fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Emilewicz: Nie mamy klęski żywiołowej

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Cieszę się, że ostatecznie doszło do porozumienia (między Jarosławem Kaczyńskim a Jarosławem Gowinem - red.). Była grupa członków Porozumienia którzy mówili, że nie wyobrażają sobie scenariusza politycznego poza obozem Zjednoczonej Prawicy - mówiła w TVN24 wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

- Ja należałam do tych polityków, którzy uważali, że spójność obozu Zjednoczonej Prawicy jest najistotniejsza. Z mojej perspektywy najważniejsze było utrzymanie spójności Zjednoczonej Prawicy - stwierdziła również wicepremier.

Porozumienie zawarte przez Gowina z Kaczyńskim wieczorem 6 maja zakładało poparcie przez Porozumienie ustawy umożliwiającej powszechne głosowanie korespondencyjne w wyborach prezydenckich (Sejm odrzucił sprzeciw Senatu wobec tej nowelizacji przepisów 7 maja) a jednocześnie zakłada iż do wyborów nie dojdzie w maju lecz - po unieważnieniu wyborów przez Sąd Najwyższy - w terminie późniejszym.

- Od kilku tygodni zastanawialiśmy się nad tym na ile data 10 maja będzie realna. Z tygodnia na tydzień zdawaliśmy sobie sprawę, ze termin majowy jest mocno utrudniony - mówiła Emilewicz.

Na pytanie jak zagłosowałaby w sejmowym głosowaniu ws. zmian w prawie umożliwiających przeprowadzenie wyborów prezydenckich w formie powszechnych wyborów korespondencyjnych, gdyby nie doszło do porozumienia Kaczyńskiego z Gowinem, Emilewicz odparła, że "wczoraj to w polityce odległa historia".

- Najistotniejsze jest, że do porozumienia doszło. To, że w partii (Porozumieniu) poglądy się ucierają nie jest niczym nadzwyczajnym. To nie jest partia wodzowska - stwierdziła.

Na pytanie o dalszy scenariusz wydarzeń Emilewicz stwierdziła, że "w sytuacji w której wybory się nie odbędą (10 maja), głosów na kandydatów nie będzie można oddać, sądzi, że SN ogłosi nieważność wyborów".

Zaznaczyła jednocześnie, że treść porozumienia Gowina z Kaczyńskim nie zakłada a priori tego co orzeknie SN w sprawie wyborów, a jedynie domniemanie. - Wiemy że głosowanie się nie odbędzie, wiemy że w tej sytuacji PKW ogłosi najpewniej zerowy wynik wyborów i zwróci się z wnioskiem do Sądu Najwyższego - podkreśliła.

Na pytanie dlaczego rząd nie wprowadza stanu klęski żywiołowej, który oznaczałby automatyczne przełożenie wyborów, Emilewicz odparła, iż "stan klęski żywiołowej wprowadza się by walczyć ze skutkami klęski żywiołowej". - My nie mamy dzisiaj klęski żywiołowej - mamy stan epidemiczny. My działamy na podstawie prawa, które istnieje. Nie widzę powodu, by wprowadzać stany nadzwyczajne po to, by przesuwać terminy wyborów. W przyszłości ktoś mógłby stwierdzić - mam niewygodne sondaże, wprowadzę stan klęski żywiołowej, aby przesunąć wybory - tłumaczyła.

Źródło: TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA