fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Rosną długi Polaków z polis

Fotorzepa, Marta Bogacz
160 mln zł są winni Polacy firmom ubezpieczeniowym. Zawierają umowy, jednak nie zawsze za nie płacą. W ciągu pięciu lat dłużników przybyło aż sześciokrotnie.

Rekordzista mieszka w powiecie brzozowskim na Podkarpaciu, a jego dług ubezpieczeniowy sięga 665 tys. zł – wskazują najnowsze dane Krajowego Rejestru Długów – poznała je „Rzeczpospolita".

Ze 160 mln zł zobowiązań wobec ubezpieczycieli składek z tytułu zawartych umów nie zapłaciło 141 tys. osób, a średni dług „na głowę" sięga 1132 zł. Co ciekawe, to o 339 zł mniej niż pięć lat temu – ale wynika to ze wzrostu liczby dłużników, których w bazach KRD lawinowo przybywa

– W 2014 r. dłużników było 24 tysiące, czyli prawie sześć razy mniej niż dziś. Jest to naturalnie powiązane z rosnącym rynkiem ubezpieczeń, co potwierdzają dane branżowe – wskazuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

W zawrotnym tempie rośnie również zadłużenie. – Pięć lat temu Polacy byli winni firmom ubezpieczeniowym 35 mln zł, obecnie suma ta wzrosła aż czteroipółkrotnie – dodaje Łącki.

Najmniej solidni w płaceniu składek są mieszkańcy Mazowsza – mają 25,6 mln zł długów u ubezpieczycieli. Kolejni są Ślązacy (17 mln zł) i klienci z Wielkopolski (16,4 mln zł). Z kolei najmniej do oddania mają mieszkańcy Podlasia – tylko 2,8 mln zł.

Dłużnikami ubezpieczeniowymi są głównie mężczyźni, kobiet jest 25 proc. To łatwo wytłumaczyć – samochód w rodzinie zwykle jest zarejestrowany na mężczyznę, więc to on w razie niezapłacenia składki z polisy komunikacyjnej trafia do KRD. Aż 75 proc. dłużników mieszka w mieście.

Powody zaległości? Zapominalstwo lub brak świadomości, że trzeba opłacić składkę. – Ubezpieczyciele przekazują nam do windykacji głównie zaległości z nieopłaconych polis OC komunikacyjnego. Rzadziej są to NNW, autocasco, ubezpieczenia nieruchomości i polisy na życie – mówi Jakub Kostecki, prezes zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Oprócz niechęci do regulowania zobowiązań czy problemów finansowych powodem zaległości bywa niewiedza. – Klienci nie są świadomi, że w chwili zmiany ubezpieczyciela pojazdu muszą wypowiedzieć umowę w dotychczasowej firmie. Gdy się tego nie zrobi, to umowa przedłuża się automatycznie i trzeba ją opłacić – tłumaczy Kostecki.

Podobny problem powstaje, gdy ktoś sprzeda auto i nie zawiadomi o tym ubezpieczyciela. Ale bywa i tak, że klient wysyła wypowiedzenie wraz z umową, jaką podpisał z kupującym, tyle że jest ono nieskuteczne – bo w umowie np. zabrakło podpisu. Są i tacy, którzy zapomnieli, że w pakiecie kupili też ubezpieczenie np. na życie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA