fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Kto będzie nowym Timmermansem w Komisji Europejskiej?

Věra Jourová, Czeszka z formalnie liberalnej partii ANO, w kończącej pracę Komisji zajmowała się sprawiedliwością, prawami konsumenta i równością płci; Valdis Dombrovskis, Łotysz z centroprawicowej Jedności, jest jednym z wiceszefów ustępującej KE (do spraw euro i dialogu społecznego)
PiS cieszy się, że praworządnością w Komisji Europejskiej przestanie się zajmować Holender. Nowych komisarzy poznamy 10 września.

Desygnowana na przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen we wtorek rozdzieli teki.

Von der Leyen powinna wziąć pod uwagę, że Frans Timmermans ma kłopoty ze sprawowaniem urzędu, bo nienawidzi Polski i Węgier – powiedziała dziennikarzom w Brukseli Beata Kempa, była minister, obecnie eurodeputowana wybrana z listy PiS. Według niej nowy komisarz od praworządności to szansa na poprawę relacji Polski z Brukselą.

Kandydat z regionu

W nowej KE praworządność – takie są nieoficjalne wieści – miałby dostać któryś z komisarzy z naszej części Europy. To pomysł niemieckiej przewodniczącej, żeby nie tworzyć wrażenia pouczania nowej Europy przez starą.

Początkowo mówiono, że miałby się tym zająć Łotysz Valdis Dombrovskis, ten jednak podobno nie chce. Najnowsze pogłoski wskazują na Czeszkę Věrę Jourovą.

Nasi rozmówcy w Komisji Europejskiej wskazują, że von der Leyen niczego na razie nie ujawnia i właściwie żaden z kandydatów nie wie dokładnie, czym się będzie zajmował. Věra Jourová wydaje się jednak logicznym wyborem, von der Leyen chciałaby bowiem, żeby do grona wiceprzewodniczących, choć już nie z takim zakresem władzy jak Timmermans i Dunka Margrethe Vestager, dołączył ktoś z Europy Wschodniej.

– Do jej układanki idealnie pasowałaby kobieta z grupy liberalnej, czyli właśnie Jourová – twierdzi nasz rozmówca z KE. Bo że praworządnością powinien nadal zajmować się wiceprzewodniczący, a nie „zwykły" komisarz, jest już raczej pewne. Jourová ma tu zresztą doświadczenie, bo obecnie jest komisarzem ds. sprawiedliwości.

Praworządność i fundusze

Nie musi być jednak dla polskiego rządu łatwiejszym partnerem niż Timmermans. Nie jest co prawda takim oratorem jak Holender, może będzie stosować inne metody, ale na pewno jeśli chodzi o treść sporu o praworządność, w pełni zgadza się z Timmermansem.

To ona firmowała pomysł, jak konkretnie powiązać praworządność z unijnymi funduszami, o czym po raz pierwszy powiedziała „Rzeczpospolitej" w styczniu 2018 r.

Kilka miesięcy później KE przedstawiła projekt rozporządzenia, który przewiduje możliwość zawieszenia wypłat z unijnego budżetu dla krajów, które nie mają niezależnego sądownictwa. Bo wtedy pojawia się ryzyko, że ewentualny przypadek nadużyć finansowych nie mógłby zostać rozstrzygnięty w sposób bezstronny. Projekt jest dyskutowany, do jego uchwalenia potrzeba większości państw członkowskich. Rozporządzenie obowiązywałoby od 2021 r.

– Muszą być konsekwencje budżetowe. Nawet jeśli nie przyjmiemy rozporządzenia, to jak długo obywatele Europy będą pozwalali, żeby ich pieniądze były przekazywane tam, gdzie podważane są zasady demokracji i praworządności? – mówił w czwartek Timmermans w europarlamencie.

Holender uruchomił mechanizm obrony praworządności w Polsce w styczniu 2016 r. w reakcji na niewykonywanie przez państwo wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Przez wiele miesięcy trwał dialog, ale Polska nie reagowała na uwagi KE. Dochodziło natomiast do kolejnych ataków na państwo prawa, w tym uchwalenia całego pakietu ustaw sądowniczych.

„Przeżyliśmy komisarzy sowieckich"

Komisja Europejska w grudniu 2018 r. postanowiła, po raz pierwszy w historii, uruchomić procedurę na podstawie art. 7 unijnego traktatu. I wystąpiła do unijnej Rady (przedstawicieli państw członkowskich) o stwierdzenia zagrożenia praworządności w Polsce. Taka procedura może nawet skutkować zamrożeniem unijnych funduszy lub zawieszeniem prawa głosu w UE. To wymaga jednak jednomyślności, której nie udało się osiągnąć.

Natomiast Polska przez kolejne miesiące była przedmiotem krytyki na radach ministrów UE, a kolejne takie spotkanie, na którym znów będzie mowa o Polsce, odbędzie się 16 września.

Równolegle toczy się kilka postępowań w unijnym Trybunale Sprawiedliwości. Pierwsze orzeczenia zmusiły Polskę do zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym. Teraz Trybunał zajmuje się jeszcze ustawą o sądach powszechnych, a także Krajową Radą Sądownictwa.

Kempa i jej koledzy z PiS atakowali w czwartek Timmermansa, który wziął udział w debacie nad praworządnością zorganizowanej przez Komisję Swobód Obywatelskich Parlamentu Europejskiego.

– Przeżyliśmy komisarzy sowieckich, przeżyjemy i pana – mówiła Kampa. Jadwiga Wiśniewska zarzucała Holendrowi, że zamiast Polską powinien się zająć swoim krajem, gdzie nie ma Trybunału Konstytucyjnego. Patryk Jaki przekonywał, że to Polska jest przykładem apolitycznego wymiaru sprawiedliwości, bo sędziowie są mianowani przez innych sędziów z Krajowej Rady Sądownictwa.

Zielone wyzwanie

– To w Niemczech, Austrii i Czechach politycy bezpośrednio wyznaczają sędziów. A czasem nawet sami stają się sędziami – mówił były wiceminister sprawiedliwości.

Timmermans wygłosił emocjonalną obronę demokracji liberalnej, której fundamentem jest praworządność. – Jeśli mamy większość, to możemy gwałcić prawa podstawowe? Tym argumentem posługiwali się dyktatorzy w latach 30. Albo mamy praworządność, albo to jest dyktatura – powiedział.

Prawdopodobnie było to jedno z ostatnich wystąpień Holendra jako wiceprzewodniczącego KE ds. praworządności. W nowej Komisji Europejskiej, od 1 listopada, zostanie jednym z dwóch najważniejszych wiceprzewodniczących, o kompetencjach większych niż obecne. Ale prawdopodobnie zajmie się „zieloną" gospodarką.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA