fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Cudzysłów - kiedy używać a kiedy nie jest uzasadniony

123RF
Trudno prowadzić spór na piśmie, nie odnosząc się do tego, co powiedziała druga strona. Dlatego warto sobie przypomnieć zasady cytowania.

Aby móc się odnieść do cudzych twierdzeń, opinii czy żądań, możemy albo wiernie przytoczyć czyjeś słowa, albo je sparafrazować. Oba te rozwiązania mają swoje wady i zalety.

Cytować jest łatwo

Piszący często wybierają wierny cytat. Przede wszystkim jest to rozwiązanie prostsze: nie trzeba się zastanawiać, jak powiedzieć to samo innymi słowami, często krócej lub bardziej dobitnie niż autor. Przeklejając lub przepisując cały fragment, unikamy też posądzenia o przeinaczenie sensu, które łączy się z parafrazowaniem czyjejś wypowiedzi. Nie unikamy jednak zarzutu, że wyrywamy słowa z kontekstu – w tym celu musielibyśmy cytować całe akapity. Co gorsza, piszący czasem tak robią, czego efektem są koszmarnie długie teksty – w ekstremalnym przypadku złożone niemal z samych cytatów opatrzonych jedynie zwięzłym komentarzem, kto to powiedział i kiedy. Piszący jest wtedy bezpieczny, ale czytelnik niewiele zyskuje. Sam musi wykonać pracę intelektualną, żeby z kompilacji cytatów wyciągnąć jakiś wniosek – nie zawsze zresztą zbieżny z intencją cytującego.

Zwolennicy wiernych cytatów nie zdają też sobie chyba sprawy, że większość czytelników odruchowo je pomija – podobnie jak przypisy czy przedmowy. Widząc dłuższy fragment złożony kursywą lub ujęty w cudzysłów, często prześlizgujemy się wzrokiem dalej, do kolejnej wypowiedzi odautorskiej.

Dla autora dbającego o warstwę językową własnych tekstów bolesna jest też świadomość błędów obecnych w cytatach. Cytując wiernie cudze wypowiedzi, często propagujemy błędy językowe, interpunkcyjne czy nawet ortograficzne (w takim przypadku można by wręcz oskarżyć cytującego o złośliwość, o tendencyjne obnażanie czyjejś nieporadności językowej). Niestety dotyczy to również cytowanych orzeczeń sądowych, co jest tym groźniejsze, że autorytet sądu skłania czytelnika do wniosku, że tak jest widocznie poprawnie, skoro „sąd tak pisze". Nie jest to zresztą tylko polska przypadłość: w anglosaskich podręcznikach pisania dla prawników autorzy często ubolewają, że młodzi prawnicy uczą się pisania na wyrokach sądowych, które ani od strony stylistycznej, ani językowej nie są wzorcem godnym naśladowania.

W tym kontekście pojawia się pytanie o granice ingerencji w cytat. Każdą ingerencję należy oznaczyć – albo wykropkowaniem w nawiasie zwykłym lub kwadratowym (jeśli jakiś fragment opuszczamy), albo dopiskiem w nawiasie kwadratowym (jeśli coś dopowiadamy albo wyjaśniamy). W ten sam sposób należy też zaznaczać odautorskie wyróżnienia w cytowanym tekście – np. [podkreślenie własne]. Ingerencja nie może oczywiście zmieniać sensu cytowanej wypowiedzi.

Bez zaznaczania ingerencji w cytat można za to poprawić ewidentne błędy pisowni – czyli np. błąd ortograficzny lub interpunkcyjny. Możliwości tej nie należy jednak nadużywać. Nie dotyczy też ona poprawiania błędów stylistycznych (choć można wyciąć z cytowanego tekstu jakąś dłużyznę, oznaczając ją wykropkowaniem). Dlatego często rozsądniejszym rozwiązaniem będzie rezygnacja z wiernego cytatu na rzecz parafrazy, czyli powiedzenia tego samego własnymi słowami.

Parafraza może być skuteczniejsza

Parafraza ma wiele zalet: przede wszystkim umożliwia lepsze panowanie nad tekstem. Możemy wprowadzić wyrazy mniej lub bardziej ocenne, takie jak „twierdzi" czy „utrzymuje". Możemy też wprost informować, że czyjeś żądania są bezzasadne, a twierdzenia niepoparte żadnymi dowodami. Parafrazując, mówimy czytelnikowi, co ma myśleć o cudzej wypowiedzi (z tym jednak ostrożnie, bo u krytycznego czytelnika możemy wywołać efekt przeciwny do zamierzonego). Jednocześnie zwiększamy też zwięzłość tekstu, co może wywołać przychylność czytelnika, który zawodowo musi dużo czytać.

Możemy też połączyć cytat z parafrazą: przedstawiamy cudzą myśl własnymi słowami, a na dowód, że nic nie przeinaczyliśmy, ilustrujemy dany fragment konkretnym cytatem. W wielu przypadkach takie działanie będzie zbędne (zakłada ono pewną podejrzliwość czytelnika), ale ma też ono swoje zalety.

Technikalia

Przede wszystkim trzeba pamiętać o właściwym wyodrębnieniu cytatu, tak by czytelnik nie miał wątpliwości, gdzie się on zaczyna i gdzie kończy. W polszczyźnie wyodrębnia się cytat kursywą albo cudzysłowem, nie łącząc tych dwóch sposobów: jeśli składamy dany fragment kursywą, cudzysłów jest już niepotrzebny (oczywiście w tekście złożonym kursywą cudzysłów może posłużyć do oznaczenia cytatu drugiego stopnia). Dłuższy cytat można też złożyć w odrębnym akapicie, mniejszą czcionką. Cudzysłów i kursywa są wtedy zbędne.

Z drobiazgów typograficznych warto przypomnieć, że w języku polskim cudzysłów otwierający stawia się na dole wersu, a cudzysłów zamykający – na górze. Nie stawia się spacji między cudzysłowem otwierającym a następującym po nim wyrazem ani między ostatnim wyrazem cytatu a cudzysłowem zamykającym.

Trzeba też pamiętać, że kropka jest zawsze na końcu. Nawet jeśli cytujemy kilka zdań, pod koniec ostatniego najpierw stawiamy cudzysłów zamykający, a dopiero całość kończymy kropką. To chyba najczęściej łamana przez piszących zasada, zwłaszcza że np. w języku angielskim zalecenia są dokładnie odwrotne.

Na koniec warto przypomnieć, żeby cudzysłowów nie nadużywać, jeśli np. używamy jakiegoś słowa w znaczeniu przenośnym. Język ze swej natury jest metaforyczny i gdyby oznaczać cudzysłowem wszystkie miejsca, w których dane słowo nie jest używane w swoim znaczeniu podstawowym czy dosłownym, cudzysłów byłby najbardziej rozpowszechnionym znakiem interpunkcyjnym. Nie musimy więc pisać: To była "szybka piłka" albo Trzeba będzie "pogłówkować". Trudno o bardziej denerwującą manierę pisarską. Ale to już inna historia.

Autorka pracuje w kancelarii Wardyński i Wspólnicy, jest redaktorem prowadzącym portalu Co do zasady

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA