fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Kaja Godek ujawnia zarobki w WZM

Fotorzepa, Jerzy Dudek
"Gdybym nie pracowała, obciążałabym podatników kwotą 2000 zł miesięcznie. Podejmując pracę dostaję o 1400 zł więcej niż nie pracując" - pisze na portalu społecznościowym Kaja Godek.

Informację o zatrudnieniu Kai Godek w spółce Skarbu Państwa opublikowała kilka dni temu "Gazeta Wyborcza". Wśród internautów pojawiły się pytania o kwalifikacje zawodowe szefowej projektu "Zatrzymać aborcję".

Godek została zatrudniona w Radzie Nadzorczej Warszawskich Zakładów Mechanicznych PZL-WZM od grudnia 2015 roku. Jej Fundacja Życie i Rodzina zarejestrowana została w styczniu 2016 roku.

"Kawa na ławę. Pracuję w radzie nadzorczej Wuzetem, co jest informacją powszechnie dostępną, od XII 2015 r. Zarabiam 3416 zł/mc. Pracując rezygnuję z zasiłku dla niepracujących rodziców wychowujących chore dziecko 1500 zł i 500 Plus na 1. dziecko" - napisała Godek.

"Gdybym nie pracowała, obciążałabym podatników kwotą 2000 zł miesięcznie. Podejmując pracę dostaję o 1400 zł więcej niż nie pracując. Chyba w Polsce lepiej brać zasiłki, nie pracować i mieć święty spokój" - napisała w następnym tweetcie.

We wpisie na Facebooku z kolei Godek publikuje treść oświadczenia wysłanego dziś mediom.

"Moje stanowisko pracy jest jawne. Żeby sprawdzić, gdzie pracuję, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „krs kaja godek”" - pisze.

Jest przekonana, że "ataki na nią" to próba uciszenia jej i innych walczących o zakaz aborcji, oraz "klarowny komunikat: zobaczcie, co was spotka, jeśli będziecie bronić życia nienarodzonych!".

Przeczytaj także: Kaja Godek: Zaczynam się bać o bezpieczeństwo swoje i rodziny

Godek twierdzi, że jej działalność w Fundacji Życie i Rodzina jest nie na rękę wrogom życia. Ale dziękuje za ataki, które na nią spadają, bo upewniają ją, że jest na właściwej drodze.

"Dziękuję także za to, że po raz kolejny zobaczyłam, jak wiele jest w Polsce ludzi, którzy widząc perfidny hejt i hipokryzję wpływowych środowisk proaborcyjnych niezachwianie wspierają naszą walkę o życie niepełnosprawnych i chorych dzieci" - pisze Godek. "Atak skierowany na nas i sprawę, o którą walczymy, okazuje się daremny, bo trwamy przy wyznawanych zasadach i wartościach. Dlatego już tak niewiele dzieli nas od zakazu zabijania dzieci, których jedyną „winą” jest podejrzenie o chorobę" - kończy. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA