fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Niebezpieczne lądowanie. Kancelaria Prezydenta nic nie wie

Samolot rządowy Embraer 175 SP-LIH
PAP/ Radek Pietruszka
Kancelaria Prezydenta oraz Polska Agencja Żeglugi Powietrznej oficjalnie nic nie wiedzą na temat incydentu, który opisał portal WP. Za to PLL LOT analizuje artykuł pod kątem podjęcia kroków prawnych.

Podczas ubiegłorocznego lotu do Lublina załoga rządowego samolotu popełniła szereg błędów, a pełną konfigurację maszyny do lądowania osiągnięto dopiero na wysokości 51 m – napisała Wirtualna Polska. Na pokładzie embraera był wówczas prezydent Andrzej Duda.

Z odpowiedzi, którą otrzymaliśmy z Kancelarii Prezydenta wynika, że do Kancelarii nie wpłynął dotychczas żaden dokument lub informacja potwierdzający zaistnienie incydentu. „Jednocześnie mając na uwadze właściwość poszczególnych organów państwa za kwestie zabezpieczenia lotów informujemy, że w przypadku, gdy zawarte w artykule informacje znajdą potwierdzenie w wynikach prac instytucji państwowych, w szczególności właściwych do badania zdarzeń lotniczych, Kancelaria Prezydenta RP - po otrzymaniu stosownych raportów czy informacji - podejmie adekwatne działania". Kancelarii Prezydenta przypomina też, że „obowiązują szczegółowe procedury organizacji lotów HEAD w ramach właściwości przypisanej ustawowo, tj. zarządzenie Szefa Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 17 listopada 2020 r. w sprawie organizacji w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej lotów z udziałem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej".

Paweł Łukaszewicz, rzecznik prasowy Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej poinformował nas z kolei, że 1 czerwca 2020 r. załoga SP-LIH nie zgłosiła niestabilnego podejścia. „Do obowiązkowego systemu zgłaszania zdarzeń Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej nie wpłynęło tego dnia zgłoszenie dotyczące statku powietrznego o tym nr rejestracyjnym" – dodał Paweł Łukaszewicz. To oznacza, że z punktu widzenia Agencji incydentu nie było.

Biuro prasowe PLL LOT stwierdziło z kolei, że „informacje podane w artykule serwisu WP.PL są nieprawdziwe lub nieścisłe". Nie odpowiedziało nam jednak na pytania dlaczego do lotu z prezydentem RP wyznaczono załogę, której kończyły się uprawnienia oraz czy PLL LOT realizuje lub realizował programu przygotowania dowódców do wykonywania lotów specjalnych?

Z odpowiedzi udzielonej przez narodowego przewoźnika wynika, że rejsy VIP „wykonują specjalnie dobrani piloci dysponujący największym doświadczeniem w grupie, jak również pozytywnie zaopiniowani przez panel instruktorów oraz kierownictwo obszaru lotniczego". Biuro prasowe przedsiębiorstwa poinformowało nas, że „w związku z poprzednimi publikacjami tego portalu wystąpiliśmy na drogę prawną". „Także treść dzisiejszego artykułu jest przedmiotem analiz prawników Spółki, po których podjęte zostaną stosowne kroki".

Przypomnijmy, że portal Wp.pl ujawnił w czwartek, że podczas ubiegłorocznego lotu do Lublina załoga rządowego samolotu popełniła szereg błędów. Na pokładzie samolotu był wówczas prezydent Andrzej Duda. Do zdarzenia miało dojść 1 czerwca 2020 r. w czasie kampanii wyborczej, gdy prezydent leciał embraerem z Goleniowa pod Szczecinem do Lublina. Portal powołuje się na raport Działu Jakości, Bezpieczeństwa Lotniczego i Ochrony Przewozów PLL LOT.

Maszyna wystartowała o godz. 13.17, a o 14.09 wylądowała w Lublinie. Portal podaje, że o godz. 14.02 załoga, która miała lądować na pasie 25, otrzymała zgodę na lądowanie na drodze startowej 07, niewyposażonej w ułatwiający lądowanie system ILS. W związku z sytuacją konieczne było przeprowadzenie szeregu czynności, by przygotować maszynę do lądowania w nowej konfiguracji według procedury RNAV.

Według cytowanego przez Wp.pl raportu, o godzinie 14.05 embraer znajdował się o 914 metrów za wysoko, a w odległości 9,5 km od lotniska piloci postanowili gwałtownie zmniejszyć wysokość, przekraczając dozwoloną w tej sytuacji prędkość. O godz. 14.08 w kabinie rozległ się automatyczny komunikat ostrzegający o zbyt dużej prędkości zniżania. Z tekstu wynika, że piloci próbowali zmniejszyć prędkość zmieniając ustawienie pracy silników (przekroczono parametr „engine idle"). Portal podaje, że o 14.07 piloci poprosili wieżę o zmianę rodzaju podejścia do lądowania na podejście z widocznością (visual), a po chwili wyłączyli autopilota.

Cytowany przez portal Dominik Punda, pilot kapitan stwierdził komentując opisany raport, że piloci „nagle zaczęli przeprowadzać kompletnie nieprzygotowany manewr", a wystarczyłoby pięć minut, by odpowiednio przygotować maszynę do lądowania. Według anonimowego pilota cytowanego przez WP, w kokpicie panował chaos, a załoga chciała podejścia z widocznością, ponieważ nie była już w stanie zapanować nad automatyką samolotu.

W raporcie PLL LOT napisano, że „zmiana w ostatniej chwili typu podejścia (...) miała na celu redukcję obciążenia proceduralnego załogi", jednak z powodu mniejszej automatyzacji i braku jasnej komunikacji między członkami załogi doszło do „zbytniego obciążenia pracą" pilota kontrolującego stery i pilota monitorującego. Według raportu, klapy zaczęto wypuszczać dopiero na wysokości 90 metrów. Sporządzony po incydencie raport głosi, że do przyziemienia nie osiągnięto stabilizacji prędkości, prędkość podejścia była za duża w stosunku do prędkości końcowej, załoga przygotowywała się do lądowania bez upewnienia się co do warunków aktualnie panujących na lotnisku, a pełną konfigurację samolotu do lądowania osiągnięto na wysokości 51 m nad ziemią, czyli zdecydowanie zbyt nisko.

Portal WP.pl dodaje, że po powrocie do Warszawy członkowie załogi złożyli raporty, w których przyznali się do popełnionych błędów, a Komisja Badania Zdarzeń Lotniczych PLL LOT wszczęła postępowanie. Wirtualna Polska dodaje też, że prezydent Andrzej Duda leciał wtedy z załogą, która nigdy nie wiozła żadnego VIP-a lotem specjalnym.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA