fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Z przejedzonego spadku trzeba się rozliczyć - wyrok Sądu Najwyższego

Fotolia.com
Mimo że zmarły nie zostawił żadnego majątku, najbliżsi mogą żądać zachowku od osób, które wiele lat wcześniej otrzymały od niego darowizny.

Krótko mówiąc, dalsi krewni mogą spłacać po latach bliższych krewnych. Sąd Najwyższy w najnowszym wyroku potwierdził, że odpowiedzialność ta idzie daleko i dotyczy także spadkobierców osób obdarowanych.

 

Nie zostawił nic w spadku

Sprawa dotyczyła zmarłego, którego żona odziedziczyła 1/3 spadku. Zmarły w chwili śmierci nie miał już żadnego majątku, a jego żona domagała się od synowej i jej syna (czyli wnuka powódki) zachowku po mężu. A to dlatego, że 16 lat wcześniej zmarły miał majątek – dom jednorodzinny wart teraz 687 tys. zł, który darował synowi. Syn jednak zmarł jeszcze przed ojcem.

Zachowek, przypomnijmy, jest odstępstwem od swobody rozporządzania majątkiem na wypadek śmierci. Służy ochronie osób najbliższych spadkodawcy poprzez zapewnienie im określonego minimalnego poziomu korzyści ze spadku, bez względu na wolę spadkodawcy.

Jeżeli jednak uprawniony korzyści tej nie otrzyma, to przysługuje mu roszczenie o zapłatę (lub uzupełnienie) zachowku. Roszczenie w pierwszej kolejności kieruje się przeciwko spadkobiercom, a jeżeli uzyskanie od nich zachowku nie jest możliwe, to przeciwko obdarowanym.

Operacja ta ma rachunkowy charakter (i ekonomiczny), ale nie prowadzi do realnego zwrotu przedmiotu darowizny (choć obdarowany może zwolnić się od tej odpowiedzialności poprzez wydanie przedmiotu darowizny).

Sąd okręgowy uznał, że powódka nie może domagać się od pozwanych zapłaty zachowku po mężu, ponieważ darowizna była dokonana na rzecz syna, który zmarł jeszcze przed ojcem (darczyńcą). Nie jest więc brana pod uwagę przy ustaleniu zachowku, gdyż syn nie jest spadkobiercą w rozumieniu art. 994 kodeksu cywilnego.

Wedle tego przepisu przy obliczaniu zachowku nie dolicza się do spadku drobnych darowizn zwyczajowo przyjętych, ani też dokonanych przed więcej niż dziesięciu laty, licząc wstecz od śmierci spadkodawcy, ani darowizn na rzecz osób niebędących spadkobiercami.

Sąd Apelacyjny w Warszawie zmienił zaskarżony wyrok i zasądził od pozwanych solidarnie 150 tys. zł. I tak sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który utrzymał werdykt SA.

– Zachowek ma na celu zapobieganie sytuacji, w której osoby najbliższe zmarłego (uprawnione do zachowku) utraciłyby de facto tę ochronę na skutek dokonanych przez spadkodawcę za życia darowizn obniżających wartość spadku. Dlatego przy jego obliczeniu doliczane są poważniejsze darowizny na rzecz spadkobierców – wskazał w uzasadnieniu Paweł Grzegorczyk, sędzia sprawozdawca.

 

Cel i sens zachowku

Odnosząc się zaś do najbardziej spornej kwestii w tej sprawie, mianowicie czy rozliczać się mają nie tylko obdarowani, ale także ich spadkobiercy, SN dał jednoznaczną odpowiedź.

Choć w przepisach o uwzględnianiu darowizn jest mowa o osobie obdarowanej, to nie ma wątpliwości, że obowiązek zapłaty zachowku może obciążać również spadkobierców obdarowanego, także wtedy, gdy ten zmarł przed darczyńcą. Z chwilą śmierci obdarowanego jego

– Przeciwne stanowisko byłoby trudne do pogodzenia z celem zachowku, a jego skuteczność nie powinna zależeć od przypadkowej kwestii, jaką jest to, czy obdarowany zmarł przed spadkodawcą czy po nim – wskazał sędzia Grzegorczyk.

Zachowek to połowa udziału w spadku, jaki by przypadł niedoszłemu spadkobiercy (zwykle pominiętemu przez niekorzystne rozporządzenie w testamencie), gdyby dziedziczył wedle zasad ustawowych. A gdy jest małoletni bądź trwale niezdolny do pracy, będzie to 2/3 owego udziału w spadku (tak było w tej sprawie).

sygn. akt:  I CSK 381/17

 

 

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

 
 prof. Bogudar Kordasiewicz, specjalista do spraw spadkowych, ekspert KL Gates

Przez zachowek ustawodawca stworzył bariery, które uniemożliwiają obchodzenie systemu ochrony najbliższych. Spadkodawca jest obowiązany uwzględniać swoich najbliższych w zakresie wyznaczonym przez ustawodawcę. Właśnie dlatego zaliczenie darowizn pomiędzy spadkobiercami i uprawnionymi następuje wstecz „w nieskończoność”. Mówiąc w pewnym uproszczeniu: dla potrzeb obliczenia zachowku ustawodawca zastosował fikcję, jak gdyby majątek rozdysponowany za życia istniał w chwili śmierci. Przedstawiony system doznaje tylko nielicznych wyjątków, np. przy obliczaniu zachowku dla małżonka nie uwzględnia się darowizn poczynionych w czasach przedmałżeńskich.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA