Reklama

Za zwierzęta trzeba brać odpowiedzialność

Agata Kokocińska-Kusiak, etolog, zoopsycholog, trener psów z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN.

Aktualizacja: 06.11.2017 11:58 Publikacja: 05.11.2017 18:18

Agata Kokocińska-Kusiak, etolog, zoopsycholog, trener psów z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt P

Agata Kokocińska-Kusiak, etolog, zoopsycholog, trener psów z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN.

Foto: materiały prasowe

Rz: We Wrocławiu w ostatnich tygodniach ponad 30 kawiarni, restauracji, sklepów, hoteli itd. dołączyło do akcji „Pets Welcome". W tym mieście jest już ok. 300 miejsc przyjaznych zwierzętom.

Agata Kokocińska-Kusiak: Dla mnie, właścicielki psa, pomysł jest rewelacyjny, zwłaszcza że na początku, krótko po zabraniu psa ze schroniska, nie mogłam zostawiać go samego w domu. Gdy na próbę po raz pierwszy zostawiłam go samego na trzy–cztery minuty, po powrocie nie poznałam mieszkania. Zdążył zjeść framugę, rozerwać dwie poduszki i podrapać ścianę. U psów ze schroniska często występuje lęk separacyjny bądź – jak było w przypadku mojego czworonoga – olbrzymia frustracja, że ja wychodzę, a on nie. Dlatego też na początku, gdy chciałam coś załatwić na mieście, a w danym miejscu był zakaz wstępu dla psów, byłam uziemiona.

Jak postrzega pani akcję „Pets Welcome" – jako bardziej prospołeczną czy komercyjną?

Z jednej strony klienci spojrzą na te miejsca przyjaznym okiem, a z drugiej dzięki akcji będzie można połączyć przyjemne z pożytecznym, np. podczas spaceru z psem zrobić zakupy.

Nie powinniśmy jednak nadużywać tego przywileju, spacerując z psem po galerii, tylko traktować to jako rozwiązanie awaryjne. Mam też kilka zastrzeżeń w kwestii zabierania czworonogów do restauracji.

Reklama
Reklama

Jakie to zastrzeżenia?

Właściciel zabiera psa w miejsce publiczne na własną odpowiedzialność. Najpierw powinien swojego pupila odpowiednio wychować, aby w takich miejscach zachowywał się spokojnie, nie szczekał, nie denerwował się itd. Psa można tego nauczyć. Najlepiej, gdy mamy do czynienia ze szczenięciem, które nie skończyło 12 tygodni. Zabierając je wówczas w różne miejsca, jeżdżąc z nim tramwajem, autobusem, dbamy o jego socjalizację, szybko oswajając zwierzaka z nowym otoczeniem.

Mój pies również przeszedł przemianę. Obecnie w awaryjnych sytuacjach, gdy bardzo długo ma mnie nie być w domu, zabieram go ze sobą. Na przykład na wykłady. Jest nauczony, że musi być wtedy cicho, grzecznie leży na swoim kocu. Ewentualnie – jeżeli na to pozwolę – podchodzi do moich studentów i się z nimi bawi.

— rozmawiał Łukasz Lubański

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Sondaż: Nie chcemy już zmieniać czasu dwa razy do roku
Społeczeństwo
Nawet minus 20 stopni Celsjusza. Przed nami zimowy początek tygodnia
Społeczeństwo
Stolica wandali. Małe szanse, że sprawcy zapłacą za zniszczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama