fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Premier Belgii zastąpi Donalda Tuska. Kim jest Charles Michel?

AFP
Uczestnicy szczytu UE w Brukseli uzgodnili, że następcą Donalda Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej zostanie premier Belgii Charles Michel. Tym samym po raz drugi w historii na czele Unii stanie Belg.

Pierwszym w historii przewodniczącym Rady Europejskiej był Herman van Rompuy - podobnie jak Michel w momencie wskazania go na to stanowisko był premierem Belgii. Również następca van Rompuya, Donald Tusk, został wybrany na przewodniczącego Rady Europejskiej w czasie, gdy piastował urząd premiera kraju.

44-letni Michel to absolwent studiów prawniczych, od połowy lat 90-tych związany z Partią Reformatorsko-Liberalną.

Na początku kariery politycznej był radnym. Potem objął stanowisko ministra spraw wewnętrznych i komunikacji społecznej w rządzie Regionu Walońskiego. W 2006 roku został burmistrzem Wavre.

21 grudnia w rządzie Guya Verhofstadta został ministrem współpracy na rzecz rozwoju. Potem kierował tym samym resortem w kolejnych rządach (m.in. w rządzie Hermana Van Rompuya). W 2011 roku stanął na czele Ruchu Reformatorskiego.

Na czele belgijskiego rządu stanął 11 października 2014 roku. Jego rząd stracił większość w parlamencie w grudniu 2018 roku. W tym samym miesiącu Michel podał swój rząd do dymisji, która została przyjęta przez króla. Od tego czasu Michel stoi na czele rządu tymczasowego.

Rząd Michela upadł w związku z poparciem przez premiera paktu ONZ ws. migracji z Marrakeszu. W związku z tym posunięciem poparcie dla rządu wycofał nacjonalistyczny Nowy Sojusz Flamandzki.

W Parlamencie Europejskim Ruch Reformatorski Michela należy do frakcji Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE).

W 2018 roku występując przed PE Michel apelował, by kraje UE ustanopwiły mechanizm wzajemnej oceny przestrzegania przez nie zasad praworządności. Michel proponował, aby każdy kraj UE poddawał się przeglądowi w kwestii przestrzegania standardów praworządności.

W tym samym roku Michel sugerował, że państwa UE, które wykazują brak solidarności w radzeniu sobie z kryzysem imigracyjnym "automatycznie otwierają debatę na temat strefy Schengen". - W rzeczywistości pojawia się pytanie o ich własne miejsce w strefie Schengen - dodał.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA