fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Regulacja hulajnóg zaostrzy apetyt na OC

Hulajnogi nie będą mogły blokować chodników i ulic
shutterstock
Choć rządowy projekt ustawy hulajnogowej nie reguluje kwestii ubezpieczeń dla kierujących, to firmy asekuracyjne liczą na wzrost popularności takich polis.

Rząd chce skończyć z samowolką dotyczącą elektrycznych hulajnóg i innych urządzeń transportu osobistego (UTO). Dziś ich status w ruchu miejskim nie jest uregulowany. Tymczasem liczba kolizji i wypadków z udziałem elektrycznych hulajnóg, deskorolek i innych tego typu pojazdów szybko rośnie.

Dlatego rząd przyjął projekt ustawy, która ma uporządkować sytuację. Projekt m.in. ogranicza do 20 km/h dopuszczalną prędkość hulajnóg. Jazda po chodnikach będzie dozwolona tylko w niektórych przypadkach. Co więcej, na chodniku hulajnoga będzie musiała się poruszać z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, a kierujący nią będzie miał obowiązek ustępowania mu pierwszeństwa.

OC w życiu prywatnym

– Zarówno zapisy o limicie prędkości, jak i poruszanie się chodnikiem z prędkością zbliżoną do pieszych, może wpłynąć pozytywnie na bezpieczeństwo. Oczywiście podstawową sprawą jest egzekucja tych przepisów. Tylko ich egzekwowanie przełoży się na faktyczny wzrost bezpieczeństwa – komentuje Łukasz Kulisiewicz, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń. Nowy projekt nie reguluje kwestii ubezpieczeń. – To oznacza, że podobnie jak w przypadku rowerzystów każdy użytkownik hulajnogi powinien zadbać o OC w życiu prywatnym – mówi ekspert PIU.

Nie jest to polisa powszechnie nabywana, ale ubezpieczyciele mają nadzieję, że to się zmieni. – Ubezpieczycielom wprowadzenie dodatkowych regulacji pozwoli na doprecyzowanie odpowiedzialności za wypadki i szkody, które spowodują użytkownicy e-hulajnóg i urządzeń transportu osobistego – mówi Ilona Tomaszewska, dyrektor departamentu rozwoju produktów w AXA i UNIQA. – Liczymy na to, że coraz większa popularność takich pojazdów będzie sprzyjała zwiększaniu potrzeby posiadania ubezpieczeń, które są już dostępne. Chodzi głównie o ubezpieczenie OC w życiu prywatnym, bez którego za szkody wyrządzone osobie trzeciej trzeba zapłacić z własnej kieszeni – mówi Tomaszewska.

Radzi, by dla wyobrażenia potencjalnej skali obciążenia finansowego spojrzeć na średnie koszty wypadków samochodowych. – Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny prowadził pod koniec 2020 r. ponad 16 tys. spraw, w których kierowcy muszą zwrócić koszty wypadków. W ponad 500 sprawach odpowiedzialność kierowców wynosi od 50 tys. do 1 mln zł. Średni koszt wypadku samochodowego spowodowanego przez osobę bez ubezpieczenia OC to 17 tys. zł – wylicza.

Warto mieć też NNW

Ubezpieczyciele przekonują, że warto wykupić także ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW). – W razie wypadku użytkownik hulajnogi może liczyć na pokrycie kosztów leczenia z takiej polisy – mówi Łukasz Kulisiewicz.

Uwagę na ten rodzaj polis zwraca też Ilona Tomaszewska. I przytacza dane z USA, które pokazują wykładniczy wręcz wzrost liczby kolizji i wypadków z udziałem hulajnóg i urządzeń transportu osobistego. – Według danych Jama Network liczba obrażeń na e-hulajnogach na 100 tys. mieszkańców w USA wzrosła między 2014 a 2018 r. o 222 proc. Przy obecnych niskich kosztach wynajmu e-pojazdów brakuje przestrzeni na ofertę ubezpieczeń adekwatnych do ryzyka – mówi dyr. Tomaszewska.

Jej zdaniem w tej sytuacji potrzebna jest dalsza współpraca między branżami ubezpieczeniową i mikromobilności, która pozwoli zwiększyć skalę ochrony ubezpieczeniowej użytkowników.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA