fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Patryk Jaki: Nie interesuje mnie walka z PO

Nagrania z Sowy nie są żadnym problemem dla PiS, bo to odgrzewany kotlet
Fotorzepa, Darek Golik
Mam lepsze wykształcenie niż wielu liderów PO. Mam też dużo większe doświadczenie w zarządzaniu niż Rafał Trzaskowski - uważa Patryk Jaki.

Jakie byłyby pierwsze decyzje Patryka Jakiego, jako prezydenta Warszawy?

Patryk Jaki, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy, wiceminister sprawiedliwości: Budowa dwóch nowych linii metra. Stolice Węgier, Czech, Bułgarii i Rumunii mają więcej kilometrów metra niż Warszawa. W przeciągu ostatnich 12 lat nawet Sofia budowała trzy razy szybciej metro niż ekipa PO. Czas nadrobić zaległości, czas na nowy impuls. Mam już publicznie wyrażone deklaracje premiera i ministra inwestycji, że będą środki na mój ambitny plan dla budowy metra. Nawet warszawiacy, którzy nigdy nie głosowali na Zjednoczoną Prawicę, będą mieli zyski, jeżeli Patryk Jaki zostanie prezydentem Warszawy, bo będą mieli szybko sfinansowaną trzecią i czwartą linię metra. Drugą decyzją będzie budowa nowych 50 żłobków i przedszkoli. Nawet jeśli nie lubisz naszej partii – daj na jedną kadencję szanse inne ekipie jako karę za aferę reprywatyzacyjną.

Ma pan problem z przekonaniem do siebie centrowych i lewicowych wyborców Warszawy.

PO ma w stolicy ogromną przewagę, choć pewnie niewiele osób o tym wie, ale ja nie należę do PiS.

I dlatego na pańskich bilbordach nie ma logo PiS, tylko małym drukiem nazwa komitetu, który finansuje kampanię, co jest wymagane prawnie?

Nie mam logo PiS, bo nie należę do PiS. Reprezentuję Zjednoczoną Prawicę i chcę reprezentować też innych warszawiaków, a nie wyborców swojego komitetu wyborczego. Będę prezydentem wyborców PO, SLD, PiS, PSL i innych ugrupowań. Chcę samorządu pragmatycznego a nie ideologicznego. Mój konkurent Rafał Trzaskowski pisze, że można wstrzymać budowę dróg, bo najważniejsza jest walka z PiS. Ja proponuje Warszawie inny program. Nie chcę walki z PO. Chcę budowy dróg, nowych mostów, metra, parków.

To jak chce pan do siebie przekonać wyborców spoza PiS?

Ważna jest też wiarygodność. Trzeba powiedzieć: sprawdzam. Kto co robił do tej pory. Ja, jako poseł z Opolszczyzny dotrzymałem tam wszystkich zobowiązań, mimo że wydawały się też ambitne. Rafał Trzaskowski jako poseł z Krakowa – nie zrealizował swoich obietnic. Dokładnie tak samo będzie w Warszawie. Mam duży dorobek polityczny, którego nie ma mój konkurent. Prowadziłem z sukcesami skomplikowane projekty. Przeprowadziłem przez Sejm pierwszą po 1989 r. ustawę modernizacyjną Służby Więziennej. Odbudowałem zdegradowany system dozoru elektronicznego. Dziś Polska ma najnowocześniejszy w Europie.

Pojawiają się wątpliwości co do pańskiego nadzoru nad więziennictwem.

Jak przychodziłem do Ministerstwa Sprawiedliwości pracowało u nas najmniej więźniów w Europie. Dziś gonimy światową czołówkę. Zwiększyłem o 60 proc. zyski podległych mi firm państwowych. Jestem twórcą Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Jestem autorem ustawy zwiększającej ochronę nad zwierzętami, która zakończyła się sukcesem. W tym roku mamy ponad 20 proc. więcej aktów oskarżenia za znęcanie się nad zwierzętami. Przeprowadziłem przez Sejm tzw. Rejestr Pedofilów. Jestem twórcą Polskiego Instytutu Kryminologii. Jestem autorem nowelizacji wprowadzającej zakaz odbierania dzieci rodzicom wyłącznie ze względu na złe warunki ekonomiczne i bytowe rodziny. Jestem pomysłodawcą komitetu obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, mającej na celu zwiększenie liczby obowiązkowych lekcji historii w szkołach ponadgimnazjalnych. Dziś już historia wróciła w pełnym wymiarze do szkół.

Piotr Guział twierdził, zanim został kandydatem na pańskiego zastępcę, że Komisja Weryfikacyjna jest do pańskiego promowania.

Moja komisja nie tylko zwróciła miastu majątek warty 700 mln, ale dodatkowo odebrała już ok. 14 mln handlarzom roszczeń, które są już koncie miasta. Który polityk tyle już zrobił dla Warszawy? Jestem też inicjatorem mniej znanych spraw np. uchwały Sejmu RP rehabilitującej pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, przyjętej przez Sejm w 10. rocznicę jego śmierci, czyli 21 lutego 2014 r. Długo jeszcze musiałbym wymieniać.

A kiedy Komisja Weryfikacyjna przesłucha pana Rudnickiego, Wąsika, Bejdę i Kamińskiego?

Pan Rudnicki w tym roku stanie przed Komisją i od jego zeznań będzie zależało, czy powinniśmy wezwać przed oblicze inne osoby. Nie będę jednak wzywał kogoś tylko dlatego, żeby ktoś inny miał z tego satysfakcję polityczną. Zwłaszcza, że tu nikt nie podaje jakiegoś konkretnego zarzutu ponadto, że Marek Wąsik zna brata Jakuba R., któremu nic się nie zarzuca. Tymczasem Jakub R. dzisiaj przedstawia wersję taką samą, jak Hanna Gronkiewicz-Waltz. Widać wzajemnie się bronią. Wszystkie rewelacje Jakub R. - przypominam oskarżony o prawie 50 mln łapówki - pisze wobec ludzi, którzy go zamykali. I przypomniał sobie o tym , dopiero jak go zamknęli. Trzeba dużo złej woli, aby tego nie widzieć.

Jeśli nie zostanie pan prezydentem stolicy, to wciąż będzie pan przewodził Komisji Weryfikacyjnej?

Zobaczymy co czas pokaże.

Rzeczywiście, pan obiecuje bardzo dużo. Czy pańskie obietnice są na jedną kadencję, czy na dwie lub więcej?

Część na jedną, inne na dwie. O wszystkich swoich zobowiązaniach mówiłem szczegółowo. Na ile są lat, ile będą kosztowały. Jednak duża część moich obietnic nie kosztuje nic. To tylko inny sposób zarządzania. Uporządkowanie polityki przestrzennej nic nie kosztuje. To tylko kwestia wskazania nowego kierunku. Kończą się rządy deweloperów. Warszawa ma się rozwijać harmonijnie tak jak zachodnie stolice europejskie. Warszawa rozwija się dzisiaj bez ładu i składu, pod dyktando deweloperów. Co każdy kto mieszka w stolicy widzi. Ten plan można zrealizować już w pierwszej kadencji, podobnie jak zacząć budowę 19 dzielnicy.

A nie jest tak, że 19 dzielnica też jest pod dyktando deweloperów?

Nie. Jeżeli 19 dzielnica nie zostanie zrealizowana, to na tych terenach, które dziś mogą być nowymi zielonymi płucami Warszawy, powstaną według aktualnych planów kolejne zabudowy deweloperskie, czyli pustynie szklano-betonowe. 19 dzielnica może być inwestycyjnym motorem napędowym Warszawy. Ona sprawi, że warszawska gospodarka zyska nowy impuls i będzie konkurencyjna wobec gospodarek innych metropolii w Europie. Na świecie wygrywają te miejskie gospodarki, które stawiają na rozwiązania smart city i IT. Jeśli Warszawa tego nie zrobi, to zostanie w tyle za stolicami Czech, Węgier, Słowacji, Litwy, Łotwy, Estonii... A przecież mamy większy potencjał, większy budżet, więcej uczelni wyższych, więcej osób w wieku produkcyjnym etc. Tylko brakuje dobrego prezydenta, który rozumie wyzwania przyszłości i potrafi zebrać te zasoby i stworzyć nowy katalizator rozwojowy Warszawy. Chcę, aby „Dzielnica Przyszłość" stała się największym obszarem najnowocześniejszych technologii na świecie.

Kiedy ujawni pan treści ustawy o dzielnicy „Przyszłość"? Co jest w projekcie i kto nad nim pracował?

Projekt jest gotowy. Jest już dostępny i wyjątkowo prosty. Jednak nad koncepcją pracowała grupa ludzi i ekspertów, którzy wskazywali, że dziś najlepsze miejskie gospodarki są oparte na strategii szybkiego rozwoju Smart City. I tak samo musi być w Warszawie.

Chce pan uporządkować przestrzeń warszawską, a tymczasem pański wielki billboard zasłania pół wielkiego budynku w centrum stolicy.

Jest tylko jeden taki billboard i nie zasłania mieszkań prywatnych, ale biurowiec. Chciałbym uporządkować Warszawę pod względem reklam wielkopowierzchniowych. Należy wyznaczyć strefy, gdzie one mogą być, a gdzie ich nie ma. Ja mam program i wizję, a poseł Trzaskowski powtarza postulaty Hanny Gronkiewicz-Waltz z 2006 roku, które nie zostały zrealizowane przez trzy kadencje! W mojej ocenie taki „program" obraża każdego inteligentnego człowieka. I jeśli ktoś nawet nie potrafi napisać porządnego programu, to niby jakim cudem będzie dobrym prezydentem?

Kogo zatrudniłby pan w warszawskim ratuszu? Kolegów z Opola i działaczy PiS?

Fachowców. Nie będzie szaleństw kadrowych. Można sprawdzić mój sposób zarządzania. Odpowiadam w ministerstwie za jeden z największych budżetów rządowych. W podległych mi departamentach pracują w większości ci fachowcy, którzy pracowali za poprzedniej władzy, ale dokonałem korekt awansując ludzi z wewnątrz, którzy nie należeli do żadnych koterii i wiele lat nie mogli awansować. Wyznaczyłem im nowe kierunki, wysłuchałem i dałem szanse. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Dzięki temu wyniki podległych mi przedsiębiorstw państwowych zwiększyły się o 60 proc. Potrzebuję dobrych ludzi, którzy będą realizowali mój program. Szyldy partyjne mają mniejsze znaczenie. Przecież wiem, że na końcu będę odpowiadał za efekty.

Ewę Gawor ze względów ideologicznych wyrzuciłby pan z pracy?

Ze względów ideologicznych nie wyrzuciłbym z pracy nikogo. Oceniałbym panią Gawor pod względem kompetencji i dotychczasowych dokonań.

Na Uniwersytecie Opolskim ma pan wykładać przedmiot „Bezpieczeństwo państwa". Rozpoczyna się rok akademicki, a pana na uczelni nie ma. Dlaczego?

Poprosiłem uczelnię, żeby zmieniła mój kalendarz w związku z kampanią wyborczą. Moje zajęcia ze studentami zaplanowane są od listopada. Zaległości ze studentami nadrobię po kampanii, już za dwa tygodnie.

Rozpoczął pan również przewód doktorski, ale wcześniej pańskie ministerstwo bez konkursu przekazało uczelni 1 mln zł na remont i wyposażenie Zakładu Medycyny Sądowej – Referencyjnego Ośrodka Uniwersytetu Opolskiego.

Uniwersytet Opolski i uczelnie wyższe zawsze dostawały środki z ministerstw na rozwój swojej działalności naukowej, więc nie ma tu żadnych dwuznaczności. Zanim zostałem kandydatem to wspierałem również opolski wydział medyczny jako poseł z regionu. Jestem z tego również dumny.

Gdyby został pan prezydentem Warszawy, to zrezygnuje pan z pracy w Opolu?

Poświęcę się Warszawie.

Czuje się pan przygotowany merytorycznie do prowadzenie wykładów ze studentami?

Mam wykładać o bezpieczeństwie państwa, w tym o służbie więziennej. Jestem osobą, która przeprowadziła największą reformę więziennictwa w wolnej Polsce. Wszystkie europejskie statystki się poprawiły. Odbudowałem system dozoru elektronicznego, przeprowadziłem pierwsza po 1989 roku ustawę modernizacyjna, zbudowałem Instytut Kryminologii i Penitencjarystyki. Moja publikacja naukowa dotyczy pracy więźniów. Mam doświadczenie i wiedzę z tego obszaru, której nie muszę się wstydzić

W swoich oficjalnych biogramach sugeruje pan, że skończył IESE Business School w Barcelonie, a tymczasem skończył jedynie program dla menagerów. Niezbyt dowolnie informuje pan opinię publiczną o tym, jaką uczelnię skończył?

Nie. Na mojej stronie i stronie Ministerstwa Sprawiedliwości jest dokładny opis, że skończyłem program, w skrócie jest Twitterze i FB, gdzie jest ograniczona liczba znaków, widnieje tylko nazwa uczelni. Wszystko co napisałem jest prawdą. Wiec spór sprowadza się do tego, dlaczego napisałem pełną nazwę tylko na swojej stronie i stronie resortu, a nie na Twitterze. Przecież to śmieszne.

Brak precyzyjnej informacji może wprowadzać w błąd. To tak jakby ktoś zrobił kurs lub ukończył program na Cambridge czy Oxfordzie i legitymował się ukończonymi tam studiami.

Program IESE jest jednym z najbardziej prestiżowych na świecie. Oparty jest na zjazdach osób z wyższym wykształceniem, które chcą się dalej szkolić. Uczyli nas zagraniczni wykładowcy i praktycy z dużego biznesu zarówno w Barcelonie jak i w Hiszpanii. Razem odbyłem tyle zjazdów i godzin nauki jak na tradycyjnych studiach podyplomowych. Ponadto wszelkie supozycje jakobym nie miał wyższego wykształcenia są kłamstwem. Mam co najmniej takie same wykształcenie jak Donald Tusk czy Bronisław Komorowski, bo jestem tak samo jak oni magistrem studiów humanistycznych, a dodatkowo kończyłem prestiżowy zagraniczny program, mam publikacje naukową.

Nikt nie podważa pańskiego wyższego wykształcenia.

Moja konkurencja uważa, że jak Tusk lub Komorowski mają wyższe wykształcenie historyczne, to jest dobrze, ale gdy Jaki jest magistrem i dokształca się za granicą, to jest gorzej wykształcony. Przykre jest to, że ta manipulacje podchwyciło tyle mediów.

Gdy ktoś pisze, że nie ma pan wyższego wykształcenia...

...to kłamie i robi to celowo w trakcie kampanii wyborczej broniąc warszawskiego układu przestępczego. Skończyłem jeden z najlepszych wydziałów nauk społecznych w Polsce Uniwersytetu Wrocławskiego. Dalej będę poszerzał swoje horyzonty i wkrótce obronię swój doktorat, który już napisałem. Mam lepsze wykształcenie niż wielu liderów PO. Mam też dużo większe doświadczenie w zarządzaniu niż Rafał Trzaskowski.

A doświadczenie w pracy w rządzie?

Trzy lata jako wiceminister w ministerstwie sprawiedliwości i od półtora roku roku kieruję Komisją Weryfikacyjną. Rafał Trzaskowski? Dziesięć miesięcy minister cyfryzacji i dwanaście zastępca w MSZ. Doświadczenie w samorządzie? Ja dwie kadencje, mój zastępca 20 lat – zna Warszawę jak mało kto. A Rafał Trzaskowski i Paweł Rabiej nie spędzili w samorządzie ani minuty! Pierwsze kilka lat będą się tego uczyć. Kto zarządzał większym budżetem? Ja jednym z największych rządowych w Polsce – 11 mld, mój konkurent zaledwie ponad 1 mld przez 10 miesięcy. Mam większe doświadczenie, jestem lepiej przygotowany do tej funkcji niż Trzaskowski.

Panu podlega więziennictwo i okazuje się, że w 2017 roku 255 osadzonych nie wróciło z pracy do zakładu karnego. Prawie stu więźniów więcej oddaliło się za pana rządów niż rok wcześniej.

To nie tak. Chodzi o osoby, które są skazane za mniejsze przestępstwa np. za alimenty. Mogą wychodzić poza zakład karny do pracy, bez konwoju, aby pracować na swoje utrzymanie w zakładzie karnym. Odesłałem więcej takich osób do pracy. I procentowo mam mniej oddaleń niż poprzednicy. Czyli nie dość, że pracuje więcej osób na swoje utrzymanie to jeszcze procentowo mniej się oddala, a dokładnie to ok. 1 proc skazanych. Najskuteczniejszą resocjalizacją jest praca. Jeśli więźniowie nie będą wysyłani do pracy, to będą wracać do przestępstw, a my będziemy więcej z nich płacili. Dzięki mojej reformie i więcej skazanych pracuje i mnie płacimy na utrzymanie więźniów.

Można odnieść wrażenie, że zaniedbywał pan nadzór nad więziennictwem poświęcając się kandydowaniu na prezydenta Warszawy i pracy w Komisji Weryfikacyjnej.

Nikt mi z więzienia nie uciekł. Statystyki mam lepsze niż poprzednicy. To nieprawdziwe wrażenie. Służba więzienna przeszła za moich czasów najgłębszą reformę po 1989 roku. Udało mi się przeforsować pierwsza ustawę modernizacyjną. Kiedy przychodziłem do ministerstwa, de facto nie działał dozór elektroniczny. Dziś nie tylko działa, ale jest najnowocześniejszy w Europie. Kiedy przychodziłem do Ministerstwa Sprawiedliwości w Polsce pracowało najmniej więźniów w Europie. Przygotowałem innowacyjny program „Praca więźniów" i dziś gonimy już światową czołówkę. Program opiera się na partnerstwie publiczno-prywatnym, dlatego państwo nie dopłaca do niego nawet złotówki. Stawiamy hale pod produkcję konkretnego przedsiębiorstwa, pod warunkiem gwarancji zatrudnienia więźniów na wiele lat. Dzięki temu biznes wali do tego programu drzwiami i oknami. Koszty hal ponoszą sami więźniowie ze swojej pracy, koszty produkcji i wynagrodzenie dla pracowników bierze na siebie sektory prywatny. Dzięki temu służba więzienna zarobiła 100 mln zł więcej, dzięki czemu mogę inwestować w reformę służby więziennej. Dodatkowo, więźniowie którzy pracują zaczęli spłacać alimenty. Spadają też koszty utrzymania więźnia dla przeciętnego obywatela. Udało nam się to bez dokładania złotówki z budżetu państwa. Program, który zakładaliśmy na 10 lat będzie prawdopodobnie zrealizowany już w tej kadencji.

W kampanii samorządowej obiecuje pan wiele. Wcześniej był pan przeciwnikiem in vitro, teraz obiecuje, że nie zlikwiduje programu in vitro dla stolicy. To nie są dwie twarze Jakiego na potrzebę wyborów?

Nie. To pochodna mojego zobowiązania z początku roku. Jeśli zostaną prezydentem Warszawy, to w ogóle nie będę wchodził w ideologię. Programu in vitro w Warszawie nie dotknę, będzie nadal funkcjonował. Skupię się na budowie dróg, żłobków, przedszkoli. Chcę Warszawy pragmatycznej, a nie ideologicznej.

Ideologicznie był pan mocno zaangażowany, bo jeszcze w 2017 roku wspierał pan antyszczepionkwców.

Nigdy nie byłem przeciwnikiem szczepień. W sprawie jest jednak wiele niuansów, o których trzeba rozmawiać.

W 2015 r. mówił pan: „Niepożądane odczyny poszczepienne to fakt. Faktem jest, że wiele z takich przypadków ginie. Takich przypadków jest bardzo dużo. Poza tym uważam, że zmuszanie wszystkich dzieci do szczepień, na przykład tych z obniżonym napięciem mięśniowym, jest nadużyciem", a jako wiceminister sprawiedliwości w 2017 r. pisał pan: „Obowiązek sczepień to dyskryminacja".

Dalej uważam, że zmuszanie rodziców do szczepień dzieci niepełnosprawnych zaraz po urodzeniu, kiedy są dużo słabsze niż zdrowie dzieci to nadużycie. To pismo dotyczyło planów zabrania rodzicom dzieci czy ograniczenia władzy rodzicielskiej, bo chcieli dziecko zaszczepić później niż po urodzeniu, co jest praktyką w wielu państwach zachodniej Europy. Jeśli zostanę prezydentem Warszawy to będę finansował i promował szczepienia. Jednak chciałbym, aby zabierania rodzicom dzieci było zawsze ostatecznością.

Dziś wspiera pan Legię, a w 2009 roku PiS skarży ratusz do Brukseli w sprawie pomocy Legii.

Decyzję o budowie stadionu Legii podjął prezydent Lech Kaczyński. Umowę podpisał komisarz z PiS. Spór o którym Pan mówi, dotyczył kontrowersyjnej umowy Legii z ITI. Radni PiS reprezentowali wtedy stanowisko kibiców, którzy chcieli innej umowy. Bardziej korzystnej dla klubu.

Kiedy PiS uchwali dużą ustawę reprywatyzacyjną?

Mam nadzieję, że wkrótce. Zgodnie z obietnicą przygotowałem ustawę, która ma pozytywne opinie ekspertów, rady legislacyjnej, komisji wspólnej rządu i samorządu a nawet prawie całej opozycji. Ustawa jest w procesie legislacyjnym.

Rezygnacja z ustawy o IPN odblokowała uchwalenie ustawy reprywatyzacyjnej?

Nic o tym nie wiem.

Czy nagrania Mateusza Morawieckiego są problemem dla PiS?

Nie, bo to odgrzewany kotlet.

Padają słowa o 100 tys. zł dla Aleksandra Grada czy pracy dla syna Ryszarda Czarneckiego. Moralnie premier Morawiecki wciąż jest wiarygodny?

Tak. Pan premier ma duże sukcesy gospodarcze i to jest świadectwo jego wiarygodności.

Pan był w „Sowie"?

Nie byłem. Choć często się śmieje z tego, że tam nie dotarłem – bo mieszkałem ok. 700 m dalej.

Był Piotr Guział.

Tak jak tysiące warszawiaków. Nie ma jednak wobec niego żadnych zarzutów.

- rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA