fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Michał Szułdrzyński: Pozory obiektywności

AFP
Za konwencją przemawiają obiektywne naukowe ustalenia dotyczące sposobów walki z przemocą wobec kobiet. Tam nie ma żadnej ideologii, chyba że ktoś sprzeciw wobec bicia kobiet nazywa ideologią – poraził mnie argument rzucony w jednej z publicystycznych dyskusji. To ostatnio ulubiona formuła w sporach: konserwatyści wszędzie dopatrują się ideologii, po drugiej zaś stronie swoje racje przedstawia się jako obiektywne i naukowe. Nie inaczej było w sprawie postulatów środowisk LGBT, które dla strony postępowej są realizacją obiektywnych praw człowieka, a konserwatyści uznają je za ideologiczne postulaty przebudowy społeczeństwa. To samo w przypadku nieszczęsnych standardów WHO dotyczących edukacji seksualnej.

To nie tylko nieuczciwe stawianie sprawy, ale też błąd metodologiczny. Nieuczciwe dlatego, że przedstawia stronę konserwatywną jako odrzucającą rzekomo obiektywne badania. Po naszej stronie rozum – zdają się wołać postępowcy – po waszej jedynie uprzedzenia czy fobie. W takiej debacie każdy przeciwnik konwencji zaliczony zostanie w poczet zwolenników przemocy domowej. Ale konwencja naprawdę jest ideologiczna (choć jestem przeciw jej wypowiadaniu, bo przyniesie to znacznie więcej szkody niż pożytku). Zwracał na to uwagę prof. Andrzej Zoll. Choć dziś zdanie zmienił, warto przypomnieć, że w 2014 r. alarmował, że artykuł 12 zawierający zobowiązanie państw do promowania zmian wzorców dotyczących społecznych ról kobiet i mężczyzn „wprowadza zobowiązanie stron do wykorzenienia tradycji".

Istotnym założeniem przyjętym przez twórców dokumentu jest przekonanie, że walczyć należy ze źródłami przemocy, które mają charakter strukturalny. Zawierają się...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA