fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

CBA, Banaś, agent Tomek, NIK. Środa pod znakiem służb

fot. cba.gov.pl
Przeszukanie przez CBA mieszkań należących do prezesa NIK Mariana Banasia, kontrola NIK w Prokuraturze Krajowej, zatrzymanie byłego agenta CBA Tomasza K. oraz zmiana na stanowisku szefa CBA to wydarzenia, które sprawiły, że środa w Polsce minęła pod znakiem służb.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego dokonali przeszukań w mieszkaniach prywatnych szeregu osób, firmach oraz pomieszczeniach służbowych mieszczących się w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli. Wywołało to protest prezesa NIK.

Rano do mieszkań Mariana Banasia w Warszawie i Krakowie oraz - jak podawał Onet - do mieszkania córki szefa NIK w Krakowie weszli agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Prowadzone na miejscu czynności miały mieć związek ze śledztwem dotyczącym oświadczeń majątkowych szefa NIK.

Czytaj także:

Krzyżak: Czołgi CBA kontra "Pancerny Marian"

Kacprzak: Ścigany Marian Banaś: plan C czy już D

W mediach pojawiły się również informacje o zatrzymaniu syna Mariana Banasia. Jak ustaliła "Rzeczpospolita", nie było to prawdą.

Również rano białostocka Prokuratura Regionalna poinformowała o zatrzymaniu Tomasza K., byłego agenta CBA znanego jako "agent Tomek".

Dowiedz się więcej:
Zatrzymano byłego agenta CBA Tomasza K.

W ubiegłym roku prokuratura przedstawiła K., byłemu posłowi PiS, sześć zarzutów. Sprawa dotyczy m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i prania brudnych pieniędzy. Zarzuty dotyczyły działalności w Europejskim Centrum Wsparcia Społecznego Helper. Początkowo stowarzyszenie prowadziła żona Tomasza K. Gdy się wycofała, jej obowiązku przejął on sam.

W środę okazało się, kto będzie kierował Centralnym Biurem Antykorupcyjnym. Ze stanowiskiem szefa CBA pożegnał się Ernerst Bejda, który stał na czele Biura od 2016 r., a wcześniej był p.o. szefa CBA.

Dowiedz się więcej:
Jest nowy szef CBA. Ernest Bejda odchodzi

"W związku z końcem kadencji szefa CBA Ernesta Bejdy premier Mateusz Morawiecki bardzo dziękuje za jego służbę" - oświadczył rzecznik rządu Piotr Mueller. Na pełniącego obowiązki szefa CBA premier powołał płk. Andrzeja Stróżnego, dotychczasowego szefa delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Katowicach.

W środę CBA opublikowało wybrane dane dotyczące swej działalności w latach 2012-2015 oraz 2016-2019. Wynika z nich, że w porównaniu z okresem, w którym na czele CBA stał Paweł Wojtunik, w czasach Ernesta Bejdy odnotowano wzrost liczby podejrzanych, zastosowanych tymczasowych aresztowań i wniosków o kontrole operacyjne.

Dowiedz się więcej:
Same wzrosty. CBA chwali się wynikami z czasów Bejdy

CBA podało także, że wartość ujawnionych korzyści majątkowych lub obietnicy takich korzyści wyniosła w roku 2016 25 mln zł, prawie 195 mln w roku następnym. niespełna 140 mln zł w 2018 r. i ponad 748 mln zł w 2019 r. Łącznie w latach 2016-2019 wartość ujawnionych korzyści majątkowych przekroczyła 1,1 mld zł.

Temat CBA i NIK nie przestawał dominować. Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego pojawili się w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli.

Dowiedz się więcej:
CBA kontynuuje kontrole. Agenci w siedzibie NIK

Początkowo nie zostali wpuszczeni do gabinetu Mariana Banasia, choć przyjechali z nakazem przeszukania. Pełnomocnik prezesa NIK zwracał uwagę na obowiązujący immunitet.

Gdy agenci CBA byli w NIK okazało się, że pracownicy NIK prowadzą kontrolę w siedzibie Prokuratury Krajowej. Informację o przeprowadzonej kontroli potwierdził oficjalnie szef Departamentu Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznego NIK, Marek Bieńkowski. Z informacji uzyskanych przez TVN24 wynika, że wizyta kontrolerów była uzgodniona w zeszłym tygodniu.

Dowiedz się więcej:
Kontrola w Prokuraturze Krajowej. NIK: Uzgodniona

Bieńkowski jest autorem raportu na temat programu „Praca dla więźnia”. NIK skrytykował sztandarowy program eksministra Patryka Jakiego, obecnego europosła PiS. Kierownik wydziału prasowego NIK Zbigniew Matwiej poinformował, że wizyta Bieńkowskiego w Prokuraturze „jest związana z przeprowadzaną od kilku miesięcy kontrolą”.

Przeczytaj także:
"Wojna gangów". Opozycja o wejściu NIK do Prokuratury Krajowej

Marian Banaś w liście do marszałek Sejmu Elżbiety Witek w reakcji na wizytę agentów CBA stanowczo sprzeciwił się działaniom Centralnego Biura Antykorupcyjnego i napisał, że działanie organów ścigania jest bez precedensu, bowiem "oznacza możliwość naruszenia niezależności konstytucyjnego, naczelnego organu kontroli państwowej". Treść listy podało RMF FM.

Dowiedz się więcej:
Banaś protestuje u Witek. „Działanie bez precedensu”

Banaś zwrócił się do Witek o "podjęcie stosownych działań w tej sprawie". "Zaznaczam, że nie jest moją intencją utrudnianie postępowania. Wszystkie materiały dowodowe istotne z punktu widzenia śledztwa przekazałem organom ścigania. Ponadto były one w dyspozycji funkcjonariuszy CBA prowadzących postępowanie kontrolne" - dodał.

- Zważywszy na treść protokołu kontroli pana Mariana Banasia sporządzonego przez CBA - nie ma podstaw faktycznych i prawnych do przeszukania. Co więcej, mieszkanie prezesa NIK-u chroni immunitet. W takiej sytuacji czynności CBA i Prokuratury Regionalnej w Białymstoku są niedopuszczalne. Z całą pewnością złożymy zażalenie na te czynności - powiedział "Rzeczpospolitej" adwokat Marek Małecki, pełnomocnik prezesa NIK.

Według białostockiej prokuratury, przeszukania pomieszczeń nie są objęte immunitetem, a obowiązkiem organów ścigania jest przeprowadzenie czynności procesowych wszędzie tam, gdzie mogą znajdować się dowody istotne dla wyjaśnienia okoliczności sprawy.

Dowiedz się więcej:
Służby mają nowe dowody ws. Banasia

Przeprowadzenie czynności przeszukania w mieszkaniach, biurach należących do Mariana Banasia, są "konsekwencją nowych ustaleń dowodowych pozyskanych w ramach postępowania prowadzonego przez CBA" - poinformowała prokuratura.

Środowe wydarzenia mają związek ze sprawą, która dotyczy oświadczeń majątkowych Mariana Banasia. Wątpliwości wokół zgromadzonego przez obecnego prezesa NIK majątku ma CBA i GIIF i prokuratura ma obowiązek je zweryfikować.

Zarzuty, które postawił mu szef CBA po wielomiesięcznej kontroli brzmią poważnie: składania przez niego nieprawdziwych oświadczeń majątkowych, zatajenia faktycznego stanu majątkowego oraz nieudokumentowanego źródła dochodu. Prokuratura bada czy zarzuty te są słuszne i skąd wynikają.

Marian Banaś jest bohaterem afery związanej z niejasnościami dotyczącymi oświadczeń majątkowych obecnego prezesa NIK, byłego ministra finansów i byłego szefa Krajowej Administracji Skarbowej.

Jak ujawnili dziennikarze "Superwizjera" Marian Banaś wynajmował do niedawna posiadaną przez siebie kamienicę w Krakowie poniżej ceny rynkowej, a w budynku działał hotel z pokojami "na godziny" prowadzony przez osoby związane z krakowskim półświatkiem. W reportażu przedstawiono m.in. jednego z prowadzących hotel, który w obecności dziennikarza dzwoni "do Banasia" i pyta go, jak ma zareagować na obecność dziennikarza.

"Rzeczpospolita" ujawniła, że jeden z najbliższych współpracowników Mariana Banasia z czasów jego pracy w Ministerstwie Finansów miał kierować mafią VAT-owską. Pod takim zarzutem siedzi w areszcie. Sprawa dotyczy Arkadiusza B., szefa Krajowej Szkoły Skarbowości, oraz Krzysztofa B., dyrektora Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier Ministerstwa Finansów. Kierowana przez nich grupą przestępcza, poprzez sieć spółek, zarejestrowanych m.in. w Czechach, fikcyjnie handlowała sztuczną biżuterią oraz tarcicą i w ciągu blisko czterech lat wyłudziła 5 mln zł VAT (zarzuty ma łącznie 15 osób).

"Rzeczpospolita" ujawniła także kulisy umowy, na podstawie której Marian Banaś stal się posiadaczem krakowskiej kamienicy, darowanej mu przez byłego żołnierza AK, bardzo korzystnej dla szefa NIK.

Kim naprawdę był Henryk Stachowski, od którego Banaś otrzymał nieruchomość, piszemy w artykule "Prawdziwa historia darczyńcy Mariana Banasia".

28 listopada, po zapoznaniu się przez premiera Mateusza Morawieckiego z raportem CBA ws. oświadczeń majątkowych Banasia, prezes PiS Jarosław Kaczyński i wiceprezes PiS Mariusz Kamiński na spotkaniu z Banasiem mieli przekazać mu, że oczekują, iż szef NIK poda się do dymisji.

29 listopada NIK poinformował jednak, że prezes tej instytucji nie podjął decyzji ws. ewentualnej dymisji.

Jak ujawniła "Rzeczpospolita" kartą przetargową w żądaniu od Banasia dymisji przez PiS miała być kwestia spółek i fundacji syna prezesa NIK.

2 grudnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wszczęła kontrolne postępowanie sprawdzające wobec Mariana Banasia. Powodem są - jak informuje nas Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych - „ustalenia własne ABW, a także wyniki kontroli CBA oraz wszczęcie śledztwa prokuratury”.

Źródło: rp.pl/ Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA