fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Prof. Witold Orłowski: Albo status quo, albo system checks and balances

Fotorzepa, Robert Gardziński
Sytuacja jest dosyć klarowna. Z jednej strony mamy kandydata bezwzględnie wspierającego rząd, z drugiej strony kandydata opozycyjnego, który może być w stałym konflikcie z rządem - komentuje prof. Witold Orłowski, Akademia Finansów i Biznesu Vistula.

Wyniki badań exit poll pokazują, że w drugiej turze wyborów prezydenckich zmierzą się Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski. Jakie mogą być reakcje rynków na taki wynik I tury?

Taki wynik wydaje się być zgodny z oczekiwaniami i nie sądzę, by rynki zareagowały w silny sposób. Raczej będą czekać na wyniki II tury. Sytuacja jest dosyć klarowna. Z jednej strony mamy kandydata bezwzględnie wspierającego rząd, wobec którego można formułować zarzuty, że jest od niego zbyt zależny. Z drugiej strony kandydata opozycyjnego, wobec którego można będzie formułować obawy, że będzie w stałym konflikcie z rządem. Każda z tych sytuacji ma swoje dobre i złe strony.

Jakie są dobre strony?

W trudnych czasach, gdy niezwykle ważne jest sprawne działanie, szybkie podejmowanie decyzji, wygodny jest prezydent wspierający rząd, co jest atutem prezydenta Dudy. Z drugiej strony w zwłaszcza w takich czasach rządowi łatwo jest popełnić ciężkie błędy, więc prezydent powinien pełnić również funkcję kontrolną wobec działań rządu. I to jest oczywiście atut prezydenta Trzaskowskiego.

Prezydent co do zasady nie tworzy polityki gospodarczej rządu, dlaczego wyniki wyborów są ważne także dla ekonomistów i inwestorów?

Nie tworzy, ale ma bardzo silne narzędzie kontrolne w postaci prawa veta. Pytanie, jak te kompetencje są używane, czy chodzi o kontrolowanie działań rządu i niedopuszczanie do działań błędnych, ryzykowanych lub nieakceptowanych, czy też o stałą walkę z rządem. Prezydent może też inspirować rząd swoimi pomysłami, ale w Polsce do tej pory rzadko się tak działo, ważniejsza była rola prezydenta jako kontrolera. Rafał Trzaskowski byłby w tej roli bardziej wiarygodny niż Andrzej Duda. Bez względu na wynik wyborów, nie spodziewałbym się jakiejś gwałtownej reakcji rynku.

Ale pięć lat temu już bardzo dobre wyniki Andrzeja Dudy w I turze spowodowały mocną reakcję rynków.

Bo wtedy bardzo dobry wynik Andrzeja Dudy był zaskoczeniem i oznaczał, że najprawdopodobniej PiS uzyska pełną swobodę w prowadzeniu polityki gospodarczej. Zwycięstwo PiS było pewne, a do tego prawdopodobne stało się, że będzie też miał „swojego” prezydenta. Zwycięstwo Andrzeja Dudy oznaczało, że PiS w swoich działaniach nie będzie kontrolowane, nawet w odniesieniu do najbardziej kontrowersyjnych elementów swojej polityki gospodarczej. I tak się stało. Teraz zwycięstwo Trzaskowskiego oznaczałoby, że ta swoboda jest jednak ograniczona, co byłoby zgodne z intuicyjnym odczuciem na czym powinien opierać się zdrowy system kontroli i równoważenia się władz.

Ale polityka gospodarcza rządu i tak by się niewiele zmieniła?

Najprawdopodobniej będzie taka sama. Ale od wyniku wyborów zależy albo utrzymanie status quo, albo wzmocnienie demokratycznego mechanizmu checks and balances, czyli systemu wzajemnej kontroli władz, który utrudnia prowadzenie polityki kontrowersyjnej lub nieakceptowanej przez znaczną część społeczeństwa.

Czy te wybory mają kontekst oceny polityki gospodarczej i społecznej prowadzonej przez PiS?

Myślę, że tak. Prezydent Duda w pewnym momencie wyraźnie odszedł od próby prezentacji swojej kandydatury w jakikolwiek inny sposób, niż tylko podkreślaniem, że ściśle wspólnie z rządem i wraz z nim realizuje politykę „dobrej zmiany”. Prezydent Duda wyraźnie sugerował, że głos oddany na niego należy traktować jako poparcie dla całego programu gospodarczo-społecznego PiS. Skoro sam kandydat chce, by w ten sposób podchodzić do jego kandydatury, to nie ma powodu robić inaczej. Z kolei prezydent Trzaskowski jasno deklaruje, że z wieloma elementami tej polityki się nie zgadza.

A jak pan oceniłby tę politykę?

W sferze gospodarczej przez jednych jest ona chwalona, przez innych krytykowana. Podchodząc zaś w sposób zbilansowany i uczciwy, trzeba powiedzieć, że to polityka, która z jednej strony odniosła sukces jeśli chodzi redukcję ubóstwa, zwiększenie skali solidaryzmu społecznego, transferów socjalnych, rozbudowy państwa dobrobytu. Z drugiej strony odniosła spektakularną porażkę, jeśli chodzi o procesy modernizacyjne, czyli przyspieszenie inwestycji i rozwoju technologicznego. Cztery lata temu premier Morawiecki ogłosił, że pobudzanie inwestycji i zmiany technologicznej będą głównym celem strategii gospodarczej. Niestety, cel nie został zrealizowany, a stopa inwestycji spadła do bardzo niskiego poziomu. Warto jednak również zauważyć, że praktycznie likwidacja, do czasu wybuchu pandemii, zjawiska bezrobocia, choć oczywiście zawdzięczmy ją nie tylko polityce obecnego rządu, a także wzrost płac i dochodów doprowadziły do tego, że po raz pierwszy od wielu lat większość Polaków pozytywnie oceniała gospodarkę rynkową i reformy gospodarcze w Polsce. To trochę paradoks, bo PiS jednocześnie ostro krytykował sposób w jaki te reformy były realizowane.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA