fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Kredyty frankowe - co może oznaczać wyrok TSUE dla frankowiczów

Wyrok TSUE nie zastąpi orzeczeń sądów polskich, ale wskaże im, jak mają stosować wymagania unijnej ochrony konsumentów i jej prewencyjny cel wobec banków.

3 października ma zapaść wyrok w Luksemburgu dotyczący frankowiczów. Kluczowa i „niebezpieczna” dla frankowiczów byłaby pozytywna odpowiedź TSUE na pytanie prejudycjalne polskiego sądu dotyczące możliwości rozszerzenia wyjątkowej opcji zastępowania nieuczciwych (abuzywnych) postanowień umowy kredytu zamiast poprzestania na ich eliminacji, zwłaszcza wbrew woli konsumenta. Zastępowania jakimś kompromisowym rozwiązaniami, ratującym nie tylko umowę, ale i jej sens ekonomiczny, czyli rentowność dla banku. Za takim stanowiskiem wypowiedziało się kilka polskich sądów, w tym SN.

– Taki wyrok oznaczałby, że wprawdzie frankowicz mógłby mieć zmniejszone raty, ale nadal by je płacił na poziomie przynoszącym zysk bankowi – wskazuje dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska z Uniwersytetu w Osnabrück, specjalistka w tej dziedzinie. – To opcja bardzo mało prawdopodobna, gdyż stanowiłaby odejście od 20-letniej linii orzeczniczej Luksemburga – dodaje specjalistka.

Podobnego zdania jest Marcin Szymański, adwokat prowadzący sprawy indywidualne i zbiorowe frankowiczów przeciwko bankom: – W świetle dotychczasowego orzecznictwa TSUE i opinii rzecznika generalnego w tej sprawie takie ratowanie umowy jest dopuszczalne jedynie w interesie konsumenta i wykluczone, gdy konsument się mu przeciwstawia – wskazuje.

Realne jest zatem, że Luksemburg potwierdzi dwie inne opcje: że umowa kredytu będzie obowiązywać dalej bez mechanizmu indeksacji walutowej, a więc jako tzw. kredyt czysto złotowy, zachowując jednak dotychczasowe oprocentowanie takie samo jak kredyty we frankach (LIBOR); ewentualnie umowa kredytu będzie w całości nieważna.

– Oba te rozwiązania są dla frankowiczów korzystne – mówi mec. Szymański. – Pierwsze oznacza związanie stron „czysto złotową”, tj. pozbawioną jakiegokolwiek mechanizmu przeliczeń walutowych, umową kredytu, oprocentowaną tak jak umowy kredytu w CHF, a więc według bardzo korzystnej stawki. Raty kredytu nie podlegają żadnym zmianom wynikającym ze zmian kursu waluty, gdyż ten mechanizm został z umowy wyeliminowany. Co więcej, bank zobowiązany jest zwrócić kredytobiorcy wszystkie nadpłaty rat kredytu wynikające ze zmian kursu CHF.

Jeżeli natomiast sąd dojdzie do wniosku, że umowa kredytu po usunięciu z niej abuzywnych postanowień dotyczących przeliczeń walutowych nie może dalej istnieć, wówczas orzeknie o jej nieważności. A może to orzec nawet wtedy, kiedy frankowicz o to nie wystąpi w pozwie.

Stwierdzenie przez sąd nieważności umowy oznacza uznanie, że umowa ta nigdy nie obowiązywała. Powoduje to, że konsument może domagać się od banku zwrotu wszystkich zapłaconych w wykonaniu nieważnej umowy kwot. Bez znaczenia, czy była to spłata kapitału, odsetek czy inne opłaty. Nieważność umowy powoduje, że wszystkie te płatności stanowią nienależne świadczenia, które bank musi zwrócić.

– Konsument musi się liczyć jednak z koniecznością zwrotu kwoty wypłaconej przez bank (pomniejszonej o spłacone raty) w wykonaniu nieważnej umowy, o ile sąd nie uzna roszczenia banku za przedawnione – wyjaśnia adwokat Szymański. – W przypadku umów o kredyt indeksowany lub denominowany chodzi o kwoty wypłacone faktycznie w złotych. Obie strony mogą domagać się odsetek za opóźnienie od chwili wezwania strony przeciwnej do zwrotu zapłaconych kwot.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA