fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Opozycja mobilizuje się przed najważniejszym głosowaniem

Krzysztof Gawkowski z Lewicy zapowiada wspólną walkę opozycji z ustawą o wyborach korespondencyjnych
Rzeczpospolita/ Jerzy Dudek
Pełna dyscyplina i obowiązkowa obecność. Przeciwnicy PiS w Sejmie zwierają szyki przed kluczowym głosowaniem.

Zarówno w Sejmie, jak i w sztabach kandydatów na prezydenta panuje od kilkunastu godzin pełna mobilizacja. Już we wtorek do Warszawy zaczęli zjeżdżać parlamentarzyści opozycji. Będą pilnować głosowania, które w powszechnej opinii może zdefiniować politykę na kolejne miesiące, a może i lata. Sejm nadal pracuje w trybie zdalnym, ale opozycję zmotywował kilka dni temu wicemarszałek Ryszard Terlecki z PiS, który sugerował, że w czasie kluczowego głosowania nad ustawą o powszechnym głosowaniu korespondencyjnym mogą pojawić się kłopoty techniczne.

– W dniu dzisiejszym do Sejmu przyjeżdżają wszystkie posłanki i posłowie, żebyśmy tutaj, w Sejmie, nawet nie będąc wszyscy na sali plenarnej, mogli razem przeciwstawić się tej złej ustawie. Abyśmy mogli doprowadzić do sytuacji, w której demokracja zostanie obroniona – zapowiadał szef Klubu Lewicy w Sejmie Krzysztof Gawkowski.

Przeczytaj także: 10 maja za trzy dni. Wciąż nie wiadomo, kiedy będą wybory

Mobilizacja także w sztabach kandydatów na prezydenta. Bo chociaż nadal nie wiadomo, kiedy odbędą się wybory, a nawet czy za kilka miesięcy nie wystartuje w nich kto inny, to sztaby przygotowywały swoich kandydatów do pierwszej telewizyjnej debaty w kampanii: w środę o 20.30, organizowanej przez TVP. Jej uczestnikiem ma być też prezydent Andrzej Duda, a jego sztabowcy szykowali się na huraganowy atak ze strony dziewięciu pozostałych startujących w wyborach. Sztabowcy prezydenta podkreślali też, że w 2015 w analogicznej debacie nie wziął udziału prezydent Bronisław Komorowski.

Hybrydowy problem

W środę było już jasne, że powiódł się plan opozycji dotyczący Senatu. W nim – mimo prób obstrukcji ze strony PiS – opozycja odrzuciła w całości głosowanie korespondencyjne. Stało się to wcześniej, niż planowano, we wtorek późnym wieczorem. Politycy PiS twierdzili później, że głosowanie odbyło się „z zaskoczenia”, czyli ze złamaniem dotychczasowych ustaleń.

Opozycja przygląda się uważnie, jak PiS próbuje przeciąć gordyjski węzeł wokół wyborów. – Sami go zawiązali – zauważa nie bez satysfakcji jeden z naszych rozmówców.

W ostatnich kilkunastu godzinach przewagę zaczął zyskiwać pomysł, że 23 maja (po decyzjach Trybunału Konstytucyjnego o możliwości przesunięcia i organizacji wyborów) zostanie przeprowadzone głosowanie hybrydowe: częściowo w lokalach wyborczych, częściowo korespondencyjnie.

Nasi rozmówcy wskazują jednak, że i to będzie ogromnym problemem technicznym i logistycznym w bardzo krótkim czasie. Chociażby ze względu na braki w składach komisji wyborczych, przygotowanie korespondencyjnej części głosowania dla wyborców powyżej 60. roku życia czy jednoznacznie negatywne stanowisko samorządów.

Problem polityczny dla PiS stanowi też to, że minister zdrowia Łukasz Szumowski wielokrotnie mówił, że przez najbliższe lata jedyną bezpieczną metodą głosowania są wybory korespondencyjne.

Opozycja mocno krytykuje też krok marszałek Sejmu Elżbiety Witek z wnioskiem do TK w sprawie możliwości przesunięcia terminu głosowania. – Wszyscy, którzy posiadają choćby elementarną wiedzę, wiedzą, że Trybunał Konstytucyjny nie może uzupełnić kompetencji marszałka Sejmu do przesuwania terminu wyborów – powiedział w Sejmie lider PO Borys Budka, który podkreślił, że jedyne prawnie możliwe wyjście to stan klęski żywiołowej.

Liczenie szabel

W zaciszu gabinetów trwa też liczenie szabel w Zjednoczonej Prawicy, a konkretniej w Porozumieniu Jarosława Gowina. Sytuacja się nie zmienia, obydwie strony są przekonane, że Jarosław Gowin ma za sobą tylu posłów, że głosowanie w Sejmie nad ustawą zakończy się niepowodzeniem.

Niektórzy politycy Porozumienia zaczynają w mediach deklarować, po której stronie sporu się opowiadają. Rano w środę za głosowaniem korespondencyjnym opowiedział się Kamil Bortniczuk, do tej pory uznawany za bliskiego Jarosławowi Gowinowi. Po drugiej stronie ujawniła się rzeczniczka Porozumienia Magdalena Sroka. Szacunki wskazują, że przeciwnikami głosowania korespondencyjnego jest od 8 do nawet 15 (na 18 w Sejmie) polityków partii Gowina.

To nie znaczy jednak, że już teraz koalicja Zjednoczonej Prawicy nie działa. Wręcz przeciwnie. Sejm w środę odrzucił np. wniosek Koalicji Obywatelskiej o odroczenie posiedzenia. Przeciwko było 235 posłów, tylu, ilu liczy cała Zjednoczona Prawica. W PiS są zwolennicy tezy, że porozumienie jest możliwe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA