fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Czarodziej George'a Sorosa. Stanley Druckenmiller - uczeń, który prześcignął mistrza

123rf.com
Jako jedynemu menedżerowi udało mu spełnić wyśrubowane wymagania Sorosa, zwanego w latach 90-tych najbardziej wpływowym człowiekiem między Renem a Uralem. Kim jest człowiek, który przeprowadził dla Węgra najbardziej spektakularne transakcje, a obecnie posiada majątek wyceniany na blisko 5 miliardów dolarów?

George Soros nie należy do ludzi pobłażliwych. Niespełniony filozof o ambicjach politycznych od połowy lat 80-tych XX wieku planował uwolnienie się od ciężaru bezpośredniego zarządzania swoim flagowym funduszem hedgingowym Quantum. Warto dodać, że jego nazwa wzięła się z fascynacji Sorosa zasadą nieoznaczoności Wernera Heisenberga opisującej jeden z najbardziej paradoksalnych elementów fizyki kwantowej. Mogło się wydawać, że marzenia Sorosa, by znaleźć godnego siebie zastępcę, nigdy się nie spełnią. Mało który menedżer pracował dla niego dłużej niż 2 lata. Próby osiągnięcia stóp zwrotu porównywalnych do węgierskiego spekulanta – z amerykańskim paszportem od 1961 roku - kończyły się niepowodzeniem, a do tego dochodziła ciągła presja ze strony twórcy Quantum Fund.

Tylko jednemu człowiekowi sztuka ta się udała. Jest nim Stanley Druckenmiller, który dla miliardera pracował przez blisko 12 lat. Urodzony 14 czerwca 1953 r. Druckenmiller wychował się na przedmieściach Filadelfii w rodzinie z klasy średniej. Już w wieku 28 lat zaczął zarządzać własnym funduszem hedgingowym Duquesne Capital. Od 1985 roku rozpoczął równolegle pracę dla firmy inwestycyjnej Dreyfus. Spektakularne stopy zwroty Druckenmillera generowane na rynku akcji, obligacji i w handlu walutami odbiły się szerokim echem w branży. Właśnie takiego człowieka potrzebował Soros. Obaj nadawali na tych samych falach i mieli podobną filozofię inwestowania, a Druckenmiller był pod wielkim wrażeniem „Alchemii finansów", czyli książki Węgra z 1987 roku. Soros nie miał dobrej opinii w branży, gdyż uchodził za szefa chętnie zwalniającego pracowników. Wbrew namowom sceptycznych kolegów, 35-letni Filadelfijczyk zdecydował się podjąć wyzwanie i przyjął ofertę pracy od swojego inwestycyjnego idola, równocześnie prowadząc swój własny fundusz.

Ich filozofia inwestowania była bardzo podobna. Jeszcze przed rozpoczęciem współpracy obydwaj obstawiali wzrosty kursów części akcji, a zarazem spadki innych. Dodatkowo otwierali kontrakty terminowe na indeksy akcji, obligacje i na rynku walutowym. Druckenmiller uważał Sorosa za mistrza, wyprzedzającego swoją epokę o dwie dekady. Gdy rozpoczęli współpracę we wrześniu 1988 roku, szybko okazało się, że nie będzie ona przebiegać gładko. Twórca Duquesne z trudem akceptował ciągłe wtrącanie się Sorosa w podejmowane decyzje inwestycyjne. W sierpniu 1989 roku doszło między nimi do otwartej kłótni, po tym gdy Druckenmiller bez konsultacji z mentorem otworzył dużą pozycję na rynku obligacji. Gdy Soros sprzedał papiery wartościowe, doszło między nimi do zażartego sporu, ale po namyśle Węgier obiecał, że w przyszłości będzie dawał młodemu menedżerowi więcej swobody. Nigdy nie dowiemy się, czy dotrzymałby słowa, gdyby nie przełom polityczny w Europie Środkowo-Wschodniej. W związku z przemianami w byłym bloku wschodnim, pełen ambicji politycznych Soros coraz więcej czasu zaczął poświęcać swojej wizji Otwartego Społeczeństwa. Wg późniejszych wspomnień Druckenmillera loty do Moskwy, Pragi, Budapesztu, Berlina i Warszawy stały się codziennością, a miliarder nie mógł się już wtrącać w zarządzanie funduszem, choćby nawet chciał. Wg opisu samego Sorosa, postanowił on świadomie dać więcej swobody swojemu menedżerowi. Jak widać, nawet po latach toczyli oni ze sobą pewną formę sporu, tym razem o historię własnej współpracy.

Rosnąca swoboda Druckenmillera wynikała też ze spektakularnych stóp zwrotu, które uzyskiwał Quantum Fund pod jego zarządzaniem. W latach 1989 roku Quantum zarobił 31,6%, a w 1990 roku 29,6%. Były to stopy zwrotu podobne do tych, jakie w latach 1969-1988 uzyskiwał sam Soros. To, co nastąpiło w latach 1991-1993, przyćmiło nawet wcześniejsze dokonania Węgra. Wyniki w tych latach wyniosły odpowiednio 53,4%, 68,6% oraz 72%!

Przyczyniły się do tego nietuzinkowe zagrania Druckenmillera oraz słynny atak na funta z 1992 roku. Po zjednoczeniu Niemiec większość analityków obstawiła osłabienie marki niemieckiej ze względu na gigantyczne koszty sfinansowania „odbudowy" Niemiec Wschodnich i, co za tym idzie, wysoki deficyt budżetowy. W „Alchemii finansów" Soros wyraził opinię, że przy sztywnej polityce monetarnej rosnące wydatki fiskalne wywołają umocnienie waluty. Druckenmiller postanowił przetestować hipotezę mentora i otworzył pozycje na umocnienie marki. Okazało się, że zachowała się ona zgodnie z hipotezami Węgra. Mentor często dopingował menedżera do zwiększania zyskownych pozycji. Gdy usłyszał, że wartość pozycji na umocnienie marki wynosi 1 mld dolarów, spytał retorycznie: „nazywasz to pozycją ?" Po tych słowach Druckenmiller podwoił pozycję do 2 miliardów.

Inne genialne zagranie Filadelfijczyka to kupno amerykańskich akcji w przededniu I wojny w Zatoce Perskiej. Po inwazji na Kuwejt notowania na Wall Street spadły, a rozpoczęcie amerykańskiego ataku było poprzedzone długimi przygotowaniami. Druckenmiller słusznie przewidział, że samo rozpoczęcie ataku zostało już zdyskontowane i nie wywoła dalszego spadku notowań, wręcz przeciwnie, dojdzie do odbicia. W 1992 r. pierwsze skrzypce w Quantum grał na moment sam Soros. Pod zastaw aktywów funduszu pożyczył kwotę 5 mld funtów i wymienił na marki niemieckie, aby zagrać przeciwko Bankowi Anglii. Soros słusznie przewidział, że fundamenty brytyjskiej gospodarki są zbyt słabe, aby funt mógł pozostać powiązany z marką niemiecką wg kursu dozwolonego przez mechanizm ERM (European Exchange Mechanizm), będący przedsionkiem do powstania wspólnej europejskiej waluty. Istotne znaczenie miały tu także kontakty Sorosa i częste telefony do Bundesbanku. Soros upewnił się, że Niemcy nie obniżą stóp procentowych, aby osłabić markę i ulżyć Brytyjczykom. Oprócz Quantum Fund w ataku na funta wzięli udział także inni spekulanci, ale to właśnie Sorosowi przypadła laurka człowieka, który złamał Bank Anglii. Zysk z osłabienia funta wyniósł co najmniej 1 mld dolarów, a do niego doliczyć należy zyski z osłabienia włoskiej liry, która również nie utrzymała się w widełkach dozwolonych przez porozumienia europejskie. O Czarnej Środzie, gdy uwolniono kurs funta, słyszeli niemal wszyscy. Warto jednak wspomnieć, że drugi miliard dolarów Quantum zarobił na spadkach japońskiej giełdy i ten wyczyn był już zasługą samego Druckenmillera. W tym samym roku gdy funt opuścił mechanizm ERM japoński indeks Nikkei zniżkował o niemal 30%.

W 1993 i 1995 Quantum Fund zyskiwał po blisko 70%, ale druga połowa lat 90-tych nie była zbyt udana dla Druckenmillera. Przez większość tego okresu Quantum notował zyski, ale nie były one znacząco wyższe od szerokiego rynku amerykańskich akcji. Sytuacji nie uratowały nawet spektakularne zyski uzyskane dzięki osłabieniu tajskiego bahta podczas kryzysu azjatyckiego w 1997 czy na rublu w 1998 roku. Podobnie jak Warren Buffett, Druckenmiller przez kilka lat nie zdecydował się na zaangażowanie w tzw. spółki internetowe, które dynamiczne rosły w drugiej połowie lat 90-tych. Zamiast tego inwestował spore kwoty w Europie Wschodniej. Szacuje się, że wszystkie fundusze należące do Sorosa, w tym także Quantum, straciły 2 mld dolarów podczas 80-procentowej przeceny na rynku rosyjskim w latach 1997-1998 roku. W pierwszej połowie 1999 roku Druckenmiller grał na spadek spółek internetowych, słusznie dostrzegając, że są one przewartościowane, ale szaleństwo innych inwestorów, kupujących dalej akcje firm tego segmentu, przysporzyło mu 20% strat. W połowie tego samego roku zdecydował się podążyć za rzeszą drobnych inwestorów i dokonał zwrotu o 180 stopni. Kupił akcje firm z segmentu „dot-com" i do końca 1999 roku zamienił 20-procentową stratę na 35% zysku. Był to już jednak łabędzi śpiew spółek internetowych. Gdy w pierwszych czterech miesiącach 2000 roku bańka internetowa zaczęła pękać, Quantum Fund stracił 20% i Druckenmiller sprzedał posiadane pakiety często bezwartościowych pod względem fundamentalnym spółek internetowych. Liczni udziałowcy zaczęli wypłacać środki z funduszu Quantum, a upokorzony Druckenmiller złożył rezygnację 18 kwietnia. Jego odejście było przełomem także dla samego Sorosa. Odtąd wdrożył on nową strategię i w kolejnych latach w jego funduszach nie stosowano wysokiej dźwigni finansowej. Od tamtej pory celem Sorosa jest zarabianie 15% rocznie przy zminimalizowanym ryzyku, a główną misją funduszy jest finansowanie działalności miliardera w obszarach pozabiznesowych.

Stanley Druckenmiller skupił się na zarządzaniu wyłącznie własnym funduszem Duquesne Capital, który funkcjonował nieprzerwanie od 1981 do 2010 roku. W chwili rozwiązania posiadał on aktywa rzędu 12 mld dolarów, a więc podobnej wielkości do tych, którymi zarządzał w Quantum Fund pod koniec lat 90-tych. Zarządzając Duquesne, uzyskał średnioroczną stopę zwrotu 30% przez blisko trzy dekady – dokładnie tyle samo, co niegdyś Soros w Quantum – i nie zanotował ani jednego roku straty. Pod tym ostatnim względem uczeń prześcignął mistrza: w 1982 Soros wyjątkowo odnotował stratę i to aż o 22,9%. Majątek prywatny Druckenmillera wyceniany jest obecnie na 4,7 mld dolarów, a Sorosa na 25,2 mld.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA