fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Widziane z regionu

Samorządy: Zróbmy "piątkę transportową"

Sposób organizacji i finansowania komunikacji wymaga pilnych zmian
Rzeczpospolita/Maciej Skawiński
Co najmniej cztery pary połączeń dziennie między sąsiadującymi gminami, regularne kursy także w święta i bilety ?w atrakcyjnej cenie – tak powinien wyglądać transport zbiorowy według samorządowych działaczy.

Nawet 14 milionów ludzi w Polsce pozostaje bez dostępu do zorganizowanego transportu zbiorowego. Po cichu kolejni przewoźnicy ograniczają lub kasują połączenia. Przybywa  białych plam na mapie Polski. Tak dalej być nie może – twierdzą samorządowi działacze i szukają ratunku w Sejmie. Podsuwają posłom nawet gotowy pomysł: „piątkę transportową".

Co to takiego?

Chodzi o pięć postulatów, dzięki którym Polska ma zyskać sprawny i wydajny system transportu publicznego. Dzięki niej zmienić się mają realia życia na polskiej prowincji.

Ulepszać, a niekiedy wręcz ratować transport publiczny chce też rząd. Kilka dni temu przyjął projekt ustawy o funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej. Fundusz oznacza dodatkowe pieniądze. Na co pójdą? Na przywracanie lokalnych połączeń autobusowych. Dofinansowanie ma dotyczyć linii komunikacyjnych niefunkcjonujących od co najmniej trzech miesięcy przed wejściem w życie ustawy oraz tych, na które umowa o świadczenie usług dotyczących publicznego transportu zbiorowego zostanie zawarta po jej wejściu w życie.

– Odbudowa lokalnego transportu publicznego i walka z wykluczeniem komunikacyjnym to zadania, z którymi samorządy nie mogły sobie poradzić. Dlatego chcemy je wspierać. Znikną białe plamy na mapie transportowej Polski – zapowiada Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury.

Transportowa piątka

Samorządowcy stawiają jednak na swoją inicjatywę. Propozycje przygotowały: Stowarzyszenie Miasto jest Nasze i Klub Jagielloński. Petycja właśnie trafiła do Sejmu. Postulatów jest pięć. Pierwszy to zorganizowanie transportu publicznego na jednym szczeblu samorządu. W czym rzecz?

– Dziś odpowiedzialność jest rozmyta: transport organizują (lub nie) gminy powiaty i województwa. Brakuje w Polsce kompetentnych kadr do organizacji transportu publicznego. Naturalną bazą do tworzenia zespołów organizujących i koordynujących transport publiczny w regionach są urzędy marszałkowskie. Za organizacją transportu publicznego na poziomie województw przemawiają też korzyści skali i pozytywne efekty koordynacji różnych gałęzi transportu na jednym szczeblu – tłumaczą autorzy.

Drugi pomysł to wspólne organizowanie przewozów autobusowych i kolejowych. – Transport to jeden system i poszczególne gałęzie nie mogą funkcjonować w oderwaniu od siebie. Model transportowy powinien opierać się na kolei, a autobusy powinny dowozić pasażerów do linii kolejowych i jeździć tam, gdzie kolej nie dociera – twierdzą pomysłodawcy.

Trzeci punkt programu to hasło: „Transport publiczny alternatywą dla samochodu". Samorządowcy uważają, że rozkład jazdy i sieć połączeń powinny być dostosowane do potrzeb pasażerów, a nie życie pasażerów dostosowane do rozkładu jazdy.

Przykład? 16-letni Michał Kaługa od lat dojeżdża do szkoły w Krośnie 12 km. I choć nie zawsze ma na 8, musi wsiąść do autobusu tuż po 6 rano, bo kolejny jest dopiero po 10. Punkt czwarty jest bardziej rozbudowany. Chodzi o minimalne standardy zapewniające bezpieczeństwo transportowe. A w nich: sieć połączeń użyteczności publicznej; co najmniej cztery pary połączeń na dzień między sąsiadującymi gminami, a także pomiędzy sąsiadującymi miastami powiatowymi oraz regularne kursy przez cały dzień, również w soboty, niedziele i święta. Na liście znalazły się także: przystępne ceny biletów, integracja taryfowa (wspólny bilet, wspólne ulgi), stabilny rozkład jazdy oraz tabor dostosowany do osób starszych, z niepełnosprawnościami, na wózku itd.

I ostatni punkt programu to nowy system finansowania. I tak, zamiast obecnych dopłat do biletów ulgowych dotacja celowa dla samorządu z budżetu państwa na współfinansowanie transportu publicznego. Premiowanie samorządów, które otwierają przewozy szkolne, zawierają porozumienia z innymi samorządami, oraz tych, które organizują transport tam, gdzie go do tej pory nie było.

Komunikacja ponad podziałami

„Problem wykluczenia transportowego dotyka wszystkich, ponad podziałami ideowymi i partyjnymi. Liczymy, że taki konsensus będzie możliwy do osiągnięcia również w Sejmie" – piszą autorzy petycji. Apelują też do parlamentarzystów wszystkich opcji politycznych o przyłączenie się do prac na rzecz tej zmiany.

„Walka z wykluczeniem transportowym milionów Polaków jest bowiem w interesie zarówno koalicji rządzącej, jak i partii opozycyjnych" – kończą autorzy „piątki dla transportu". Transport zbiorowy to temat gorący także w Związku Powiatów Polskich. Ten od czterech lat zabiega o wprowadzenie do polskiego systemu prawnego prawa wyłącznego. Chodzi o prawo dające organizatorowi transportu zbiorowego możliwość przewozów na danej linii komunikacyjnej z wyłączeniem innych. Za takim rozwiązaniem opowiedziała się także NIK.

Tymczasem polski ustawodawca konsekwentnie nie chce takiego rozwiązania. – Prowadzi to do prywatyzacji zysków i uspołecznienia kosztów – ocenia ZPP.

To niejedyne zarzuty wobec pomysłów MI. Rezygnuje się z możliwości przekazywania zadań w zakresie planu transportu zbiorowego przez gminy powiatom, wykreślono też uprawnienie do sporządzania planów transportowych przez celowe związki gminno-powiatowe. Tymczasem w ocenie Związku Powiatów Polskich w noweli powinny się znaleźć mechanizmy współpracy powiatu i gmin w ramach planu transportu zbiorowego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA