. Na przykład na wzór takiego, który nie powstał z powodu zablokowanej przez panią fuzji Siemensa i Alstomu.

Dobra wiadomość jest taka, że wiele rzeczy, o które te cztery państwa proszą, i tak już robimy. Bierzemy pod uwagę zmiany rynku i rzeczywiście w niektórych sektorach chińska konkurencja jest istotnym czynnikiem. To można określić i to już robimy. Oczywiście zmiany są potrzebne, bo zasady zostały zdefiniowane 20 lat temu. Tak naprawdę to, co robimy w praktyce, uwzględnia perspektywę globalną i zapisy muszą to odzwierciedlać. Druga sprawa to fakt, że niektóre rynki zmieniły naturę. Nie ma już konkurencji cenowej, bo płaci się na nich danymi. Normalnie jednym z instrumentów testowania konkurencji na rynku jest sprawdzenie, co by się wydarzyło w razie znacznej podwyżki cen. Ale teraz taki test już może nie wystarczać. Jak ocenić, jeśli usługodawca będzie od ciebie żądał więcej danych. Lub jak ocenić, czy nastąpi obniżenie jakości. I czy jeśliby to nastąpiło, to można zrezygnować z tych usług? Ja na przykład nie wiem, czy zdjęcia moich córek gromadzone na moim telefonie od pięciu lat mogę przenieść do innego operatora. Zasadniczo, gdy ludzie są na takim rynku, to firma staje się jakby ich posiadaczem. I to powoduje, że musimy zmienić nasze spojrzenie. W liście cztery państwa proszą nas też, żeby przyjrzeć się zasadom współpracy między firmami. To już robimy. Od półtora roku prowadzimy konsultacje na ten temat. Chcemy właśnie dowiedzieć się od firm, jaka jest natura współpracy między nimi, zanim uznamy, że coś jest kartelem. Ponadto pracujemy nad projektami tzw. ważnego wspólnego europejskiego interesu. Jednym z przykładów jest sojusz baterii. To też daje nam pojęcie o współpracy koniecznej tam, gdzie rynek nie działa i gdzie rynek nie zapewnia innowacji. Podkreślam jednak: dla mnie czerwoną linią jest obrona konkurencji. Rozwijamy oczywiście instrumenty ochrony rynku poprzez nowe zasady dopuszczania zagranicznych firm do przetargów publicznych czy badanie zagranicznych inwestycji. Ale z poszanowaniem zasady, że konkurencja jest kluczowa dla innowacji i konieczna, żeby europejskie firmy odniosły sukces na rynku globalnym.

A czy są w tym liście elementy niepokojące, takie, których nie powinno się robić?

Nie chcę interpretować. Chodzi mi tylko o to, żeby podkreślić, że konkurencja jest dobra i trzeba ją zachować. Przy tej okazji chciałabym się odnieść do przykładu zablokowanej fuzji Siemens–Alstom, która miałaby być pretekstem do żądania przeglądu zasad konkurencji. Akurat to jest bardzo zły pretekst, bo do tej fuzji mogło dość. Częściowo bowiem ona dotyczy bardzo dobrze zdefiniowanych rynków w Europie: tramwaje, elektrowozy, metro, miejska sygnalizacja, pociągi dalekobieżne. Tu nie ma żadnych problemów, konkurencja działa, do fuzji mogło dojść. Są tylko dwa obszary problematyczne: superszybkie pociągi i sygnalizacja kolejowa. Tutaj przeprowadziliśmy dochodzenie w kontekście globalnym. Czy jeśli po fuzji ceny pójdą do góry lub spadnie jakość, to czy łatwo można będzie się zwrócić do innego producenta? W sygnalizacji nie ma takiej możliwości, bo europejskiej jakości i według europejskich zasad bezpieczeństwa można ją kupić tylko w Europie. Superszybkie pociągi tak samo: Chińczycy robią różne pociągi, ale superszybkie tylko na rynek chiński. Firmy mogły rozwiązać te dwa problemy i dokonać fuzji, to ich decyzja, że tego nie zrobiły.

Europejskie czempiony mogą więc powstawać?

Oczywiście rynki się zmieniają. 10 lat temu połowa rynków definiowanych przez nas na potrzeby badania fuzji była unijna, teraz już tylko 35 proc. Czyli w 65 proc. musimy analizować konkurencję w innych krajach. Ale my to bierzemy pod uwagę. Patrzymy, czy klient może zwrócić się do chińskiej firmy. W każdym przypadku. Tak naprawdę w tej dyskusji o europejskich czempionach nie chodzi więc o to, czy bierzemy pod uwagę chińską konkurencję, bo bierzemy. Pytanie, do jakiego stopnia chcemy, żeby firmy miały konkurencję w Europie. I dlatego mówię: nikt nie może pozostać bez konkurencji, bo inaczej nie będzie dokonywał innowacji. A bez tego Europa nie będzie się rozwijać. I to jest główna debata. W czasie mojego poprzedniego mandatu pozwoliliśmy na fuzję i powstanie największego producenta cementu na świecie, który ciągle ma konkurentów w Europie. To samo w browarach: światowy lider to firma europejska, która ciągle ma konkurentów w Europie. Podobnie w produkcji nabiału czy ostatnio szkła. Nie chodzi więc o to, że nie da się stworzyć światowych gigantów. Bo można to zrobić. Pytanie, czy mają oni pozostać bez konkurencji w Europie. Więc oczywiście z wielkim zainteresowaniem przeczytałam to, co napisały w liście cztery państwa członkowskie. Ale muszę brać też pod uwagę opinię pozostałych. I chronić to, co służyło nam dobrze przez lata – konkurencję.

Za 10 dni przedstawi pani strategię UE w sprawie sztucznej inteligencji. Czy na tym etapie będą już konkretne regulacje, czy dopiero otwarcie dyskusji?

Pokażemy nasze preferowane podejście, czyli regulacje oparte na ocenie ryzyka. Dla pewnych technologii obowiązywałoby podejście dobrowolne, firmy mogłyby się zobowiązać do stosowania jakichś zasad. Natomiast dla tych ryzykownych, gdzie chodzi o człowieka, to powinno to być obowiązkowe. I pytanie, jak określić to ryzyko, czy sektorowo, czy poprzez rodzaj aplikacji. Czy np. stworzyć odrębne zasady działania dla sektora publicznego w dziedzinie sztucznej inteligencji. Czyli przedstawimy nasze podejście, ale bez szczegółowych odpowiedzi, bo potrzebujemy jeszcze debaty.

W szybko rozwijającym się biznesie danych firmy obawiają się, czy nie będzie jednak za dużo regulacji i to obniży ich konkurencyjność w porównaniu z biznesem nieeuropejskim. Jak pani na to odpowie?

Oczywiście jest takie ryzyko, dlaczego trzeba się kierować zasadą proporcjonalności opartą na ocenie ryzyka. Tam gdzie widzimy ryzyko, będą regulacje. Tam gdzie go nie ma, może dobrowolne zasady.

Ale co jest ryzykowne?

Na przykład technologie używane w opiece zdrowotnej, bo to kwestia życia i śmierci. Takie używane do śledzenia i kontrolowania, musimy mieć pewność przestrzegania fundamentalnych wartości, jak np. prawo do zgromadzeń, wolność słowa.

A co np. z technologią rozpoznawania twarzy, jeśli miałaby być stosowana na masową skalę? Czy powinna być zakazana?

Nie wiem na razie, zobaczymy, co wyjdzie w trakcie debaty. Nie mogę wykluczyć, że w określonych wypadkach jest to uzasadnione, ale ważne, żebyśmy się na tym nie przewrócili. To jest bardzo wrażliwa technologia, dotykająca praw człowieka. Musimy uzgodnić, jak chcemy ją stosować. W niektórych stanach USA przeprowadzano analizę, testowano tę technologię i w końcu ją odrzucono, uznając, że nie jest potrzebna i zbyt niepewna. Choćby dlatego, że na razie rozpoznaje głównie białego mężczyznę, więc to nie jest całkiem użyteczne.

CV

Margrethe Vestager, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej odpowiedzialna za sprawy cyfrowe i politykę konkurencji. W latach 2014–2019 komisarz UE ds. konkurencji. Ma 51 lat, wcześniej była ministrem gospodarki i spraw wewnętrznych Danii, a także ministrem edukacji oraz ds. wyznań. Reprezentuje partię liberalną. Z wykształcenia ekonomistka po Uniwersytecie Kopenhaskim.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA