Reklama
Rozwiń
Reklama

Karol Modzelewski. Człowiek pryncypialny

Prof. Ryszard Bugaj, ekonomista, były przewodniczący Unii Pracy

Aktualizacja: 01.05.2019 11:49 Publikacja: 29.04.2019 18:16

Karol Modzelewski. Człowiek pryncypialny

Foto: KamiÒski Kuba/Fotorzepa

W niedzielę zmarł prof. Karol Modzelewski, legenda opozycji w PRL, społecznik, autorytet dla dużej części sceny politycznej. Jak wspomina pan ostatnią rozmowę z nim?

Pamiętam dwa takie spotkania. To ostatnie było bardzo krótkie, pytałem Karola, jak się czuje. Udzielił odpowiedzi, którą lubię cytować: stosownie do wieku. Sam często tak odpowiadam. Karol był w tarapatach zdrowotnych, ale w świetnej formie intelektualnej. Podczas wcześniejszego spotkania rozmawialiśmy o sytuacji politycznej w Polsce. Odniosłem wrażenie, że oceniał to, co się dzieje, ostrzej niż ja, ale w sposób zbieżny.

Co oceniał najostrzej?

Nie ma tu zaskoczenia – dostrzegał narastanie autorytarnych środków w polityce władzy. Poza tym miał bardzo krytyczny stosunek do wszystkich zabiegów związanych z reformą edukacji. Zarówno tych wcześniejszych, wdrażanych jeszcze przez minister Kudrycką, jak i planów ministra Jarosława Gowina.

A czy wcześniej mówił o tym, jak wpłynęły na niego lata spędzone w więzieniu w PRL?

Reklama
Reklama

Myślę, że czas pobytu w więzieniach wyostrzył u Karola krytyczne spojrzenie na wszelkie kroki władzy, niezależnie od jej pochodzenia. Stał się bardzo podejrzliwy w stosunku do każdej władzy, której działania były wątpliwe w kategoriach demokracji i praworządności. Ta postawa nie była spowodowana żadnym interesem ani osobistymi sprawami. Była przejawem jego pryncypializmu. A doświadczenie z wię- zienia podsuwało mu jeszcze ostrzejszy pryncypializm.

Czy sądzi pan, że większe znaczenie ma działalność prof. Modzelewskiego w PRL czy w czasie kształtowania III RP?

Będzie on pamiętany z obydwu okresów. List otwarty do partii (napisany z Jackiem Kuroniem, krytyczny wobec odchodzenia PZPR od socjalizmu – red.) stał się kanonem dla bardzo lewicowych, nieraz nawet trochę lewackich, środowisk na Zachodzie. Moje pierwsze zetknięcie z Karolem wiązało się właśnie z tym listem. Zaczynałem wtedy studiować ekonomię na Uniwersytecie Warszawskim i miałem krytyczny stosunek do pomysłów zawartych w liście. Ale nie miałem wątpliwości, że burzył on zastój środowisk społecznych niechętnych systemowi. Karol był wówczas członkiem PZPR, ale był poza systemem.

A w III RP?

W okresie tworzenia III RP byliśmy już blisko organizacyjnie. Karol był honorowym przewodniczącym Unii Pracy, wcześniej tworzyliśmy Solidarność Pracy, lewicowe stowarzyszenie ze skromną reprezentacją w parlamencie I kadencji. Od samego początku łączył nas dystans do przemian ekonomicznych. Karol jeszcze ostrzej niż ja oceniał liberalne reformy gospodarcze. Mieliśmy dylemat moralny i wątpliwości co do tego, co przyjaciele robili w tej sferze.

Te oceny pozostały tak samo ostre? Wielu ekonomistów powie, że terapia szokowa była Polsce potrzebna do rozwoju.

Reklama
Reklama

Jeżeli potraktujemy te zmiany en bloque i zapytamy, czy przyniosły dobry rezultat, to odpowiedź jest twierdząca. Czy nastąpiła korekta poglądu? Nie chcę mówić za Karola, wyraził to w swojej nagrodzonej Nike książce „Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca". Jeśli chodzi o jego stosunek do transformacji ustrojowej, to chyba troszeczkę ewoluował. Ale ta ewolucja nie była dramatyczna. W moim przypadku też nie, bo nigdy nie odrzucałem całkowicie kroków, które podejmował Leszek Balcerowicz. Krytykowałem tylko niektóre elementy tego podejścia. I myślę, że podobnie było w przypadku Karola. On chyba też złagodził swoje opinie po upływie czasu.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama