fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Bydgoszcz bez autobusów. Paraliż miasta

Na ulice Bydgoszczy nie wyjechały dziś tramwaje oraz większość autobusów
www.facebook.pl
Strajk w komunikacji miejskiej w Bydgoszczy. Związkowcy domagają się dymisji nowego prezesa Łukasza Niedźwieckiego.

Powodem jest brak zaufania do nowego prezesa. A były wiceprezydent, który objął niedawno to stanowisko, ustępować wcale nie zamierza. Cierpią mieszkańcy.

O strajku zadecydowała w nocy załoga bydgoskiego MZK. - To była autonomiczna decyzja pracowników. Nie ingerowaliśmy w to – zapewnia Andrzej Arndt, szef Związku Zawodowego Pracowników MZK. Dziś rano na ulice Bydgoszczy nie wyjechały tramwaje oraz większość autobusów. W zajezdniach pozostało 70 autobusów i 56 tramwajów. Ludzie stoją na przystankach i czekają na podstawienie taboru. Najwięcej na obrzeżach miastach. Na ulicach tworzą się gigantyczne korki.

- Czy ktoś o nas pomyślał? Jak mamy dojechać do pracy ? – pytają mieszkańcy Bydgoszczy na portalach społecznościowych. Skarżą się, że miasto zostało kompletnie zakorkowane, bo MZK wystawiło pasażerów do wiatru. "Rozumiem, że walczą o swoje, ale mogli pomyśleć też o nas mieszkańcach. To oni są dla nas, a nie my dla nich" – napisał internauta o nicku "pasażer". Jednak część bydgoszczan rozumie postulaty strajkujących. "Może nie mieli wyjścia? Muszą walczyć" – napisał Tadeusz.

Inny internauta zauważa, że kierowcy i motorniczowie, gdyby nie musieli to na pewno by nie strajkowali. A zresztą - jak dodaje - wszędzie było napisane, że  możliwy jest strajk. Wszędzie były naklejane kartki na tramwajach i autobusach MZK z napisem ,,Protest''. Więc można było się spodziewać strajku – tłumaczy.

Mieszkańcy na Facebooku proszą o pomoc w dotarciu do różnych miejsc, w których są umówieni na konkretną godzinę. "Potrzebuję być z dzieckiem na 10 na ul. Fromborskiej w Centrum Medycznym Ikar. Dziecko ma tam rehabilitację. Taksówki nie da się zamówić ciągle jest zajęte" – napisała jedna z matek prosząc o podwiezienie jej i dziecka.

O godz. 4.rano odbyła się spotkanie pracowników MZK w zajezdni przy ul. Inowrocławskiej. Związkowcy z MZK żądają odejścia obecnego prezesa Łukasza Niedźwieckiego, byłego wiceprezydenta Bydgoszczy i powrotu jego poprzednika Pawła Czyrnego.

- Kilka lat temu nasza spółka miała problemy finansowe. Na prostą wyprowadził ją prezes Czyrny. Za jego rządów poprawiła się też sytuacja pracowników – tłumaczył Andrzej Arndt. Związkowcy obawiają się, że nowy prezes podzieli MZK na kilka mniejszych spółek i obniży stawki na transport autobusowy. Przewodniczący Arndt zapewniał, że związki informowały urząd miasta o swoich postulatach, ale na spotkanie z nimi nikt nie przyszedł.

Nowy prezes bydgoskiego MZK Łukasz Niedźwiecki nie zamierza ustępować. W rozmowie z lokalnymi mediami zapewniał, że ma plany co do swojej pracy w spółce. Dodał, że dwa razy rozmawiał, że związkowcami i wysłał do nich pismo z prośbą o przedstawienie obaw i wątpliwości. Na razie nie dostał na nie odpowiedzi.

Miasto stara się pomóc mieszkańcom. Zarząd Dróg Miejskich w Bydgoszczy uruchomił 12 autobusów, które mają rozwozić mieszkańców. Zastąpiły częściowo niekursujące tramwaje. Ale paraliż w mieście nadal jest.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA