fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Viktor Orbán ukarany przez Europejską Partię Ludową

Viktor Orbán omal nie doprowadził do rozłamu w europejskiej chadecji
AFP
Dwa miesiące przed wyborami do Parlamentu Europejskiego chadecja musiała zająć się sprawą konfliktu z Fideszem.

Europejska Partia Ludowa przegłosowała w środę zawieszenie węgierskiego ugrupowania w prawach członka.

W tajnym głosowaniu przeprowadzonym w ramach największej w PE frakcji (należy do niej m.in. PO i PSL) za zawieszeniem Fideszu głosowało 190 europarlamentarzystów, przeciw było trzech.

Zawieszenie oznacza, że europosłowie Fideszu nie mogą brać udziału w posiedzeniach frakcji, są pozbawieni prawa głosu w ramach frakcji i nie mogą zgłaszać kandydatów na stanowiska we frakcji - poinformował Joseph Daul, przewodniczący EPL.

Viktor Orbán groził, że w razie zawieszenia wyjdzie z EPL, a jego sojusznicy przekonywali, że atak na Fidesz niepotrzebnie podzieli EPL tuż przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Decyzja o zawieszeniu Fideszu to precedens. Europejskie partie nie pozbywają się łatwo członków, bo im ich więcej, tym więcej pieniędzy i wpływów mają w Parlamencie Europejskim. Jednak Orbán przez lata zniechęcał do siebie kolejnych działaczy EPL, aż w końcu 13 partii członkowskich zaapelowało o jego usunięcie. – W EPL nie ma miejsca dla partii, która bezustannie niszczy wartości Unii Europejskiej, takie jak wolność słowa i praworządność – oświadczyła Aura Salla, reprezentująca fińską partię Kokoomus.

Zawieszenie jako kompromis

W środę w południe zebrało się prezydium EPL, które opracowało następującą propozycję. EPL zażądała od Fidesz wypełnienia warunków zawartych w liście Webera do Orbána z 5 marca 2019 roku. Są to: wycofanie się z kampanii oszczerstw wobec Junckera i powstrzymanie od podobnych działań w przyszłości oraz przywrócenie siedziby Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie.

Zawieszenie Fidesz w prawach członka EPL oznacza, że nie ma on prawa uczestniczenia w spotkaniach EPL, głosowania czy proponowania kandydatów na jakiekolwiek stanowiska w EPL. Według pierwotnych propozycji zawieszenie ma być bezterminowe, co stanowi zaostrzenie kary w porównaniu z opcją sprzed pół roku.

W liście Webera do Orbána powołanie komisji pod wodzą byłego szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya, do której włączono by także byłego szefa Parlamentu Europejskiego Hansa Gerta Poetteringa i byłego kanclerza Austrii Wolfganga Schuessela. Jej zadaniem miałoby być monitorowanie sytuacji i ocena, czy Fidesz spełnia postawione mu warunki.

Epopeja chadeków z Viktorem Orbánem trwa od lat. Od momentu ponownego objęcia urzędu w 2010 roku węgierski premier demontuje państwo prawa poprzez podporządkowanie sobie wymiaru sprawiedliwości, ale także ograniczanie wolności mediów, a ostatnio także wolności akademickiej. Komisja Europejska wielokrotnie krytykowała Węgry, raz nawet czasowo zamroziła wypłatę unijnych funduszy.

Węgry to nie Polska

Ale nigdy nie wszczęła przeciwko Budapesztowi postępowania z artykułu 7 unijnego traktatu, które miałoby stwierdzić systemowe zagrożenie dla praworządności. Argumentowała, że Węgry zachowują się bardziej konstruktywnie niż Polska, bo na każdą krytykę odpowiadają jednak jakimiś zmianami prawa.

Krytycy wskazywali, że powodem była raczej afiliacja polityczna. Rządzące w Polsce PiS należy do mniejszej grupy politycznej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Tymczasem Fidesz jest częścią rodziny chadeckiej, największej frakcji w Parlamencie Europejskim. Do Europejskiej Partii Ludowej należy m.in. niemiecka CDU kanclerz Angeli Merkel i jej siostrzana bawarska partia CDU (z której wywodzi się szef EPL w PE Manfred Weber, kandydat na nowego przewodniczącego Komisji Europejskiej).

To ten ostatni osobiście przez lata chronił Orbána, kontynuując fundamentalną strategię EPL budowy jak największego ugrupowania. Weber też nie był skłonny do frontalnych ataków na Orbána za jego postawę w czasie kryzysu migracyjnego, bo pochodzi z leżącej przy południowej granicy Niemiec Bawarii, która bardzo odczuła napływ imigrantów po tym, jak zaprosiła ich Angela Merkel.

CSU krytykowało niemiecką kanclerz i zapraszało Orbána na spotkania i wiece w Bawarii.

Bez przyszłości

Wraz z dalszą radykalizacją Orbána grono jego zwolenników w EPL topniało. Najbardziej, gdy wyrzucił z Budapesztu finansowany przez miliardera George'a Sorosa Uniwersytet Środkowoeuropejski, a potem gdy na plakatach krytykował szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude'a Junckera. Swoich krytyków w EPL nazwał natomiast „pożytecznymi idiotami".

Węgier ciągle mógł liczyć, na życzliwość działaczy z naszej części Europy: Słowacji, Bułgarii, Słowenii i Chorwacji, ale także Włochów z ugrupowania Silvio Berlusconiego. Najbardziej krytykowały go natomiast delegacje z krajów Europy Zachodniej i Północnej – Szwecji, Finlandii, Holandii, Belgii czy Luksemburga. Przede wszystkim jednak pojawiła się gotowość ukarania Orbána ze strony niemieckich chadeków, największej delegacji w EPL. – Tak długo, jak Fidesz nie odbuduje w pełni zaufania, nie ma mowy o pełnym członkostwie w EPL – powiedziała szefowa niemieckiej CDU Annegret Kramp-Karrenbauer.

Orbán stracił też sojusznika w osobie Manfreda Webera. Bawarczyk z jednej strony nie chciał podziałów w EPL przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, z drugiej jednak jako kandydat na przewodniczącego Komisji Europejskiej wie, że do nominacji potrzebne jest mu nie tylko poparcie chadeków, ale szerokiej koalicji w PE, w skład której prawdopodobnie będą musieli wejść socjaliści, liberałowie, a może nawet Zieloni. A dla tych ugrupowań Orbán to skrajna prawica i przeciwnik europejskich wartości.

Zatem pobłażanie Webera dla Orbána mogłoby zrujnować jego przyszłość polityczną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA