A głosowane marszałek Sejmu może wyznaczyć być może nawet pod koniec czerwca czy na początku lipca. Dlaczego dopiero w lipcu? Dlatego, że SN rozpatrywanie sprawy zajmie co najmniej 3 tygodni, nie dłużej jednak niż 30 dni od złożenia sprawozdania przez PKW.
Zgodnie z kodeksem wyborczym nie później niż 14 dnia po podaniu do publicznej wiadomości wyników wyborów, Państwowa Komisja Wyborcza przesyła marszałkowi Sejmu i SN sprawozdanie z wyborów, a ponieważ nie będzie głosowania to ten termin może być krótszy. Od tego czasu wyborcy uzyskują 14 dni na składanie protestów wyborczych i na podstawie wyniku tych protestów (stwierdzonych uchybień) oraz sprawozdania PKW Sąd Najwyższy rozstrzyga o ważności wyboru prezydenta, ale może też orzec nieważność np. samego (nieodbytego) głosowania, tym bardziej, że część przynajmniej etapów wyborczych, jak zgłoszenia kandydatów zostało dawno zakończonych, a ci co mieli do tego etapu zastrzeżenia to składali protest do SN i większości a może i wszystkie oddalił. W tej sytuacji marszałek Witek musiałaby zarządzić tylko ponowne głosowanie.