fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Premier Fico zmuszony do dymisji

Peter Pellegrini jest bliskim współpracownikiem Roberta Ficy. Czy zmieni cokolwiek w słowackiej polityce?
AFP
Głównym celem wymiany premiera jest utrzymanie się u władzy rządzącej koalicji.

Korespondencja z Bratysławy

– Robert Fico opuszcza urząd, ale nie politykę. Na konferencji prasowej był razem z nowym premierem Peterem Pellegrinim, ale, co symboliczne, nie dopuścił go do słowa, mówił tylko Fico. Nadal jest szefem największej partii, będzie uczestniczył w posiedzeniach koalicji, nowy premier to jedynie marionetka w jego rękach – komentuje dla „Rzeczpospolitej" Matúš Kostolný, redaktor naczelny najważniejszej gazety internetowej „Dennik N".

Jak dodaje, Pellegrini chciałby uchodzić za miłą i nową twarz Smeru. Nie jest – w przeciwieństwie do Ficy – agresywny wobec dziennikarzy. Ale w istocie niewiele się od niego różni. – Jako wicepremier odpowiadał za sektor IT i fundusze unijne, a to najbardziej skorumpowany obszar działalności rządu. Choć o jego bezpośrednim udziale w skandalach nie wiemy – mówi Kostolný.

Najpoważniejszy kryzys polityczny w 25-letniej historii niepodległej Słowacji wywołało kilkanaście dni temu zabójstwo dziennikarza śledczego Jána Kuciaka. Opisywał on powiązania premiera z Włochami, podejrzanymi o działalność mafijną, a także tolerowane przez władze wyłudzenia unijnych dotacji i udział polityków w oszustwach na VAT.

W poniedziałek do dymisji podał się wszechmocny dotychczas szef MSW i zarazem wicepremier Robert Kaliňák, tłumacząc, że chce ułatwić dochodzenie w sprawie zabójstwa. Wcześniej ustąpił minister kultury – jako jedyny członek rządu poczuł się do tego zobowiązany z powodów moralnych.

Wątpliwości w sprawie przyszłości rządu nie ukrywał prezydent Andrej Kiska, który przyjął w czwartek zarówno Pellegriniego, jak i Ficę.

– Po dwóch tygodniach międzynarodowego wstydu, odrzucania przez polityków odpowiedzialności i masowych protestach jesteśmy w punkcie wyjścia – powiedział prezydent, który, jak twierdzi opozycja, w momencie kryzysu stanął „po stronie narodu". W zeszły piątek w antyrządowych demonstracjach wzięło udział w 5,4-milionowym kraju około 150 tysięcy ludzi, w samej Bratysławie na ulice wyszło ponad 50 tysięcy, co było największym protestem od czasu upadku komunizmu.

Organizatorzy, głównie niezwiązani z żadnymi partiami młodzi ludzie, zapowiedzieli kolejne demonstracje na piątek. I wiele wskazuje na to, że będą one również wielotysięczne.

Prezydent, mówiąc o „międzynarodowym wstydzie", miał na myśli nagłą zmianę wizerunku Słowacji, którą wywołało zabicie dziennikarza, a zwłaszcza jego dopiero teraz masowo czytane teksty. Wcześniej Słowacja i jej centrolewicowy premier uchodzili za wzór na tle innych państw regionu.

W środę sytuacją w tym kraju zajmował się Parlament Europejski. Wezwał Brukselę do przeprowadzenia własnego śledztwa w sprawie zabójstwa dziennikarza Jána Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kušnirowej (zostali zastrzeleni w swoim domu).

Tymczasem słowackie dochodzenie nagle przyspieszyło. Sąd w Koszycach, jak pisze portal Aktuality.sk, w którym pracował Kuciak, zadecydował o areszcie tymczasowym dla Antonina Vadali, najważniejszego ze współpracujących z politykami Smeru Włochów, podejrzewanych o związki z kalabryjską mafią. Może zostać deportowany do Włoch, gdzie jest poszukiwany od wielu lat.

Europarlament domagał się także kontroli wykorzystania funduszy unijnych na Słowacji, zwłaszcza tych dla rolników, o których w ostatnim, niedokończonym tekście pisał zastrzelony reporter.

Peter Pellegrini miał ze sobą pismo z podpisami 79 ze 150 posłów parlamentu, co ma gwarantować większość dla starego rządu w nowym wydaniu.

Jeśli rząd przetrwa, to tylko dzięki zmianie stanowiska przez jednego z partnerów koalicyjnych Smeru – partii mniejszości węgierskiej Most-Hid. Trzy dni wcześniej opowiadała się ona za nowymi wyborami, a nie przemeblowaniem gabinetu. Jej lider Bela Bugar oświadczył jednak w czwartek, że dziennikarze źle zrozumieli poniedziałkowe oświadczenie ugrupowania.

Robert Fico jest najważniejszym politykiem na Słowacji. Stał na czele trzech rządów, po raz pierwszy premierem został 12 lat temu. Zdaniem wielu czołowych słowackich dziennikarzy był u władzy tak długo wcale nie z własnej woli. Wymusili to na nim oligarchowie, którzy kilkanaście lat temu dali mu pieniądze na stworzenie partii.weekendowym„Plusie Minusie" >P4

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA