fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Czy będzie można sprzedawać alkohol przez internet? Eksperci są przeciwni

Eksperci oceniają, że od alkoholu uzależnione jest ok. 2 proc. polskiego społeczeństwa
Getty Images
Spadają szanse na wprowadzenie sprzedaży alkoholu przez internet. Przeciwna temu jest zarówno rządowa agencja, jak i eksperci.

Projekt dopuszczający e-handel alkoholami złożyła w czerwcu grupa posłów Koalicji Polskiej (PSL-Kukiz’15), by – jak twierdziła – „ratować firmy z branży zagrożone upadkiem”, które ucierpiały przez Covid-19. Jednak jak sprawdziła „Rzeczpospolita”, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Naczelna Rada Lekarska zaopiniowały projekt negatywnie, bo zwiększyłaby się dostępność alkoholu.

– To projekt skandaliczny, jeśli wejdzie w życie, alkohol będzie można kupić nie tylko przez internet, ale też telefon o każdej porze dnia i nocy, a dowiezie go każdy – wystarczy, że uruchomi firmę cateringową – mówi nam Krzysztof Brzózka, były szef PARPA.

Skorzystają młodzi

Projekt (który w połowie lipca skierowano do pierwszego czytania w Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej) wprowadza zmianę w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi – pozwala na sprzedaż alkoholu „z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej”. Z nowej formy mogłyby korzystać koncesjonowane punkty sprzedaży, ale i firmy cateringowe, „których działalność polega na dostarczaniu żywności na imprezy zamknięte organizowane w czasie i miejscu wyznaczonym przez klienta” – wynika z projektu.

Piwo, wódkę, nalewki, wina – można byłoby więc zamówić, nie ruszając się z domu, całą dobę. Dziś sprzedaż jest dozwolona tylko w miejscach wskazanych w zezwoleniu. Za dostawy alkoholi pod drzwi grożą grzywny i utrata koncesji.

Posłowie KP w stworzeniu nowego kanału dystrybucji widzą same zalety. – Skorzystaliby zwłaszcza producenci, w tym małe browary rzemieślnicze, które ucierpiały w czasie lockdownu, ale i obecnie mają utrudnione możliwości sprzedaży – mówi nam poseł Paweł Szramka i dodaje, że takie rozwiązania są w całej Europie. – Nie wzrośnie spożycie. Jeśli ktoś chce się napić, to nie będzie zamawiał trunków w internecie i czekał, tylko pójdzie do najbliższego sklepu – przekonuje poseł Szramka.

Krytycznie o pomyśle

Jednak eksperci są krytyczni. PARPA i Naczelna Rada Lekarska uznały, że propozycja jest sprzeczna „z celem ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, jakim jest ograniczenie dostępności alkoholu oraz zapobieganie chorobom alkoholowym”.

PARPA wskazuje, że dziś to gminy ustalają, ile dać zezwoleń na sprzedaż alkoholu i gdzie można go kupić. Opcja internetowa „znaczne zwiększyłaby jego dostępność”, a samorządy, które kształtują profilaktykę i rozwiązywanie problemów alkoholowych, pozbawiła na to wpływu – wynika z opinii.

Inny problem: ustawa zakazuje sprzedaży alkoholu nieletnim, nietrzeźwym, na kredyt i pod zastaw (grozi za to grzywna). Jak przy zamawianiu w sieci to skontrolować?

– Możliwość sprawdzenia, czy alkoholu przez internet nie będą zamawiać nieletni, jest kluczowa – przyznaje poseł Marek Kwitek z PiS, wiceprzewodniczący Komisji Samorządu Terytorialnego. Czy PiS poprze projekt? – Opinia Ministerstwa Zdrowia jest negatywna i trudno przyjmować rozwiązanie, które jest wbrew zapisom ustawy – zaznacza poseł.

Krzysztof Brzózka, były szef PARPA, mówi wprost: – To zły projekt z uzasadnieniem, które w piękne słowa ubiera bagno – uważa Brzózka. – Definicja środka komunikacji elektronicznej zawiera możliwość zakupu alkoholu także przez telefon, i to zacznie kwitnąć. Chętnie będzie z tego korzystać młodzież, bo elektronikę ma w jednym palcu, i imprezowicze. Zamówią, a kurier szybko dowiezie – uważa Brzózka.

Co gorsza, w nowy sposób alkohol będą mogły sprzedawać nie tylko sklepy mające na to pozwolenie. – Zapis projektu mówi, że taką działalność mogą prowadzić także ci, którzy mają zezwolenia na sprzedaż cateringową. A zezwolenie na catering może sobie wyrobić każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą. Działalność cateringowa nie wchodzi w limit zezwoleń wydawanych przez gminę – ostrzega Brzózka.

Najnowsze dane GUS (z sierpnia) wskazują, w 2019 r. spożycie alkoholu w Polsce wzrosło o ok. 0,3 litra na głowę – np. wódki o 11 proc., spirytualiów o 13 proc. (spadło spożycie piwa). – Czyli jest najwyższe w historii. W PRL dochodziło do 8–9 litrów na głowę, kiedy były kartki – do 6–7 litrów, a teraz sięga 9,8 litra – mówi Brzózka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA