fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Konkursy na wysokie stanowiska w urzędach to fikcja

Fotorzepa, Jakub Ostałowski jo Jakub Ostałowski
Konkursy to fikcja. W skarbówce, urzędach centralnych, a także NFZ wysokie stanowiska są powierzane.

W administracji publicznej zasadą powinno być obsadzanie stanowisk w drodze konkursu. Tyle teorii, bo w wielu rządzą pełniący obowiązki (p.o.).

Czterema z 16 oddziałów wojewódzkich NFZ kierują p.o., trzema od ponad roku. Powołał ich minister zdrowia.

Na 400 urzędów skarbowych aż w 67 naczelnikami są p.o. Wielu z nich dłużej niż rok. Powołał ich minister finansów.

Najwyższe stanowiska w służbie cywilnej też bywają nieobsadzane w konkursowym trybie. Rekordzistą jest dyrektor generalny Urzędu Transportu Kolejowego – obowiązki dyrektora pełni od ponad dwóch lat.

W tym roku zostały powierzone stanowiska dyrektorów generalnych w Ministerstwie Zdrowia, Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych, Urzędzie Patentowym, Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim i Urzędzie Zamówień Publicznych.

Wbrew prawu

– To łamanie prawa. Ustawa o służbie cywilnej zakazuje obsadzania wyższych stanowisk w służbie cywilnej w drodze powierzenia pełnienia obowiązków – mówi prof. Jakub Stelina z Uniwersytetu Gdańskiego.

– Służba cywilna powinna być neutralna politycznie i bezstronna. Gwarantują to konstytucja i ustawa o służbie cywilnej. Jak widać, przepisy łatwo można obejść, chociażby powierzając obowiązki na wyższych stanowiskach – wskazuje prof. Hubert Izdebski, administratywista z Uniwersytetu Warszawskiego.

I dodaje, że upolitycznieniu urzędów sprzyja niski limit mianowań w służbie cywilnej. Od 2013 r. wynosi on 200 i hamuje profesjonalizację służby.

W konkursach na wyższe stanowiska nie brakuje chętnych. Sęk w tym, że nie są ogłaszane.

Choć obecnie w skarbówce jest i tak lepiej niż w 2009 r. Wtedy aż 207 osób pełniło obowiązki naczelnika.

Wygrać przed wyborami

W tym roku coś drgnęło. W skarbówce ogłoszono nabór hurtowo – na 62 stanowiska naczelnika. Być może przyczyna tkwi w zbliżających się wyborach parlamentarnych.

– Biorąc pod uwagę skalę zjawiska, skojarzenie z wyborami nasuwa się samo, tym bardziej że sondaże są niekorzystne dla obecnie rządzących – komentuje prof. Stelina. Dodaje jednak, że wolałby unikać kategorycznych stwierdzeń.

– To ostatnia szansa, by ulokować swoich. Nabory organizuje się tak, by to oni wygrali. Na papierze wszystko wygląda na zgodne z zasadami. Po wyborach trudno będzie to zakwestionować – komentuje Robert Barabasz z sekcji Krajowej Pracowników Administracji Rządowej i Samorządowej NSZZ „Solidarność".

I dodaje, że w każdej komisji powinna zasiadać osoba wskazana przez związki zawodowe lub przedstawicieli pracowników urzędu. Wtedy byłoby trudniej zatuszować nieprawidłowości.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, k.wojcik@rp.pl

Opinia

Grzegorz Makowski, Fundacja Batorego

Nadużywanie formuły tak zwanych pełniących obowiązki w przypadku dyrektorów i kierowników urzędów to często patologia. W ten sposób nagina się prawo, żeby ominąć otwarty, konkurencyjny konkurs. To też instrument upolityczniania administracji. Pełniący obowiązki to bowiem często osoby uwikłane politycznie lub oczekujące jakiejś odpłaty od swoich protegowanych.

Tymczasem w administracji, jak wszędzie, powinny się liczyć kompetencje, a nie znajomości.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA