fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Dyktator Turkmenistanu na koronawirusa zaleca ziółka

Gurbanguły Berdymuchamedow
Shutterstock
Prezydent cały czas twierdzi, że jego kraj jest jedynym, gdzie nie ma koronawirusa. Na wszelki wypadek kazał jednak budynki okadzać dymem z ziół, a teraz domaga się, by Turkmeni jedli korzeń lukrecji.

– Dawno już wykorzystywany jest w medycynie i medycynie ludowej– zachęcał Gurbanguły Berdymuchamedow, sam będąc autorem wielotomowego dzieła „Lecznicze zioła Turkmenistanu".

W czasie swej 14-letniej prezydentury zdążył napisać kilkadziesiąt książek (m.in. o hodowli koni i psów). Teraz w szkołach średnich w stolicy, Aszchabadzie, nauczyciel każdego przedmiotu musi poświęcić godzinę tygodniowo na wykład o zdrowiu na podstawie książki prezydenta o ziołach. Nie wiadomo, jak z innymi zaleceniami Berdymuchamedowa, np. jeszcze w marcu polecał jeść makaron z pieprzem dla profilaktyki przeciw koronawirusowi.

Cały czas prezydent, a za jego przykładem władze zaprzeczają, by w kraju była epidemia. – To wielkie osiągnięcie – podkreśla Berdymuchamedow, a urzędnicy biją mu brawo. Nieliczni niezależni obserwatorzy próbują jednak liczyć ofiary szaleństwa prezydenta. Ale odkryto jedynie poszlaki, np. ciała niektórych zmarłych w szpitalach rodziny otrzymują zapakowane w szczelne worki z poleceniem natychmiastowego pochowania. Wiadomo też o szybko rozrastających się cmentarzach. Na niezależnym portalu covid19tm.com podano nazwiska jedynie 129 osób, które na pewno zmarły na koronawirusa.

Ale dyplomaci akredytowani w Aszchabadzie w sieciach społecznościowych informowali o ogromnych rozmiarach epidemii. „Władze utraciły kontrolę nad rozprzestrzenianiem koronawirusa" – pisała na przykład ambasada Czech. Zachorował m.in. doradca prezydenta ds. rynku energetycznego.

Od sierpnia jednak władze wprowadzają bardzo ostre restrykcje, np. każą nosić maseczki (sam prezydent też w niej chodził, ale tylko w sierpniu), przerywają połączenia kolejowe (a nawet drogowe) między miastami, czy zamykają targowiska. Patrole złożone z policjantów, nauczycieli, kadetów szkół wojskowych i policyjnych wyłapują osoby bez masek nawet na podwórkach i w autobusach. Większość złapanych to mężczyźni, kontrolerzy bowiem omijają kobiety bez masek. Potrafią one stawić opór patrolom i wywołać zbiegowisko.

Wszystkie te środki wprowadzono z powodu wizyty delegacji Światowej Organizacji Zdrowia na czele z jej szefem Tedrosem Ghebreyesusem. Delegacja zasiadająca w sali okadzonej dymem poganka co prawda również nie stwierdziła epidemii Covid w kraju, ale zaleciła władzom, by „zachowywały się tak, jakby była".

Blamaż Światowej Organizacji Zdrowia i jej przewodniczącego miał swoje dobre strony w postaci odblokowania pomocy humanitarnej dla Turkmenistanu, m.in. z UE. Aszchabad dostał maseczki, respiratory i testy na Covid. Oficjalnie prezydent tłumaczy, że maseczki trzeba nosić z powodu „pyłów pustynnych, które mogą przynosić szkodliwe substancje z zagranicy". Urzędnicy tak przejęli się tym wyjaśnieniem, że turkmeński MSZ złożył protest w sąsiednim Tadżykistanie z powodu telewizyjnej prognozy pogody. – Upały przyniesie nam prąd gorącego powietrza, jaki dotrze do nas z Iranu przez Turkmenistan – powiedział prowadzący. „Wspominanie nazwy konkretnego kraju w kontekście ruchów mas powietrza może wywołać podejrzenia o przenoszeniu niebezpiecznych infekcji do innych krajów" – pouczyli sąsiadów turkmeńscy dyplomaci.

Na granicach samego Turkmenistanu samoloty używane na co dzień w rolnictwie rozpylają bliżej nieznaną mieszankę zawierającą chlor – by zabić zarazki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA