fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Wymierna wartość wykształcenia

Fotorzepa/ Sławomir Mielnik
Studia rzadko są gwarantem czegokolwiek. Ale nie przestają być dobrze wykorzystywaną przez młodych ludzi szansą na udane życie.

„Jak studia przestały być przepustką do kariery" - wiodący temat „Plusa Minusa" z 5–6 maja ujęto w taki sposób, który akcentuje wyłącznie słabości szkolnictwa wyższego. Nie jest to spojrzenie obiektywne, lecz służące uzasadnieniu przyjętej w tytule tezy. Moim zdaniem nad jej słusznością warto dyskutować i weryfikować jej prawdziwość na podstawie faktów i danych liczbowych. A te w odniesieniu do najistotniejszych elementów karier zawodowych absolwentów szkół wyższych i ich losów życiowych tezy tej nie potwierdzają. Nie wskazują w szczególności na żaden przełom („Kres mirażu wyższego wykształcenia" – głosił tytuł tekstu Jana Rojewskiego), który rzekomo miałby się dokonać w postrzeganiu wyższego wykształcenia w społeczeństwie lub jego wartości na rynku pracy i w życiu osobistym absolwentów.

Nadal więc osoby z dyplomami wyższych uczelni charakteryzują się wyraźnie wyższą aktywnością zawodową, są bardziej zadowolone ze swojej pracy i płacy od osób z niższym statusem wykształcenia, a do tego są zdrowsze, deklarują większe zadowolenie z życia i żyją dłużej (przeciętnie). Są to znane od lat w Polsce i na świecie tendencje, które nie uległy załamaniu, mimo upowszechnienia się wykształcenia wyższego.

Pracują i pracować lubią

Już w ciągu 12 miesięcy od ukończenia szkoły lub uczelni pojawiają się pierwsze różnice w aktywności ekonomicznej absolwentów. Wskaźnik zatrudnienia tych, którzy zdobyli wyższe wykształcenie, osiąga w tym czasie wartość 79 proc., podczas gdy dla osób kończących szkoły policealne i średnie jest to 55 proc., a zasadnicze zawodowe – 43 proc. Dane te pochodzą z ogólnopolskiego badania BAEL przeprowadzanego przez Główny Urząd Statystyczny. I od wielu lat wyraźnie widać, że absolwenci szkół wyższych znajdują pracę szybciej i podejmują ją częściej niż osoby o innych poziomach wykształcenia.

Te różnice, ze zmieniającym się natężeniem, utrzymują się w kolejnych przedziałach wieku. Jeśli spojrzeć na całą populację ludności Polski, widać wciąż znaczne zróżnicowanie we współczynnikach aktywności zawodowej ze względu na wykształcenie. Współczynniki te wynoszą: 78 proc. – dla osób z wyższym wykształceniem, 62 proc. – ze średnim zawodowym, 55 proc. – z zasadniczym zawodowym. Jest oczywiste, że znajduje to także potwierdzenie we wskaźnikach bezrobocia, mimo że nadal słyszy się niekiedy o „produkcji bezrobotnych magistrów". Stopa bezrobocia wśród osób z wyższym wykształceniem wynosiła w ubiegłym roku 2,4 proc., podczas gdy dla osób z wykształceniem średnim zawodowym była prawie dwukrotnie wyższa (4,7 proc.). Wśród tzw. fachowców posiadających wykształcenie zasadnicze zawodowe bezrobocie było jeszcze wyższe – stopa bezrobocia wyniosła 6,6 proc.

To nie jest wyłącznie polska specyfika. Średnio w krajach OECD procent osób posiadających wyższe wykształcenie i nieaktywnych zawodowo – nieposzukujących zatrudnienia lub poszukujących, ale niegotowych do podjęcia pracy w krótkim okresie – wynosi 11 proc. (w grupie wiekowej 25–34 lata). Analogiczny wskaźnik dla osób z wykształceniem policealnym wynosi już 16 proc., a z jeszcze niższym aż 30 proc.

Osoby lepiej wykształcone nie tylko częściej podejmują pracę obecnie, ale też prawdopodobnie będą w stanie szybciej się dostosować do zmian w wielu zawodach w przyszłości. Wyższy poziom wykształcenia sprzyja bowiem podejmowaniu wysiłku dokształcania. Odsetek osób w wieku 25 lat i więcej podnoszących swoje kwalifikacje zawodowe lub nabywających inne umiejętności wynosił w naszym kraju w latach 2013–2015, zależnie od wykształcenia: wyższe lub policealne – 68,25 proc., średnie – 22,6 proc., zasadnicze zawodowe – 7,1 proc., podstawowe i niższe – 2,1 proc.

Autorzy „Diagnozy społecznej", profesorowie Janusz Czapiński i Tomasz Panek, komentując te wyniki, stwierdzają słusznie, że „w Polsce pogłębia się selektywność procesu dokształcania się ze względu na poziom wykształcenia".

Sam fakt zdobycia i posiadania pracy jest ważny, ale równie istotne jest to, na ile chętnie pracę tę się wykonuje, jaką daje ona satysfakcję i zawodowe spełnienie. Krytycy wyższego wykształcenia szukają tu argumentów, twierdząc, że wielu magistrów i inżynierów wykonuje pracę poniżej zdobytych kwalifikacji, co staje się powodem ich frustracji i niezadowolenia. Dostępne dane pochodzące z „Diagnozy społecznej" i z badań CBOS wskazują jednak na coś przeciwnego. Pracownicy z wyższym wykształceniem znacznie częściej od pozostałych zatrudnionych oceniają pozytywnie wpływ pracy zawodowej na jakość własnego życia. Ponadto prawie 90 proc. posiadaczy dyplomów szkół wyższych deklaruje zadowolenie z osiągniętego formalnego poziomu wykształcenia („Zadowolenie z życia", CBOS, Komunikat z badań nr 3/2017, styczeń 2017), podczas gdy dla wszystkich innych poziomów wykształcenia wskaźnik ten jest niższy.

Z kolei w badaniu reprezentacyjnym wszystkich Polaków, niezależnie od wykształcenia, 86 proc. badanych stwierdza, że warto się kształcić, a ok. 85 proc. chciałoby, by ich synowie i córki ukończyli studia co najmniej z dyplomem inżyniera, licencjata lub magistra.

Dłuższe życie z dyplomem

Osoby lepiej wykształcone są nie tylko bardziej zadowolone ze swojej pracy i płacy, ale także częściej od innych deklarują ogólną satysfakcję z życia. W wielu badaniach dotyczących krajów OECD znaleźć można dowód na to, że jedną z przyczyn większego zadowolenia z życia u osób lepiej wykształconych jest wyższa płaca. Jednocześnie autorzy raportu „Education Indicators in Focus" (OECD, 2013 r.) wskazują, że dodatni wpływ wykształcenia na ogół pozytywnych ocen swojego życia indywidualnego i zbiorowego pozostaje istotny nawet wówczas, gdy wyłączy się w analizie oddziaływanie płac. Osobom lepiej wykształconym łatwiej jest zdobywać inne umiejętności, rozwijać dodatkowe zainteresowania i pasje, zmieniać i wzbogacać swój styl życia, niezależnie od wysokości płacy.

Od dawna ukształtowaną prawidłowością, której mechanizm przyczynowo-skutkowy jest dość złożony i wciąż przykuwa uwagę badaczy, jest wzrost przeciętnej długości trwania życia wraz ze wzrostem poziomu wykształcenia. Dotyczy to społeczeństw większości krajów, niezależnie od poziomów ich rozwoju gospodarczego czy systemów kształcenia. Dla krajów wyżej rozwiniętych różnice w oczekiwanej długości życia w zależności od poziomu wykształcenia są mniejsze aniżeli w krajach słabiej rozwiniętych.

Na przykład w Polsce wśród 30-letnich mężczyzn przeciętna oczekiwana długość życia tych, którzy zdobyli wykształcenie wyższe, jest większa o 12 lat od mających wykształcenie poniżej średniego. Dla kobiet analogiczna różnica wynosi niecałe pięć lat.

Wykształcenie ma więc swoją wartość – konkretną i wymierną. A dodatkowo kryje się za nim wiele słabiej mierzalnych, pozytywnych dla naszego życia efektów. Tych związanych ze sposobem i stylem życia, z postawą wobec zmieniającego się świata, które w końcu sprawiają, że przeciętnie dłuższe jest życie lepiej wykształconych. Stwierdzenie to nie przeczy ani temu, że stu lat można dożyć bez podstawowego wykształcenia, ani temu, że są w świecie wybitne jednostki, przywołane przez Katarzynę Płachtę („Ikony bez szkoły"), które osiągnęły zawrotne sukcesy bez wykształcenia wyższego. Studia rzadko są gwarantem czegokolwiek. Ale nie przestają być – w Polsce i na świecie – dobrze wykorzystywaną przez młodych ludzi szansą na udane życie w różnych jego wymiarach.

Autor jest dziekanem Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA