fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Wielka Brytania: Na jedno miejsce w pociągu przypada dwóch pasażerów

AFP
Tłok w brytyjskich pociągach osiągnął poziom nienotowany od lat - w 2022 roku niektóre najważniejsze połączenia mogą osiągnąć obłożenie na poziomie 208 procent. W 2017 roku było to 187 proent - wynika z oficjalnych danych zebranych przez opozycyjną Partię Pracy.

Od 2011 roku przeładowanie pociągów zwiększyło się o 25 procent.

Towarzyszy temu najwyższa od 17 lat liczba odwołanych, albo znacznie opóźnionych pociągów - wynika z odrębnych danych Biura ds. Dróg i Kolei.

"The Guardian" przypomina przy tym, że w środę sekretarz transportu Chris Grayling ogłosił podwyżkę cen biletów kolejowych - średnio o 3,1 procent.

Andy McDonald, sekretarz transportu w Gabinecie Cieni zwraca uwagę, że pod rządami konserwatystów "ceny biletów rosną trzy razy szybciej niż średnia płaca, co jest połączone z dezorganizacją ruchu kolejowego".

McDonald oburza się też, że rząd każe pasażerom płacić więcej mimo iż jednocześnie są oni zmuszeni do jazdy w coraz bardziej zatłoczonych pociągach.

Partia Pracy szacuje, że przy obecnym wzroście liczby pasażerów na najważniejszych trasach o 4,4 proc. rocznie, do 2022 roku pociągi na tych trasach mogą osiągnąć obłożenie na poziomie 207,9 procent.

Z danych opublikowanych przez brytyjski rząd w lipcu wynika, że już w 2017 roku najbardziej zatłoczony pociąg, jadący z Glasgow do Manchesteru, osiągnął obłożenie na poziomie 211 procent.

Sekretarz Grayling o wzrost cen biletów oskarża związki zawodowe, które grożą strajkiem i domagają się "większych podwyżek niż ktokolwiek inny". - To są te same związki, które tworzą Partię Pracy - dodaje.

Lider tej ostatniej, Jeremy Corbyn, nazwał podwyżki cen biletów kolejowych "hańbą". Zdaniem Corbyna kolej wymaga bezpośrednich inwestycji z budżetu państwa. Jak dodaje "każdy transport publiczny jest subsydiowany - w ten czy inny sposób". 

Źródło: The Guardian
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA