fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Co trzeci Polak miewa problemy ze spłatą długów

Adobe Stock
Co trzeci Polak chociaż raz w życiu miał problem ze spłatą zobowiązań w terminie. Najgorzej radzą sobie z tym osoby w średnim wieku.

Zadłużamy się najczęściej na sprzęt AGD i RTV, remont w domu i nowe auta. Jednak sposoby radzenia sobie ze spłatą należności zależą już od poczucia odpowiedzialności i inwencji każdej z osób – wynika z badania wykonanego na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej „Dlaczego Polacy się zadłużają". „Rzeczpospolita" poznała jego drugą część, która dostarcza wiedzy o zjawisku.

Niemało, bo – jak wskazuje sondaż – 29 proc. Polaków miało przynajmniej raz w życiu kłopot z zapłatą w terminie kredytów, ubezpieczenia, ale i czynszu, rachunków za prąd czy telefon. – Z bazy danych wynika, że największe problemy ze spłatą zobowiązań mają osoby w wieku 36–45 lat. Stanowią one ponad jedną czwartą dłużników figurujących w rejestrze – zaznacza Alicja Hamkało z KRD.

Co ciekawe, problem z reguły nie dotyczy osób starszych, ponad 65-letnich – aż 83 proc. z nich nigdy nie miało takich perturbacji.

Przyczyny trudności w spłacie zobowiązań są różne. U jednej trzeciej badanych są to nieprzewidziane wydatki: naprawa samochodu czy sprzętu domowego, sprawiające, że w budżecie nieoczekiwanie robi się wyrwa, która burzy wcześniejsze plany.

Blisko co szósty badany wyznaje, że wydał za dużo na rzeczy, które „akurat musiał kupić". Z kolei u co czwartej osoby źródłem problemów finansowych jest utrata pracy lub zmniejszenie pensji.

To – jak oceniają eksperci z KRD – zaskakujący wniosek, w sytuacji kiedy dziś to „praca szuka człowieka", a nie odwrotnie. – Jednak w małych miejscowościach i na wsiach, zwłaszcza leżących z dala od większych ośrodków, możliwości zatrudnienia są ograniczone – ocenia Alicja Hamkało.

Również mieszkańcy dużych aglomeracji miewają problemy z zatrudnieniem – w branżach, które redukują etaty, nie zawsze udaje się znaleźć nową posadę na satysfakcjonujących warunkach. Wtedy do czasu znalezienia odpowiedniej oferty badani ograniczają wydatki, ale i nie regulują stałych zobowiązań. Zwłaszcza jeśli dotychczasowa pensja pozwalała na życie „od pierwszego do pierwszego".

Jak Polacy radzą sobie ze spłatą, gdy wystąpią kłopoty?

36 proc. przyznaje, że przekłada spłatę zobowiązań na późniejszy termin. Jednak podobna grupa podejmuje rozsądne działania – zaciska pasa i ogranicza wydatki. Co czwarta osoba ratuje się pożyczką od rodziny czy znajomych, a co piąta podejmuje dodatkową pracę lub bierze nadgodziny.

Z sondażu wynika, że jest również grono osób, które sięgają po oszczędności, by opłacić rachunki – np. likwidują lokaty bankowe i sprzedają akcje (tak robi 9 proc. badanych). Nieco mniej sięga po radykalne kroki – sprzedaje np. sprzęt elektroniczny.

– Nie jest to komfortowa sytuacja, jednak na pewno to lepszy sposób na uwolnienie się od długów niż unikanie płacenia i kumulowanie kolejnych zobowiązań – uważa Jakub Kostecki, prezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso. – Z sondażu wynika, że w przypadku osób, które mają problemy ze spłatą, już pierwsze upomnienie wierzyciela mobilizuje 24 proc. osób do spłaty długu. Kolejne 21 proc. oddaje pieniądze po następnym monicie – dodaje.

Co ciekawe, od 22 proc. dłużników wierzyciele nigdy nie upomnieli się o spłatę.

– To błąd, bo taka postawa daje przyzwolenie na zaciąganie kolejnych zobowiązań i ignorowanie konieczności oddawania pieniędzy. Tymczasem nieraz wystarczy jeden telefon do dłużnika, by go zmobilizować do spłaty – podsumowuje Kostecki.

Badanie obnażyło także niefrasobliwość części osób – 17 proc. z nich przyznało, że zaciągało zobowiązania w myśl zasady „jakoś to będzie". A co dziesiąty badany wydawał pieniądze, nie kontrolując, na ile w danym miesiącu może sobie pozwolić.

– Okazuje się, że jest spora grupa osób, które nie spłacają długów całkowicie świadomie – zaznacza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów. I wyjaśnia, że 9 proc. badanych mówi wprost, że wiedziało, iż będzie miało problem ze spłatą, ale planowało rozłożyć ją na dłuższy czas. Nieco mniej osób zaciąga różne zobowiązania i reguluje je wtedy, gdy im pasuje. Z kolei 4 proc. w sondażu twierdzi, że celowo nie spłaca długu i czeka na ostateczne wezwanie do zapłaty. – Natomiast 1 proc. osób otwarcie przyznaje, że w ogóle nie zamierza spłacać długów. To droga donikąd, bo różne zobowiązania szybko się nawarstwiają i zamiast tysiąca złotych do oddania nagle robią się trzy tysiące – podsumowuje Adam Łącki.

W rzeczywistości grupa świadomych dłużników jest większa, bo nawet w anonimowych ankietach część osób nie przyznaje się do postaw, które nie są społecznie akceptowane.

W bazie danych KRD obecnie figuruje 2,5 mln osób, które nie oddały łącznie 45,8 mld zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA