fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Zaległości rodziców wobec Funduszu Alimentacyjnego są ogromne

Fotorzepa, Marta Bogacz
Zaległości rodziców wobec Funduszu Alimentacyjnego przebiły granicę 10 mld zł.

Już w trzech województwach w Polsce suma niespłaconych alimentów przekroczyła miliard złotych – wynika z najnowszego raportu opracowanego przez Krajowy Rejestr Długów (KRD). Największe kłopoty z regulowaniem swoich należności wobec dzieci mają mieszkańcy Mazowsza, którzy zalegają z kwotą 1,3 mld zł. Niewiele mniejsze długi są na Górnym Śląsku – 1,2 mld zł. Niechlubną trójkę zamyka Dolny Śląsk, w którym niesolidni opiekunowie zadłużyli się na 1 mld zł.

W KRD figurują obecnie nazwiska prawie 312 tys. rodziców, których łączne zadłużenie wynosi 10,56 mld zł. W ostatnim półroczu wzrosło o 860 mln. Średnio na dłużnika przypada 33,9 tys. zł.

Skala zadłużenia jest z pewnością zaniżona. Do rejestru trafiają zazwyczaj ci alimenciarze (96 proc. to mężczyźni), których dzieci dostawały świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego. Ale jeśli matka zarabia dobrze, a dochód na osobę w rodzinie przekracza 725 zł, to pieniądze z niego się nie należą.

Dłużnik trafia do rejestru wtedy, gdy wystąpi o to matka dziecka. – Tyle że niewiele kobiet to robi, choć ma do tego prawo na podstawie wyroku sądowego, a wpis jest bezpłatny – mówi Adam Łącki z KRD.

Kwota zadłużenia wobec Funduszu jest znana dopiero od roku, kiedy samorządy zaczęły zgłaszać dłużników do rejestru. – To, że wiemy, jakie to są pieniądze, nic nie zmieniło. Nadal z egzekwowaniem alimentów jest źle. Wielomiliardowe zaległości to skandal świadczący o nieudolności państwa, które nie potrafi egzekwować wyroków sądowych – mówi Iwona Janeczek ze stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci.

Dodaje, że przeglądała statystyki jednego z dużych miast dotyczące ściągalności alimentów. – Okazało się, że samorząd wypłacił rodzinom milion złotych, a od dłużników odzyskał zaledwie 100 tys. – dodaje Janeczek.

Z danych KRD wynika, że najczęściej alimentów nie płacą rodzice w wieku 36–45 lat. Jest już ich niemal 116 tys., a łączna wartość ich zobowiązań sięga 4,4 mld zł. To 40 proc. całego długu alimentacyjnego. Najmniejsze kwoty mają do oddania rodzice w wieku 18–25 lat (56 mln zł) i powyżej 65. roku życia (70 mln).

– Najstarszymi dłużnikami wpisanymi z tytułu długu alimentacyjnego są dwaj panowie z rocznika 1929. 87-letni mieszkaniec małopolskiej gminy Muszyna ma do zapłacenia ponad 13 tys. zł. Jego rówieśnik z Nowego Sącza musi oddać swoim dzieciom prawie 4 tys. zł – mówi Adam Łącki.

Według Iwony Janeczek „w Polsce za mało się mówi o odpowiedzialnym ojcostwie". – Wielu mężczyzn zdecydowanie zbyt luźno podchodzi do tego, że ma dzieci. A po rozstaniu z partnerką uważa je za „byłe" i odmawia łożenia na nie – wyjaśnia Janeczek.

Ministerstwo Rodziny i Pracy deklaruje, że dołoży wszelkich starań, by egzekucję alimentów poprawić. – Pracujemy nad rozwiązaniami, także niestandardowymi, które zmuszą dłużników do regulowania zobowiązań wobec dzieci – zapowiadał niedawno Bartosz Marczuk, wiceminister odpowiedzialny za sprawy rodziny.

Nieoficjalnie mówi się o stworzeniu rejestru dłużników alimentacyjnych i objęciu ich dozorem elektronicznym. Według innego pomysłu prokurator mógłby wszczynać postępowanie z urzędu, gdy zaległość przekroczy wysokość trzymiesięcznego świadczenia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA