Reklama
Rozwiń
Reklama

Bydgoszcz bez autobusów. Paraliż miasta

Strajk w komunikacji miejskiej w Bydgoszczy. Związkowcy domagają się dymisji nowego prezesa Łukasza Niedźwieckiego.

Aktualizacja: 01.12.2015 08:18 Publikacja: 01.12.2015 07:47

Na ulice Bydgoszczy nie wyjechały dziś tramwaje oraz większość autobusów

Na ulice Bydgoszczy nie wyjechały dziś tramwaje oraz większość autobusów

Foto: www.facebook.pl

Powodem jest brak zaufania do nowego prezesa. A były wiceprezydent, który objął niedawno to stanowisko, ustępować wcale nie zamierza. Cierpią mieszkańcy.

O strajku zadecydowała w nocy załoga bydgoskiego MZK. - To była autonomiczna decyzja pracowników. Nie ingerowaliśmy w to – zapewnia Andrzej Arndt, szef Związku Zawodowego Pracowników MZK. Dziś rano na ulice Bydgoszczy nie wyjechały tramwaje oraz większość autobusów. W zajezdniach pozostało 70 autobusów i 56 tramwajów. Ludzie stoją na przystankach i czekają na podstawienie taboru. Najwięcej na obrzeżach miastach. Na ulicach tworzą się gigantyczne korki.

- Czy ktoś o nas pomyślał? Jak mamy dojechać do pracy ? – pytają mieszkańcy Bydgoszczy na portalach społecznościowych. Skarżą się, że miasto zostało kompletnie zakorkowane, bo MZK wystawiło pasażerów do wiatru. "Rozumiem, że walczą o swoje, ale mogli pomyśleć też o nas mieszkańcach. To oni są dla nas, a nie my dla nich" – napisał internauta o nicku "pasażer". Jednak część bydgoszczan rozumie postulaty strajkujących. "Może nie mieli wyjścia? Muszą walczyć" – napisał Tadeusz.

Inny internauta zauważa, że kierowcy i motorniczowie, gdyby nie musieli to na pewno by nie strajkowali. A zresztą - jak dodaje - wszędzie było napisane, że  możliwy jest strajk. Wszędzie były naklejane kartki na tramwajach i autobusach MZK z napisem ,,Protest''. Więc można było się spodziewać strajku – tłumaczy.

Mieszkańcy na Facebooku proszą o pomoc w dotarciu do różnych miejsc, w których są umówieni na konkretną godzinę. "Potrzebuję być z dzieckiem na 10 na ul. Fromborskiej w Centrum Medycznym Ikar. Dziecko ma tam rehabilitację. Taksówki nie da się zamówić ciągle jest zajęte" – napisała jedna z matek prosząc o podwiezienie jej i dziecka.

Reklama
Reklama

O godz. 4.rano odbyła się spotkanie pracowników MZK w zajezdni przy ul. Inowrocławskiej. Związkowcy z MZK żądają odejścia obecnego prezesa Łukasza Niedźwieckiego, byłego wiceprezydenta Bydgoszczy i powrotu jego poprzednika Pawła Czyrnego.

- Kilka lat temu nasza spółka miała problemy finansowe. Na prostą wyprowadził ją prezes Czyrny. Za jego rządów poprawiła się też sytuacja pracowników – tłumaczył Andrzej Arndt. Związkowcy obawiają się, że nowy prezes podzieli MZK na kilka mniejszych spółek i obniży stawki na transport autobusowy. Przewodniczący Arndt zapewniał, że związki informowały urząd miasta o swoich postulatach, ale na spotkanie z nimi nikt nie przyszedł.

Nowy prezes bydgoskiego MZK Łukasz Niedźwiecki nie zamierza ustępować. W rozmowie z lokalnymi mediami zapewniał, że ma plany co do swojej pracy w spółce. Dodał, że dwa razy rozmawiał, że związkowcami i wysłał do nich pismo z prośbą o przedstawienie obaw i wątpliwości. Na razie nie dostał na nie odpowiedzi.

Miasto stara się pomóc mieszkańcom. Zarząd Dróg Miejskich w Bydgoszczy uruchomił 12 autobusów, które mają rozwozić mieszkańców. Zastąpiły częściowo niekursujące tramwaje. Ale paraliż w mieście nadal jest.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Wielka awaria energetyczna na Pomorzu. Bez prądu mieszkańcy kilku powiatów
Społeczeństwo
MSZ odradza podróże do tego kraju. „Niebezpieczeństwo zawieszenia lotów”
Społeczeństwo
Śnieżyce i silny mróz. Synoptycy nie mają dobrych wiadomości dla Polaków
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama