fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Surowe kary dla policjantów nienoszących maseczek

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Policja ściga obywateli za łamanie obostrzeń, ale – jak się okazuje – również swoich. Kary dla funkcjonariuszy są surowe.

Nie tylko obywatele łamią przepisy dotyczące obowiązkowego zasłaniania ust i nosa. Wśród „kontestatorów" nakazów są także policjanci.

– Skoro sami kontrolujemy przestrzeganie obostrzeń przez obywateli, to tym bardziej musimy dawać przykład i ich przestrzegać – zaznacza Mariusz Ciarka, rzecznik KGP.

W policyjnym środowisku głośno o dwóch przypadkach – funkcjonariusza z Poznania i policjantki z Wałcza, którzy ostentacyjnie wyrażali „maseczkowy" sprzeciw. On dostał ostrzeżenie o „niepełnej przydatności do służby", ona grzywnę. Toczy się wobec niej postępowanie dyscyplinarne.

Detektyw z wydziału dochodzeniowo-śledczego jednego z poznańskich komisariatów nie miał maseczki, jadąc w październiku ubiegłego roku autobusem, wraz z innymi pasażerami. Na uwagę kierowcy miał wszcząć awanturę, nie chciał wysiąść ani założyć maski, więc wezwano policję. Patrol spisał notatkę i sprawa trafiła do komisariatu, gdzie policjant również przyszedł bez maski.

– Komendant miejski ze względu na lekceważące podejście do obowiązujących w czasie pandemii nakazów polecił wszcząć wobec funkcjonariusza postępowanie dyscyplinarne. I za nieprzestrzeganie zasad etyki zawodowej wymierzył mu karę ostrzeżenia o niepełnej przydatności do służby – mówi nam Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

W orzeczeniu komendant wskazał, że funkcjonariusz, nie zakrywając ust i nosa, „jawnie zignorował zalecenie Światowej Organizacji Zdrowia oraz Ministra Zdrowia mające na celu zminimalizowanie ryzyka wzajemnego zakażania się osób wirusem SARS-COV-2". Ponadto „lekceważąc zasady bezpieczeństwa i okazując brak szacunku wobec innych osób przebywających w autobusie, swoim zachowaniem naruszył zasady etyki zawodowej policjanta".

Wymierzona kara to jedna z surowszych, ale znaczenie miał tu fakt, że już wcześniej policjant miał kłopoty.

– Są z nim problemy. Np. prosił o przeniesienie do ruchu drogowego, a jak tam trafił, to po dwóch tygodniach napisał, że nie może jeździć radiowozem, bo ma chorobę lokomocyjną – słyszymy.

Ostentacyjnie, i to wielokrotnie, przemieszczała się po budynku komendy bez maski policjantka z Wałcza. Chodziła po korytarzach, do okienka dyżurnego, pomiędzy sekretariatem a wydziałami, z parteru na piętro. Nie zasłoniła ust i nosa, nawet wchodząc na odprawę służbową.

Komendant powiatowy policji w Wałczu wniósł oskarżenie do sądu, który 9 lutego wymierzył jej 500 zł grzywny.

Dlaczego policjantka z kilkunastoletni stażem, z dochodzeniówki, jawnie lekceważyła obostrzenia?

– Wcześniej nosiła maseczkę, od listopada zaczęła negować zasadność jej noszenia, wypowiadając się na ten temat także w internecie – słyszymy w komendzie. Jak podkreśla asp. Beata Budzyń, rzeczniczka komendy, „przełożeni zwracali kilkakrotnie uwagę i pytali, dlaczego nie nosi maseczki, na co policjantka nie przedstawiła racjonalnych powodów. Przełożeni musieli zastosować taką samą miarę jak do innych osób niestosujących się do przepisów obowiązujących w całej Polsce, kierując wniosek do Sądu Rejonowego w Wałczu".

Brak maseczek to najczęstsze przewinienie dotyczące łamania obostrzeń. Od kiedy wszedł nakaz zakrywania ust i nosa, policjanci za jego nieprzestrzeganie ukarali mandatami 282 tys. osób (czyli 90 proc.) spośród wszystkich 312 tys. ukaranych za łamanie ograniczeń covidowych. Rekord padł w Zakopanem, gdzie podczas pierwszego weekendu z poluzowanymi obostrzeniami (w połowie lutego) wlepiono 3,3 tys. mandatów. Od początku pandemii blisko 43 tys. osób odmówiło przyjęcia mandatu za brak maseczki, i wobec nich wnioski skierowano do sądu – i część z nich sprawy wygrała.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA