fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Nie chcą być mikołajami

Fotorzepa/Rafał Guz
Mikołaj w wigilijny wieczór może zarobić nawet kilkaset złotych. Jednak dla większości pracowników tymczasowych są to zbyt małe pieniądze, by zamiast rodzinnej kolacji wybrać rozwożenie prezentów dzieciom.

Praca w charakterze mikołaja top najlepiej opłacana ze świątecznych fuch. W tym roku stawki idą w górę tym bardziej, że agencje mają gigantyczny problem, by znaleźć chętnych do przebrania się w czerwony strój i odwiedzenia dzieci w wigilijny wieczór.

Łódzka agencja Centrum Kreatywnego Rozwoju „Twórcze Ja" szukała tylko jednego mikołaja na Wigilię. Wymagania wobec kandydatów nie były wygórowane. Miał on mieć własny strój, samochód i czas właśnie w Wigilię. Ale łatwo nie było. – Zgłosił się tylko jeden pan, podczas gdy w zeszłym roku takich zgłoszeń było kilka – opowiada pani Magdalena z Centrum. Dlaczego brakuje chętnych? – Być może dlatego, że ludzie mają pracę i nie chcą podejmować dodatkowej? To trudny moment na pracę, bo ludzie chcą zwykle ten dzień spędzić z bliskim, bo to takie rodzinne święta – tłumaczy.

Z brakiem kandydatów do pracy boryka się także agencja eventowa „Mikołaj Na Święta", która ma oddziały w kilku miastach Polski. –Najgorzej jest w dużych miastach jak Warszawa, Kraków, Poznań czy Gdańsk – przyznaje Michał Witczak, rzecznik prasowy agencji. Jego zdaniem powodem tej sytuacji może być fakt, że wielu studentów i osób przyjezdnych wyjeżdża na Boże Narodzenie i nie ma komu się podjąć tego zajęcia w Wigilię. Michał Witczak przyznaje, że w tym roku sytacja jest dużo gorsza niż w 2014. Liczba zgłoszeń spadła o 100 proc. – Może to też wynikać z faktu, że stawiamy wysokie wymagania kandydatom. Chcemy by mieli oni doświadczenie w pracy z dziećmi, by mieli obycie w kontaktami z nimi. Najlepiej by byli to studenci lub absolwenci pedagogiki, lub aktorstwa, bo to się przydaje w tej pracy – mówi przedstawiciel agencji „Mikołaj Na Święta".. Z powodu braku kandydatów Mikołaje z tej agencji w Wigilię rozpoczną pracę wcześniej. Zamiast o godz. 16, to już o 14. I będą pracować dłużej. Nie do godz. 21, a do 22, a może nawet do 23. – Chcemy, by każdy klient był zadowolony – mówi Witczak.

Brak kandydatów do pracy ciągnie stawki w górę. Za dziesięciominutową wizytę jegomość z workiem prezentów inkasuje 20 zł brutto, za 20 minut – 40 zł brutto. Pół godziny to już 60 zł. Stawki rosną także wtedy, gdy Mikołaj musi dojechać daleko albo gdy w domu jest kilkoro dzieci i wszystkim trzeba poświecić więcej czasu.

Ile może „wyciągnąć" Mikołaj w Wigilię? – To naprawdę dobrze płatna praca. Tylko w jeden dzień, właśnie w Wigilię można zarobić nawet tysiąc złotych – mówi Witczak.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA